Strona główna » Debiutant ze Skry: „W klubie czuję się fenomenalnie!”

Debiutant ze Skry: „W klubie czuję się fenomenalnie!”

PGE GiEK Skra Bełchatów – informacja prasowa

fot. Paweł Piotrowski (skra.pl)

– Co nas wyróżniało, to na pewno walka do końca. Nigdy nie odpuszczaliśmy. Przede wszystkim chłopaki na boisku, ale również my w sztabie. Każdy walczył do końca i dzięki temu udało się z wielu spotkań wycisnąć maksa, co dało nam piąte miejsce. Jest to najlepszy wynik klubu od czterech lat, więc bardzo się wszyscy cieszymy – podkreśla Paweł Młyński, statystyk PGE GiEK Skry Bełchatów.

PGE Skra Bełchatów ma za sobą dobry sezon. Klub zajął piąte miejsce w PlusLidze i wraca do europejskich pucharów. Duża w tym zasługa całego sztabu szkoleniowego. W nim zaś Skra miała nowego statystyka, który w wywiadzie dla mediów klubowych przyznał, że atmosfera w zespole była niesamowita, a wszyscy „pchają wózek w jednym kierunku.

Praca w Skrze to czysta przyjemność

Dołączyłeś do drużyny przed sezonem 2025/2026. Jak się czułeś w swoim pierwszym sezonie w PGE GiEK Skrze Bełchatów?

– Fenomenalnie! Moje odczucie przede wszystkim zawdzięczam atmosferze, która panuje w klubie zarówno podczas meczów domowych, jak i wyjazdowych. Wsparcie kibiców, robota, którą wykonują tutaj na trybunach jest niesamowita. Taką samą atmosferę mamy w klubie jeśli chodzi o sztab i zespół. Tak samo zarząd czy pracownicy administracji i marketingu – wszyscy idą w jednym kierunku. To czysta przyjemność pracować w takim miejscu.

Jak ocenisz ten sezon pod kątem sportowym?

– Oceniam bardzo dobrze niezależnie od naszej sytuacji kadrowej związanej z kontuzjami niektórych zawodników czy chorobami, które pojawiały się w sezonie. W niektórych meczach nie mogliśmy liczyć na dostępność wszystkich, natomiast co nas wyróżniało, to na pewno walka do końca. Nigdy nie odpuszczaliśmy. Przede wszystkim chłopaki na boisku, ale również my w sztabie. Każdy walczył do końca i dzięki temu udało się z wielu spotkań wycisnąć maksa, co dało nam piąte miejsce. Jest to najlepszy wynik klubu od czterech lat, więc bardzo się wszyscy cieszymy.

Nie pracować w nocy!

A jak wygląda praca statystyka od kuchni?

– Pierwsza rzecz to zbieranie danych w postaci tworzenia tak zwanych skautów, czyli plików analizy w programie statystycznym. Przede wszystkim muszę zebrać od pięciu do ośmiu ostatnich meczów przeciwnika w zależności od tego w jakim gra składzie. Dostarczam te dane sztabowi szkoleniowemu. Muszę to robić na bieżąco, ponieważ przy napiętym terminarzu trzeba być sumiennym, konsekwentnym i praktycznie robić codziennie jeden lub dwa mecze. Następnie razem ze sztabem tworzymy game plan i analizujemy dane, które przygotowałem.

Zestawienia i analizy to praca, na którą trzeba poświęcić wiele godzin. Wielu statystyków przyznaje, że pracuje również w nocy. Czy ty również?

– Nie. Na początku mojej przygody w pracy jako statystyka popełniałem ten błąd. Gdy pracowałem w Będzinie, poznałem mojego mistrza Mateusza Musiała i on nauczył mnie fundamentalnej zasady, która daje mi przewagę, że trzeba tak organizować sobie dzień czy tydzień, tak planować pracę, żeby w nocy spać. Zatem po treningu wieczornym ja już zamykam laptopa i to polecam każdemu.

Ten sztab kocha siatkówkę

Czy praca z obecnym sztabem trenerskim różni się od tej w poprzednich klubach?

– Myślę, że nie ma jakieś dużej różnicy. Uważam, że wszyscy trenerzy czy sztaby, z którymi pracowałem, robiły super robotę. Dzięki temu mogę być tutaj i pracować w klubie. Natomiast nasz sztab, z którym teraz pracuję, kocha siatkówkę i jest to dla nich całe życie i wielka pasja. Myślę, że to jest fundamentalna różnica.

Jak wygląda twój czas pomiędzy sezonami?

– Przede wszystkim na początku odpoczynek, ale nie da się ukryć, że chcę również poszerzać swój warsztat, swoje kompetencje. Jest to zatem też czas na rozmowy z innymi statystykami i trenerami, czy też taka praca w domowym zaciszu jak konstruowanie arkuszy do analizy, żeby lepiej przygotować się do sezonu, wprowadzić coś nowego.

PlusLiga