Reprezentacja Polski siatkarek ma za sobą pierwszy oficjalny mecz sezonu 2026. W Genui podopieczne Stefano Lavarini’ego odbyły mecz sparingowy z Turczynkami. Spotkanie z odwiecznym rywalem zakończyło się wygraną mistrzyń Europy 3:2. Niemrawy początek Polek nie zwiastował jednak tak długiego pojedynku. Całość tuż po meczu podsumowała dla Strefy Siatkówki kadrowa libero, Justyna Łysiak.
Taka już natura siatkówki
Reprezentacja Polski siatkarek rozpoczęła sezon kadrowy od meczu z Turczynkami. Biało-czerwone uległy mistrzyniom Starego Kontynentu – 2:3. Woli walki drużynie nie można było odmówić, choć na tym etapie przygotowań do najważniejszych imprez w kalendarzu niewiadomych wciąż jest sporo. W piątkowym starciu szansę na pokazanie się w większym wymiarze czasowym dostała też m.in. Justyna Łysiak.

Libero PGE Budowlanych Łódź w poprzednim sezonie była zmienniczką Aleksandry Szczygłowskiej. Niekiedy wchodziła w koszulce przyjmującej, aby wesprzeć zespół w tym szczególnym elemencie. Zmian było jednak więcej, podobnie jak debiutów, a zgranie się – zdaniem reprezentantki Polski, wymaga czasu i ciężkiej pracy.
– Na pewno po poprzednim sezonie są te rotacje, jakieś zmiany personale występują, ale wiemy też, że musimy się tutaj szybko przestawić. Funkcjonujemy w tym samym modelu przecież już od wielu lat i tyle. Gdzieś musimy się do tego zaadaptować i po prostu dobrze pracować – uspokajał kibiców Justyna Łysiak.
Początki zawsze są trudne
Pierwszy mecz sezonu niewiele mówi o drużynie. To dopiero początek zmagań reprezentacyjnych w 2026 roku. Kibice, jak i drużyny, nie muszą przykładać szczególnej wagi do wyniku. Wszelkie zwycięstwa i sukcesy jednak budują, a tak zacięte spotkania, jak to z Turczynkami, może stanowić doskonały materiał do analizy. Wrócić do spotkania z tak wymagającym rywalem, niezależnie od składu, jest bardzo ciężko.
– Na tym etapie to fajny materiał do analizy, bo dopiero zaczynamy sezon. Był to nasz pierwszy oficjalny mecz, dużo zmian, dużo rotacji. Musimy się ze sobą też poczuć, bo mało miałyśmy czasu, także na pewno to pięciosetowe starcie jest dobrym materiałem do analizy, z którego wyciągniemy wnioski – skomentowała spotkanie z Turczynkami defensorka, która dostała w piątek od trenera Lavarini’ego spory kredyt zaufania.
W sobotę Polki zagrają z Serbkami. Choć największych gwiazd jeszcze nie ma w składzie, to i tutaj łatwego grania nie można się spodziewać.
– Na razie nic nie wiemy. Myślę, że jakieś wskazówki dostaniemy tuż przed meczem – dodała na koniec reprezentantka Polski i świeżo upieczona mistrzyni kraju.
W Genui oprócz Serbek biało-czerwone zmierzą się jeszcze z gospodyniami turnieju, Włoszkami. W tak doborowym towarzystwie faktycznie można sprawdzić swoją dyspozycję, ciężko bowiem o mocniej obsadzony turniej towarzyski na całym kontynencie. Wraz z początkiem czerwca wystartuje Liga Narodów. Imprezą docelową jednak, dla wszystkich tych drużyn, w tym ekipy trenera Lavarini’ego, będą mistrzostwa Europy, które zwieńczą sezon reprezentacyjny 2026.
Zobacz również:
Spodek znów przyniósł szczęście Polakom! Tu trzeba było się przełamać









