W TAURON Lidze kobiet trwają już intensywne przygotowania do nadchodzących rozgrywek. W DevelopResie Rzeszów postawiono na Amerykańską zmianę, a do drużyny dołączyła Taylor Mims. W rozmowie z serwisem siatkarskieligi.pl atakująca opowiedziała o pierwszych przebojach na Podkarpaciu w samych superlatywach – Wszystko układa się naprawdę dobrze.
Zastąpiła rodaczkę
Taylor Mims do Rzeszowskiego klubu dołączyła w miejsce swojej rodaczki, Marrit Jasper. Wcześniej Amerykanka reprezentowała barwy jednego z siatkarskich gigantów, Igor Gorgonzola Novara. Niestety pomimo gry w jednym z topowych zespołów, przygoda w lidze włoskiej szybko dobiegła końca. Jednym z podstawowych powodów wydaje się być ograniczona możliwość gry na boisku w kluczowych momentach sezonu – Myślę, że motywacją dla mnie jako sportowca jest zawsze dążenie do bycia coraz lepszym. Niezależnie od tego, gdzie gram, zawsze staram się doskonalić swoją grę. Uważam też, że w Rzeszowie mamy naprawdę duży potencjał, żeby coś wygrać. Dlatego bardzo chciałabym wygrać jak najwięcej w Polsce, z tą grupą dziewczyn, które mamy w zespole na ten sezon. – komentuje w rozmowie z serwisem Siatkarskie Ligi siatkarka.
Pomimo wejścia w nowe otoczenie i pierwszej styczności z TAURON Ligowym klubem, atakująca w samych superlatywach patrzy na swoją współpracę z drużyną z Rzeszowa. – Jak dotąd wszystko układa się naprawdę dobrze. Cały sztab i wszystkie osoby z klubu są dla mnie bardzo serdeczni; dziewczyny z zespołu też są bardzo przyjazne. Fajnie, że wszyscy wokół mówią po angielsku, dzięki czemu czuję się swobodnie. Panuje tu naprawdę dobra i profesjonalna atmosfera. Jestem bardzo zadowolona z tego, jak to wszystko wygląda. – komentuje.
Będzie ciężko?
Duże doświadczenie i gra w najlepszych europejskich zespołach to jeden z ogromnych atutów Taylor Mims. Mimo swojego stażu, atakująca nie ukrywa zaskoczenia poziomem trudności, z jakim spotyka się już na początku swojej przygody na Podkarpaciu. Przed Rzeszowiankami ciężka grupa w Lidze Mistrzyń, co dodatkowo podnosi rangę udziału w imprezie – Po tym jak zobaczyłam skład naszej grupy Ligi Mistrzyń, to byłam zaskoczona. W klubie powiedziano mi jednak, że to nic nowego, że znaleźliśmy się w tej samej grupie co Conegliano. Nie wiedziałam, że praktycznie za każdym razem trafiają właśnie na tego rywala i pomyślałem sobie od razu, wow, ale mają szczęście? Co do Novary, czyli mojego byłego klubu, to na pewno miło będzie zobaczyć kilka znajomych twarzy i przyjaciół. Liga Mistrzyń będzie dla nas bardzo trudna, ale to też świetne wyzwanie, które pozwoli nam poprawić formę w trakcie rozgrywek ligowych. – podsumowała sytuację drużyny Amerykanka.
Zobacz również:
Włoszka po diagnozie. Czarny scenariusz potwierdzony









