Strona główna » Po tym Wilfredo Leon zaniemówił: „Brak mi słów”

Po tym Wilfredo Leon zaniemówił: „Brak mi słów”

inf. własna

fot. volleyball.world

Polska wygrała z Argentyną w ostatnim spotkaniu Siatkarskiej Ligi Narodów w Gliwicach. Choć rekordowy set padł łupem przyjezdnych, w kolejnych trzech „górą” byli Polacy. – Brak mi słów. Daliśmy z siebie wszystko. Przegraliśmy pierwszą partię, ale trudno. Walka była. Każdy widział – przyznał po meczu Wilfredo Leon. Reprezentant Polski opowiedział o swoich wrażeniach z rywalizacji z ekipą z Ameryki Południowej i swoim powrocie na reprezentacyjne parkiety.

Set, który przeszedł do historii

W meczu kończącym drugi tydzień Siatkarskiej Ligi Narodów Polacy zmierzyli się z Argentyną. Choć podopieczni Nikoli Grbicia zwyciężyli w czterech setach, mogliśmy obserwować jakby pięciosetowe spotkanie, bowiem pierwsza partia zakończyła się stosunkiem 48:50. – Brak mi słów. Daliśmy z siebie wszystko. Przegraliśmy pierwszego seta, ale trudno. Walka była. Każdy widział – przyznał Wilfredo Leon. Starcie z Argentyną przeszło już do historii. Czy w głowie pojawiła się myśl, że to będzie najdłuższy set w historii rozgrywek Ligi Narodów, FIVB oraz reprezentacji Polski? – Myślę, że ani jedna osoba nie myślała o tym. Po prostu chcieliśmy walczyć o kolejne i kolejne piłki. W jednej chwili mieliśmy dobry moment. Myśleliśmy, że set jest już nasz, ale jakoś… no nie poszło – wyznał.

Reprezentacyjny vibe

Marcin Komenda, który zna się świetnie z Leonem z klubu, posłał do niego aż trzydzieści piłek w premierowej odsłonie. Czy po niej nastąpiła modyfikacja taktyki? – Sam mi mówił po meczu, że jak zobaczył statystyki pierwszego seta, to wiedział, że trzeba coś zmienić. No i zmienił. W trzecim dostałem tylko jedną czy dwie piłki i to tyle – powiedział reprezentant Polski. W tym starciu to właśnie on był najjaśniejszą postacią na boisku po polskiej stronie. Przyjmujący zdobył 28 punktów. Bez jego złotego dotyku trudno byłoby wygrać to spotkanie? – Nie, nie, ja tak nie myślę. Według mnie chłopaki daliby sobie radę i tak. Pierwsze dwa mecze zagrali beze mnie i je też wygraliśmy. To pokazuje, że oni robią swoje i każdy ma swoją rolę. Jestem bardzo zadowolony, że trener mi pozwolił dołączyć do kadry na turniej w Gliwicach i mogłem pomóc drużynie – wyjaśnił Leon. Siatkarz po raz pierwszy mógł wystąpić w biało-czerwonych barwach w tym sezonie reprezentacyjnym. – Granie w kadrze to jest zupełnie inny vibe niż w klubie. Taka atmosfera! To jest niesamowite. Masowa publiczność i ponad jedenaście tysięcy ludzi. Wiadomo, że każdy chce grać na takiej arenie – wyjaśnił.

fot. Volleyball World

Kolejne rekordy

W drugiej partii walka była również zacięta i dopiero w końcówce Polacy przechylili szalę zwycięstwa na swoją stronę. W dwóch kolejnych podopieczni Nikoli Grbicia kontrolowali wydarzenia na boisku. Satysfakcja jest tym większa że udało się potem domknąć to spotkanie w kolejnych trzech odsłonach? – Tak jest. Pierwsze sety pokazały, że musimy tylko trochę poprawić pewne elementy – lepiej kończyć ataki czy bardziej skoncentrować się na zagrywce lub bloku. Później powolutku już wracaliśmy do naszej gry i zamknęliśmy to spotkanie 3:1 – powiedział Leon. Czy te dwa spotkania dały w kość przyjmującemu? –Oj zdecydowanie. Akurat trafiliśmy… Ja specjalnie trafiłem na dwa takie mega gorące dni. Co mogę powiedzieć? Jestem cały mokry. Pobiłem rekord wypitych butelek wody. Zwykle piję jedną lub półtorej. A teraz? Cztery butelki! To jest niesamowite – zakończył Wilfredo Leon.

PlusLiga

  • GKS Katowice z kompletem atakujących! Mistrzów się nie wymienia

    GKS Katowice z kompletem atakujących! Mistrzów się nie wymienia

  • Cuprum Stilon Gorzów dalej wietrzy szatnię. 'Heniu’ żegna się po dwóch latach

    Cuprum Stilon Gorzów dalej wietrzy szatnię. 'Heniu’ żegna się po dwóch latach

  • PlusLiga. Filar obrony Barkomu zostaje

    PlusLiga. Filar obrony Barkomu zostaje