Bułgarzy mają za sobą wymagający start mistrzostw Europy. Własne ściany nie zawsze im sprzyjają, a po porażce z Ukrainą – 1:3, wicemistrzowie globu są w zasadzie poza grą o 1. miejsce w grupie B. W poniedziałek drużyna braci Nikołow spotkała się z Izraelczykami. Bułgaria słabo weszła w mecz. Wówczas grupa oponentów zaczęła sobie pozwalać na prowokacje, a pod siatką mocno się zagotowało…
I po co im to było?
Wicemistrzowie świata nie mogą mówić o łatwym wejściu w mistrzostwa Europy. Choć ściany miały im sprzyjać, to bycie gospodarzem samo w sobie jest obciążeniem. Bułgarzy mieli się bić o 1. miejsce w grupie B z Polakami, tymczasem pozostaje im pojedynkowanie się raczej o niższe lokaty, a biało-czerwoni decydujący bój stoczą z Ukraińcami.

W poniedziałek Bułgaria zdołała przełamać się i wrócić na zwycięską ścieżkę. Starcie z Izraelczykami rozgrzało podopiecznych Gianlorenzo Blengini’ego do czerwoności. Ostatecznie mecz zakończył się wygraną Bułgarów 3:1. Pierwszy set natomiast zaczął przechylać szalę zwycięstwa na stronę nominalnych gości – 25:23, i to właśnie wtedy pod siatką doszło do ostrej wymiany zdań między graczami.
Grupa Izraelczyków zaczęła otwarcie kpić z lokalnych. Agresją zareagował na to Aleksandar Nikołow, który wyraźnie dał się sprowokować. Napięcie rosło dalej, osiągając apogeum w drugim secie. To wtedy żółtym kartonikiem ukarany został starszy z braci, co już całkowicie przelało czarę goryczy.
Nie od dziś ta zadyszka
Po wszystkim Aleksandar Nikołow podziękował rywalom, bowiem jego zdaniem ich wyzwiska dodały jemu, i jego kolegom, wiatru w żagle.
– Nie chcę powiedzieć za wiele, że się z nas może i nabijali, ale to smutne, że oddaliśmy choćby jednego seta tym… zawodnikom. Prowokowali nas od początku meczu i robili to w dość oczywisty sposób a sędzia bał się zareagować – powiedział starzy z braci.
Nie zmienia to jednak faktu, że Bułgaria nie błyszczy tak mocno jak przed rokiem. W Lidze Narodów iskry specjalnie nie było. Wielu też mówiło początkowo, że po sukcesie z 2025 roku ekipa obrosła w piórka. Lepiej jest w obecnym czempionacie Starego Kontynentu. Wygrane z Macedończykami i Portugalczykami przy stanie 3:0, nie było jednak dużym wyczynem.
Formę gospodarzy w weekend przetestowała Ukraina, która triumfowała w bezpośrednim starciu 3:1. Powstrzymać Ołega Płotnickiego próbował Wenisław Antonow, wraz z braćmi Nikołow – Aleksandarem i młodszym Simeonem, lecz nic to nie dało, a niespodzianka zeszłego sezonu mocno skomplikowała sobie sytuację w grupie B… w ramach której w środę dojdzie do kończącego tę fazę turnieju meczu z reprezentacją Polski.
Zobacz również:
Wyniki i terminarz mistrzostw Europy 2026 siatkarzy









