Strona główna » W 15-osobowym składzie na mistrzostwa Europy. Jest jedno „ale”

W 15-osobowym składzie na mistrzostwa Europy. Jest jedno „ale”

Polsat Sport

Reprezentacja Polski siatkarzy wkracza w decydującą fazę przygotowań do mistrzostw Europy. Selekcjoner biało-czerwonych, Nikola Grbić, w rozmowie z Polsatem Sport odniósł się do kwestii formalnych związanych ze zgłoszeniem kadry, trudności kalendarzowych oraz filozofii budowania zespołu w obecnym sezonie. Wiadomo już, że do Bułgarii poleci 15 zawodników, ale trener zmiany w meczowej „14” będzie mógł dokonać tylko raz.

Przepisy wymagają zmian

Reprezentacja Polski siatkarzy ma za sobą ostatni test przed mistrzostwami Europy. Biało-czerwoni w gdańskiej Ergo Arenie pokonali Finów 3:0, lepsi byli również w dodatkowym secie. Po spotkaniu trener Nikola Grbić udzielił wywiadu na atenien Polsatu Sport, gdzie przyznał, że do Bułgarii zabierze 15-osobowy skład. W przeciwieństwie do rozgrywek Ligi Narodów, gdzie rotacja składem jest znacznie bardziej elastyczna, wymogi CEV nakładają na sztaby szkoleniowe spore ograniczenia.

Jedziemy na turniej w piętnastoosobowym składzie. Przez kilka dni przed startem musimy podać ostateczną czternastkę. Istnieje możliwość dokonania jednej zmiany, ale tylko raz – jeśli raz zmienisz zawodnika, to koniec. W VNL można modyfikować skład przed każdym meczem. Mam nadzieję, że te przepisy ulegną zmianie w przyszłości, z mojej strony na pewno pojawią się odpowiednie sugestie. Myślałem, że w CEV zasady będą identyczne, ale niestety tak nie jest – przyznał Nikola Grbić.

Dlaczego skład został wyselekcjonowany wcześniej?

W przeciwieństwie do ubiegłych lat, w tym sezonie Grbić stosunkowo wcześnie wyłonił wąską grupę zawodników, która szlifuje formę na najważniejsze mecze. Szkoleniowiec wyjaśnił, że w tej kwestii kluczową rolę odegrał morderczy kalendarz i logistyka wyjazdów, a nie jedynie spokojny trening w najważniejszym gronie.

To jedna kwestia, ale druga wynika bezpośrednio z układu kalendarza. Mieliśmy turniej w Chicago, potem koniec fazy w Ningbo. Nie mogłem trzymać 18 zawodników, bo co mieliby robić ci, którzy nie polecieli do Stanów Zjednoczonych czy Chin? Po trzech tygodniach przerwy bez siatkówki i treningu ich poziom drastycznie by spadł i nie mieliby szans na kontynuację pracy. Czasami kalendarz dyktuje warunki i zmusza do zupełnie innego zarządzania grupą – tłumaczył trener Polaków.

Adaptacja i indywidualne zarządzanie siłami

Grbić zwrócił również uwagę na konieczność balansowania obciążeniami poszczególnych liderów kadry w zależności od ich stanu zdrowotnego i zmęczenia po sezonie klubowym.

Każdy rok ma swoją specyfikę i wyjątkowe wyzwania. Jedni zawodnicy potrzebowali znacznie więcej czasu na powrót do pełni sił – jak Wilfredo Leon, który potrzebował kilku tygodni. Inni, jak Tomasz Fornal czy Kamil Semeniuk, potrzebowali krótszej przerwy. W tym czasie musieliśmy dać szansę innym graczon, by trenowali z nami i budowali swoją pozycję na przyszłość, podczas gdy mocniej obciążeni liderzy mogli odpocząć – zaznaczył Serb.

Klaudia Piwowarczyk

Przed polskim zespołem ostatnie szlify i adaptacja do warunków turniejowych. Jak podkreśla selekcjoner, kluczem do sukcesu w dzisiejszej siatkówce jest elastyczność i umiejętność szybkiego reagowania na wyzwania, jakie stawia każdy kolejny sezon.

PlusLiga