Reprezentacja Polski siatkarzy ma za sobą pierwsze mecze towarzyskie. Trener Nikola Grbić miał w nich okazję przetestować mniej doświadczonych zawodników. Szkoleniowiec nie ukrywał, że jest z debiutantów zadowolony, ale jednocześnie wielokrotnie powtarzał, jak ważna dla rozwoju młodego siatkarza jest regularna gra. – Młodzi ogólnie bardzo mi się spodobali. Myślę, że stoi przed nimi wielka przyszłość, pod warunkiem, że będą dobrze pracować, szukać okazji do grania i przede wszystkim – że będą grać. Jeśli będą siedzieć na ławce i nie będą grać, nie rozwiną się. I nie ma znaczenia, że klub, w którym występują, wygra wszystko, jeśli oni sami będą tylko rezerwowymi – podsumował Nikola Grbić.
Kilka nazwisk do zmiany
Jeszcze przed pierwszymi meczami w tym sezonie trener Nikola Grbić ogłosił szeroki skład na rozgrywki Ligi Narodów. Terminy FIVB są w tym temacie nieugięte i selekcjoner Biało-Czerwonych musiał podjąć decyzję przed sprawdzeniem swoich graczy w warunkach meczowych.
Reprezentacja Polski ma za sobą trzy spotkania w turnieju towarzyskim. W nim Grbić miał okazję do testowania swoich, zwłaszcza tych młodszych graczy. – Zrobiliśmy wszystko tak, jak zaplanowaliśmy. Mamy teraz odpowiedzi na wiele pytań, które sobie zadawaliśmy. Niestety, nie mogłem jeszcze podjąć ostatecznych decyzji co do składu na Ligę Narodów po turnieju na Śląsku. Pewnie zmieniłbym kilka nazwisk. Taka jest sytuacja, a sam turniej uważam za bardzo udany dla nas – podsumował turniej na Śląsku szkoleniowiec polskiej kadry.

Debiuty
Aż 13 graczy zadebiutowało już w tym sezonie w reprezentacji Polski. Najwięcej, bo aż 8, już w pierwszym spotkaniu z Serbią. Kolejna czwórka miała okazję pokazać się polskiej publiczności w piątek, w starciu z Ukrainą, a jako ostatni szansę na debiut dostał rozgrywający Błażej Bień w pojedynku z Bułgarią. – Wszyscy mieli okazję zagrać. Niektórzy może niezbyt dużo, ale uważam, że samo bycie tutaj jest dla nich bardzo ważne. Mamy wielu młodych zawodników, którzy po raz pierwszy grają w reprezentacji – dla nich sama możliwość poczucia tej atmosfery jest ogromnie istotna. Mogą się dzięki temu wiele nauczyć i doświadczyć tego na własnej skórze. Kiedy grają, mogę potem przeanalizować wideo i powiedzieć im: „Okej, to zrobiłeś dobrze, to nie było dobre, w tej sytuacji musisz zareagować lepiej, zróbmy to tak”. A jeśli nie grają, to oglądamy tylko, jak grają inni, a z tego nie ma takiego pożytku. Dlatego był to dla mnie dobry test. Teraz mamy 10 dni, żeby przygotować się do pierwszego turnieju w Chinach – podsumował debiuty trener Grbić.
Gra, gra i gra
Większość młodych graczy pokazała się z dobrej strony, choć nie wszyscy mieli okazję na regularną grę w sezonie klubowym. – Młodzi ogólnie bardzo mi się spodobali: Kiedos, Przybyłkowicz. Myślę, że stoi przed nimi wielka przyszłość, pod warunkiem, że będą dobrze pracować, szukać okazji do grania i przede wszystkim – że będą grać. Jeśli będą siedzieć na ławce i nie będą grać, nie rozwiną się. I nie ma znaczenia, czy klub, w którym występują, wygra wszystko, jeśli oni sami będą tylko rezerwowymi. Taki zawodnik może mieć na koncie Ligę Mistrzów, mistrzostwo Polski, Puchar Polski czy Superpuchar Polski, ale co z tego, skoro nie gra? – grzmiał Nikola Grbić i dodał: – Dlatego uważam, że o wiele ważniejsze jest to, żeby grali – bez względu na to, czy to pierwsza liga, liga we Francji, w Niemczech czy w Grecji. To naprawdę nie ma znaczenia.

Pierwsze sygnały, że Nikola Grbić będzie zwracał uwagę na to, kto ile gra w klubie, można było usłyszeć już rok temu. Teraz trener Biało-Czerwonych jeszcze to podkreślił. – Powtarzam im to cały czas, mówię o tym bez przerwy. Oczywiście na wiele rzeczy nie mam wpływu i nie mogę nic zrobić, bo oni słuchają nie tylko mnie – słuchają też swoich menedżerów i rodziców. To są decyzje, które sami muszą podejmować. Kilku zawodników, i to nie tylko tych młodych, ale też doświadczonych, oczywiście pyta mnie o zdanie – co myślę, co byłoby lepsze dla nich i dla ich kariery. Staram się im mówić to, co uważam za najlepsze dla nich samych – zdradził Serb.
Zdaje on sobie jednak sprawę, że jego zdanie nie jest jedyne, a pod uwagę młodzi gracze muszą wziąć także inne czynniki. – Menedżerowie czasami nie kierują się tym, co jest najlepsze dla zawodnika, tylko szukają po prostu najlepszego kontraktu i jak największych pieniędzy. I dlatego myślę, że czasami pojawia się dylemat: „Okej, masz duże pieniądze w jednym z mocnych klubów, ale nie będziesz grał – za to zarobisz o 30 tysięcy euro więcej. Albo idziesz do klubu z pierwszej ligi, gdzie będziesz grał”. I oni wtedy myślą: „A, okej, będę w Warszawie czy w Rzeszowie” – w tych mocnych klubach, nieważne w którym. Duże pieniądze i tak dalej. A ja uważam, że wybór regularnej gry jest zawsze lepszy – skwitował selekcjoner.
Trofea na nic, jeśli nie grasz
Trener raz po raz podkreślał, że reakcje w sytuacjach meczowych wiele pokazują. Owszem, występy w jednej drużynie z gwiazdami to również jakaś droga rozwoju, jednak trening to nie mecz. – Doświadczenie, które zyskuje się tylko na boisku, pomaga rozwijać się o wiele szybciej. Nie mówię, że jeśli pójdziesz trenować do Zawiercia, to nie masz szans na rozwój – oczywiście, że się rozwiniesz, bo na treningach cały czas przyjmujesz, atakujesz czy blokujesz u boku najlepszych zawodników PlusLigi. Myślę jednak, że doświadczenie meczowe, ta boiskowa reakcja – to, jak reagujesz, kiedy zaserwujesz asa, kiedy popełnisz błąd, kiedy przegrywasz lub kiedy gra ci się nie układa – jest o wiele ważniejsze niż zdobycie tytułu mistrza Polski bez wychodzenia na parkiet – skwitował Nikola Grbić.









