Strefa Siatkówki – Mocny Serwis
Strona Główna > Aktualności > PlusLiga > PL: Tylko jeden zespół zrewanżował się za porażkę z pierwszej rundy

PL: Tylko jeden zespół zrewanżował się za porażkę z pierwszej rundy

fot. Katarzyna Antczak

W 15. kolejce PlusLigi, czyli już drugiej serii rewanżów, obyło się bez zaskoczeń. Jedynie PGE Skra Bełchatów zdołała odpłacić się Aluronowi CMC Warta Zawiercie za porażkę z pierwszej rundy, w pozostałych parach zwycięstwa odnosili triumfatorzy z 2. kolejki. Najciekawiej było w Będzinie, gdzie MKS postawił się ZAKSIE i urwał jej seta, a także w Nysie, gdzie w pięciu setach lepsi okazali się katowiczanie.

W meczu otwierającym kolejkę Trefl Gdańsk podejmował Cerrad Enea Czarnych Radom. Podobnie jak w pierwszej rundzie (wygrana Trefla 3:0), gdańszczanie nie pozwolili na zbyt wiele przeciwnikom, zwyciężając 3:1. Wyrównany był jedynie pierwszy set, w którym po zaciętej walce na przewagi ostatecznie triumfowali goście 30:28. Później wydarzenia na boisku całkowicie kontrolowali gospodarze. Do wygranej poprowadzili ich atakujący Kewin Sasak, który zdobył najwięcej punktów (18), a także Bartłomiej Lipiński, nagrodzony statuetką MVP (16). Honor radomian starał się ratować Dawid Konarski, jednak był on osamotnionym liderem (17). – Ten pierwszy set wyszarpaliśmy, chociaż nasza gra pozostawiała dużo do życzenia. Drugi set, to było jakieś kuriozum, pobiliśmy chyba rekord własnych błędów.  Zagraliśmy słabo w każdym elemencie. Próbowaliśmy szarpnąć jedynie  pojedynczymi akcjami – podsumował Konarski.



Podopieczni trenera Michała Winiarskiego zdominowali rywali przede wszystkim zagrywką, którą zdobyli aż 14 punktów wobec 4 ”oczek” Czarnych, ale również na siatce (13 bloków Trefla, 4 radomian). – Najważniejsze jest to, że po pierwszym, słabszym secie wróciliśmy do naszego grania i to tak naprawdę się liczy. Na pewno nas ten pierwszy set pobudził  i potem graliśmy już dobrą siatkówkę. Każdy element funkcjonował dobrze – powiedział po meczu Lipiński. Gdańszczanie awansowali dzięki zwycięstwu na 2. miejsce w tabeli, Czarni zajmują natomiast 11. pozycję.

MKS Będzin mierzył się we własnej hali z wciąż niepokonaną Grupą Azoty ZAKSA Kędzierzyn-Koźle. Mimo że było to starcie zespołów znajdujących się na przeciwległych biegunach, bowiem kędzierzynianie to liderzy tabeli, a będzinianie zamykają zestawienie, to mecz nie był jednostronny. Lepiej rozpoczęli gospodarze, którzy wygrali pierwszego seta, chociaż na początku to ich przeciwnicy mieli przewagę. Później siatkarze MKS-u kontynuowali dobrą grę, prowadzili w pierwszych fragmentach drugiej oraz trzeciej partii, jednak ostatecznie to górą była ZAKSA, która w czwartej odsłonie zdominowała już rywali. Tym samym podopieczni trenera Jakuba Bednaruka nie zdołali zrewanżować się rywalom za porażkę w pierwszej rundzie (0:3), mimo bardzo dobrej postawy atakującego Rafała Faryny, który zdobył aż 24 punkty. W ekipie z Kędzierzyna-Koźla najlepiej spisał się Kamil Semeniuk (18), który dostał nagrodę MVP. – W pierwszym secie popełniliśmy kilka błędów. Drużyna z Będzina mocno przycisnęła na zagrywce w końcówce seta. Ta zagrywka pozwoliła im wygrać pierwszą partię i złapać dużo pewności siebie. Było widać, że później grali na większym luzie. Było ciężko ich zatrzymać, ale na szczęście graliśmy konsekwentnie i do końca wierzyliśmy, że uda się zwyciężyć – powiedział po meczu Aleksander Śliwka, który pojawił się na boisku dopiero w drugim secie.

Udany rewanż zaliczyli natomiast bełchatowianie, którzy pokonali na wyjeździe Aluron CMC Warta Zawiercie 3:0. W pierwszej rundzie ulegli oni zawiercianom u siebie 1:3. Tym razem to podopieczni trenera Michała M. Gogola kontrolowali przebieg spotkania. Wyrównany był jedynie drugi set, w którym o wyniku decydowała końcówka, jednak w dwóch pozostałych partiach dominowali siatkarze Skry. Ich główną bronią był blok, którym zdobyli 14 punktów (Aluron tylko 5). Wśród podopiecznych trenera Igora Kolakovića najlepiej spisał się Grzegorz Bociek (10). Najwięcej punktów w szeregach gości zdobyli natomiast Milad Ebadipour oraz nagrodzony statuetką MVP Bartosz Filipiak (po 14).

Z dobrej strony pokazał się również rozgrywający Mihajlo Mitić, który zastępował Grzegorza Łomacza. – Pokazaliśmy naprawdę dobrą grę jeśli chodzi o system blok-obrona, byliśmy bardzo agresywni w polu zagrywki i w ataku. To wszystko nad czym pracujemy, teraz wypłynęło na wierzch. Przede wszystkim bardzo się cieszę, że graliśmy razem jako drużyna i cieszyliśmy się jak drużyna – podsumował trener Gogol. Bełchatowianie przełamali się po dwóch porażkach z rzędu. Serię przegranych kontynuują zawodnicy z Zawiercia, którzy ostatnie zwycięstwo zanotowali 8 listopada z warszawianami.

Warszawianie podtrzymują natomiast dobrą passę – w minionej kolejce pokonali u siebie 3:1 Cuprum Lubin. Podopieczni trenera Andrei Anastasiego zdominowali przeciwników w dwóch pierwszych partiach, natomiast lubinianie nie poddali się i dość pewnie wygrali trzeciego seta. Nie udało im się jednak doprowadzić do tie-breaka, mimo zaciętej walki w czwartej odsłonie. Główną bronią siatkarzy Vervy był blok, którym zanotowali aż 16 punktów (zaledwie 3 “czapy” Cuprum). Przyjezdni lepiej natomiast grali zagrywką – zdobyli tym elementem 9 “oczek” (warszawianie 3).

Najlepiej po stronie gospodarzy spisywał się atakujący Michał Superlak (15), a nagroda MVP została przyznana środkowemu Andrzejowi Wronie (11, w tym 6 bloków). W szeregach gości niezmiennie najlepiej punktującym siatkarzem jest atakujący Ronald Jimenez (20), który nie ma sobie równych w lidze pod tym względem. – Tak naprawdę ten ostatni set powinien być nasz. Wszystko rozstrzygnęło się po błędach własnych – raz przejście, raz atak w aut i po marzeniach o tym punkcie – podsumował gorzko środkowy Cuprum, Dawid Gunia.

W ostatnim weekendowym spotkaniu Stal Nysa mierzyła się u siebie z GKS-em Katowice. Mecz zakończył się takim samym wynikiem, jak ten w pierwszej rundzie, podobny był też jego przebieg. Od początku walka była wyrównana, a inicjatywa była raz po jednej, a raz po drugiej stronie i ostatecznie o wyniku decydował tie-break. W nim po raz kolejny lepsi okazali się katowiczanie, którzy zwyciężyli 3:2 i zanotowali drugą wygraną z rzędu. Do triumfu poprowadził ich atakujący Jakub Jarosz, który zdobył najwięcej punktów (25). Po stronie Stali najlepiej spisał się występujący na tej samej pozycji Wassim Ben Tara (27). Co ciekawe, zawodnicy z Nysy zanotowali więcej bloków niż ich rywale – zatrzymali siatkarzy GKS-u 16 razy, podczas gdy sami zostali zablokowani 11 razy. Mieli również więcej asów – 5, natomiast ich przeciwnicy 3. Podopieczni trenera Grzegorza Słabego nieco lepiej zagrali jednak w ataku (53% skuteczności GKS-u, 50% Stali). Obecnie zajmują oni 6. miejsce w tabeli z dorobkiem 18 punktów. Zawodnicy z Nysy plasują się na przedostatniej pozycji z 8 “oczkami” na koncie.

Spotkanie Ślepska Malow Suwałki z Indykpolem AZS Olsztyn odbędzie się we wtorek, 1 grudnia. Mecz Asseco Resovii Rzeszów z Jastrzębskim Węglem został natomiast przełożony ze względu na zakażenie koronawirusem w szeregach jastrzębian, jednak nowa data nie jest jeszcze znana.

Zobacz również:
Wyniki oraz tabela PlusLigi

źródło: inf. własna

nadesłał:

Jeśli zauważyłeś błąd w tekście zgłoś go naszej redakcji:

Copyrights 2015-2021 Strefa Siatkówki All rights reserved