Tureckie siatkarki po trzech latach obroniły historyczny tytuł mistrzyń Europy. W finale imprezy pokonały Włoszki 3:2, a na wyżyny wzniosła się Melissa Vargas. Było to doskonałe widowisko na miarę finału czempionatu Starego Kontynentu, a Turczynki tym samym wzięły odwet za finał mistrzostw świata. Dokładnie 364 dni temu ze złota cieszyły się Włoszki!
Włoszka machina odpalona
W finałowe starcie dwóch potęg lepiej weszły Włoszki, które po dwóch asach Ekatariny Antropovej prowadziły 3:1. Szybko jednak zaległości odrobiła Melissa Vargas, ale za moment o asa pokusiła się też Sarah Fahr – 8:6. To na dobre napędziło Włoszki, które mknęły przed siebie, nie oglądają się na Turczynki. Wybić z rytmu nie mogła ich też bucząca publiczność w Stambule, ani czasy brane przez Daniele Santarelli’ego.
Ręki w ataku nie zwalniała Paola Egonu – 15:8. Cenne oczka dokładała też Myriam Sylla, a blok mistrzyń świata na Vargas do reszty przelał czarę goryczy. Za moment było już 1:0 dla Włoszek i to one rozdawały karty – 25:16.
Łapią wiatr w te żagle!
Pewnym było, że tak to jednak nie może się skończyć, choć czempionki równie piorunująco weszły w drugą partię. Blokiem zatrzymana została Zehra Gunes, a asem postraszyła Egonu – 8:5. Z czasem jednak Turczynki łapały wiatr w żagle, a sprawy w swoje ręce wzięła kapitan zespołu. Eda Erdem na zapędy Włoszek odpowiedziała asem serwisowym – 10:12. W swój trans weszła Melissa Vargas i za moment był już remis po 15. Gra zaczęła się od nowa – 19:19. Sama końcówka seta natomiast należała do gospodyń turnieju. Na nic zdały się prośby Julio Velasco, bowiem na tablicy pojawiło się 1:1 – 25:22.
Cios za ciosem, ale gra dalej w kratkę
Trzecia partia, to znów dominacja Włoszek. Podrażnione mistrzynie olimpijskie i mistrzynie świata punktowały każde niedociągnięcie oponentek. Oczko za oczkiem dokładała Paola Egonu – 8:2. Sama Vargas nic nie mogła, zaś po asie Myriam Sylli było już 11:5. Różnica na dystansie była porażająca – 16:8. Pozbawione argumentów Turczynki z czasem same spuściły głowy w dół, zbierając siły na kolejnego seta. Blok dołożyła od siebie jeszcze Alessia Orro – 22:11, a po ataku Ekatariny Antropovej znów na prowadzeniu były włoskie siatkarki – 25:12 (2:1).
A więc jednak – TIE-BREAK!
W dalszej części meczu emocje również sięgały zenitu. Postawione pod ścianą Turczynki od razu przystąpiły do ofensywy, a asem czwartą odsłonę otworzyła Elif Sahin. Chwila moment i było 3:0, 6:3, 12:6. Rewelacyjnie spisywała się ponownie Vargas, której wtórować próbowała Hande Baladin. Świetną zmianę dała też Derya Cebecioglu. Włoszki podjęły jeszcze rękawice, nawiązując kontakt – 15:16. Nic to natomiast nie dało, bowiem znów z każdego miejsca na boisku kończyła nakręcona Vargas. As Sary Fahr jedynie przedłużył seta o akcje, bowiem kiwką z ułańską fantazją seta na 2:2 zamknęła Sahin – 25:21.
O losach barwnego finału zadecydował tie-break, i tutaj od razu inicjatywę przejęły Turczynki – 4:2. Potem tempo podkręciła Eda Erdem, która skończyła trzy akcje z rzędu – 8:4. Orro ślepo starała się grać na prawą flankę, lecz Paola Egonu nie mogła dobić się do parkietu, kończąc też mecz zepsutą zagrywką – 10:15.
Włochy – Turcja 2:3
(25:16, 22:25, 25:12, 21:25, 10:15)
Składy zespołów
Włochy: Orro (4), Danesi (10), Sylla (12), Egonu (28), Fahr (10), Antropova (16), Fersino (libero) oraz Cambi, Spirito, Adigwe (3), Giovannini
Turcja: Vargas (28), Baladin (8), Sahin E. (4), Erdem (7), Gunes (12), Aydin, Orge (libero) oraz Ozbay, Sahin S., Akarcesme, Cebecioglu (8), Erkek (8)
Zobacz również:
Wyniki i terminarz mistrzostw Europy 2026 siatkarek









