Strona główna » Gino Sirci nie ma złudzeń i nie gryzie się w język – „ta zmiana zniszczy siatkówkę”!

Gino Sirci nie ma złudzeń i nie gryzie się w język – „ta zmiana zniszczy siatkówkę”!

volleyball.it

fot. Alamy / PressFocus

Gino Sirci po raz kolejny punktuje błędy FIVB. Jego zdaniem najnowsze propozycje światowych władz mogą zniszczyć siatkówkę. Mowa tutaj o pomyśle rozgrywania mistrzostwa świata w grudniu i styczniu, oraz zawieszania na ten czas rozgrywek krajowych. Prezes Sir Susa Scai Perugia nie ma nic do stracenia, a w najnowszym wywiadzie wprost nawiązał do kontrowersji wokół futbolu – zarządzanie siatkówką wydaje mi się podobne do stylu Infantino. Czy tę karuzelę śmiechu da się jeszcze zatrzymać?

Absurd goni absurd

Światowe władze siatkówki lubią zaskakiwać swoimi pomysłami samych sportowców, jak i trenerów, prezesów klubów, a nawet kibiców. Zwykle zmiany te są raczej niskich lotów, budząc skrajne emocje. Daleko nie trzeba patrzeć – FIVB regularnie dokonuje zmian w przepisach gry, co niemal co sezon wprowadza chaos, zwłaszcza na początku, gdy sędziowie nie mają jeszcze wypracowanych wzorców zachowań.

Jakiś czas temu FIVB, Fabio Azevedo, miał 'przyjemność’ ogłosić kolejny absurdalny pomysł. Tym razem wątek tyczy się kalendarza rozgrywek, według którego mistrzostwa świata od teraz rozgrywane mają być zimą.

Na ten temat wypowiedział się też prezes Sir Susa Scai Perugia – Gino Sirci, który w najnowszym wywiadzie wyraził swoje oburzenie, dając upust emocjom.

Podejmują decyzje tylko dla własnych korzyści, a nie dla dobra całego ruchu. Ojcowie ruchu siatkówki zdradzają w rzeczywistości swoje dzieci, czyli kluby, które są fundamentem. Ta reforma to zniszczenie siatkówki – powiedział prezes włoskiego giganta.

O tym, że światowe władze same lubią czerpać korzyści ze zmian wiadomo nie od dziś. FIVB nie jest tu żadnym wyjątkiem. Niedawno zakończył się piłkarski mundial, a pod ostrzałem po raz kolejny znalazła się FIFA.

Zarządzanie siatkówką wydaje mi się podobne do stylu Infantino. To my wkładamy pieniądze, finansujemy ruch i poświęcamy nasz czas oraz duszę. Obecnie mamy dobrą równowagę: nasi gracze, finansowani i wzbogacani naszymi kontraktami, występują we Włoszech, w Europie, a potem na świecie – argumentował dalej Sirci.

Pomieszanie z poplątanie

Zmiany te, jak wskazują niektórzy, mają doprowadzić do tego, aby siatkówka pojawiła się na zimowych igrzyskach. To z kolei wydaje się absurdalne, lecz nie takie rzeczy widział już świat. Realnym problemem są natomiast straty finansowe, jakie kluby poniosą przy takim rozwiązaniu. W sezonie letnim zainteresowanie sportem na poziomie klubowym maleje. Rozbicie rozgrywek i dogrywanie ich w czerwcu wiąże się z dużymi stratami.

Czy w czerwcu będziemy mieli tę samą publiczność w salach sportowych, w których niektóre nie mają klimatyzacji? Ludzie pojadą nad morze, na pewno nie do sal sportowych. Chcą wywrócić do góry nogami rzeczywistość SuperLegi, najmocniejszej na świecie – dodał rozgoryczony Sirci.

Zmiany w kalendarzu to również zmiany sposobie działania okienek transferowych. Sezon kadrowy w ogniu krajowych i pucharowych zmagań, to także dodatkowe obciążenie dla czołowych graczy… którzy narażeni będą na kontuzję. Zdaniem włodarza włoskiego klubu tutaj nie ma złotego środka, a on sam nie ma zamiaru płacić siatkarzom w tym czasie.

Nie będziemy płacić graczom w grudniu i styczniu. Następnie skieruję sprawę do prawnika, aby zrekompensować klubowi poniesione szkody ekonomiczne, czyli utracone wpływy z biletów i sponsorów – wskazywał na następne problemy natury organizacyjnej Włoch.

Będzie tragiczny finał?

Aby zapobiec temu absurdowi potrzebna jest jedność środowiska. Gino Sirci rzuca wszystkim innym wyzwanie, mówiąc, że w skrajnym przypadku rozważy on wycofanie się z krajowych rozgrywek.

– Jestem gotów rozważyć nie uczestnictwo w lidze. Perugia inwestuje 8 milionów euro na sezon, ale jeśli takie jest traktowanie, możemy się również wycofać – zaznaczał raz jeszcze włodarz, dodając.

– Kluby realizują projekty, dokonują transferów, budują zespoły, starają się utrzymać lojalność kibiców poprzez wydarzenia poza boiskiem. Potem przychodzą międzynarodowi menedżerowie i zabierają nam na dwa miesiące najlepszych graczy, od Giannelli’ego po Reggersa, od Sanguinetti’ego po Semeniuka i Płotnickiego.

Zobacz również:

Wilfredo Leon zrobił co trzeba! Zbombardował Słoweńców zagrywką. „Oni widzieli, że nie mają z nami szans”

PlusLiga

  • Tobias Brand znalazł nowy klub w Polsce

    Tobias Brand znalazł nowy klub w Polsce

  • Warto mieć też jakiś filar. ChKS Chełm z dwoma cennymi przedłużeniami

    Warto mieć też jakiś filar. ChKS Chełm z dwoma cennymi przedłużeniami

  • ZAKSA Kędzierzyn-Koźle z nowym przyjmującym! To dla niego powrót do ekstraklasy

    ZAKSA Kędzierzyn-Koźle z nowym przyjmującym! To dla niego powrót do ekstraklasy