Strona główna » Powrót weteranów pomógł Amerykanom? Merrick McHenry: Mamy świetną mieszankę wiekową

Powrót weteranów pomógł Amerykanom? Merrick McHenry: Mamy świetną mieszankę wiekową

inf. własna

fot. Klaudia Piwowarczyk

– Tego lata wróciło do zespołu kilku weteranów. Świetnie, że mogliśmy wspólnie podróżować, nabierać doświadczenia i grać z innymi drużynami – powiedział Merrick McHenry. Środkowy bloku reprezentacji Stanów Zjednoczonych podsumował dla Strefy Siatkówki wciąż trwający sezon kadrowy i podzielił się swoimi refleksjami na temat polskiej publiczności w halach oraz celami na ostatni turniej – NORCECA Cup i na sezon klubowy. 

Weterani i świeża krew

Karolina Wólczyńska (Strefa Siatkówki): Czy mógłbyś podsumować ten sezon dla siebie i swojej drużyny?

Merrick McHenry:Było naprawdę wspaniale. Tego lata wróciło do zespołu kilku weteranów. Świetnie, że mogliśmy wspólnie podróżować, nabierać doświadczenia i grać z innymi drużynami. To było niesamowite, że zajęliśmy drugie miejsce w Siatkarskiej Lidze Narodów. Mam nadzieję, że będziemy się dalej rozwijać i doskonalić jako drużyna.

Wspomniałeś o podróżowaniu. Było warto przelecieć pół świata na Memoriał Huberta Jerzego Wagnera?

Myślę, że zdecydowanie tak. Świetnie, że przyjechaliśmy do Krakowa. Mamy w drużynie kilku młodszych zawodników, którym przyda się takie doświadczenie. Choć uważam, że każdy zyskał na tym – i młodszy, i starszy. W Polsce panuje niesamowita atmosfera. Poczuliśmy ją zwłaszcza podczas meczu z reprezentacją Polski. To było naprawdę niesamowite – ta energia i kibice. Myślę, że to pomoże nam przygotować się na ważniejsze chwile. Tak, zdecydowanie było warto. Uwielbiamy podróżować i być razem, więc cieszymy się, że mogliśmy przyjechać do Polski.

Goście, choć u siebie

Zarówno w zeszłym, jak i w tym roku miałeś okazję doświadczyć polskiej publiczności w Chicago. Co o tym sądzisz? Jak to wygląda w porównaniu z krakowską trybuną?

– O rany, tak. To bardzo ciekawe, bo wracamy do domu, gramy w Ameryce, ale czujemy się jak na meczu wyjazdowym. Fajnie jest być drużyną, która nie ma najwięcej kibiców w hali. Dobrze jest mieć wyzwania i być ciągle motywowanym. Bardzo to lubimy. Uwielbiamy być w pozycji underdoga. Uwielbiamy być drużyną, którą wszyscy chcieliby być – gośćmi. To naprawdę świetna zabawa.

Zasługa rodziców

Co z twoją supermocą, mianowicie zasięgiem w ataku? Jak to robisz, że skaczesz tak wysoko?

Dziękuję. Szczerze mówiąc, to genetyka. Mam bardzo wysportowanych rodziców. Moja mama grała w siatkówkę na studiach, a tata w futbol amerykański. Więc od małego miałem, na szczęście, pewną przewagę dzięki mojej sprawności fizycznej i skokowi. A moi rodzice nauczyli mnie rzeczy, których niektóre dzieciaki mogłyby się nie nauczyć. Więc zdecydowanie muszę to wszystko przypisać moim rodzicom. Niewątpliwie wykorzystałem swój skok i używam go, żeby robić rzeczy i docierać tam, gdzie chcę. Ale zdecydowanie to zasługa moich rodziców.

Czy twoje rodzeństwo też gra w siatkówkę? 

Grali w siatkówkę, ale nie tak jak ja. Moja siostra bliźniaczkę była fanką piłki nożnej. Uwielbiała grać w piłkę, a ja byłem tym, który grał w siatkówkę. 

Ostatni w tym sezonie

Wiem, że sezon reprezentacyjny jeszcze się nie skończył. Przed wami jest jeszcze NORCECA Cup. Co sądzisz o tym turnieju? 

– Mam dobre przeczucia co do turnieju, będzie świetnie. Tego lata czeka nas ostatnia podróż w tym sezonie kadrowym. Wybieramy się do Kanady. Znowu będzie to dla nas okazja, by po prostu rywalizować i zmierzyć się z inną drużyną. Przez większość czasu rywalizujemy tylko między sobą wewnątrz drużyny. Fajnie jest więc w końcu zagrać przeciwko innej drużynie i reprezentacji, która może nas zmobilizować i rzucić nam wyzwanie. Jesteśmy jednak bardzo podekscytowani. Mamy nadzieję, że uda nam się tam osiągnąć dobre wyniki.

Jakie są wasze cele przed turniejem?

– Chcielibyśmy dalej wygrywać, aby stawać się coraz lepsi. Myślę też, że chodzi o to, by nieustannie zacieśniać więzi w zespole, nawiązywać kontakt, po prostu uczyć się lepiej rozumieć siebie nawzajem i tego typu rzeczy. Przede wszystkim jednak chcemy po prostu stawać się coraz lepsi – o 1% każdego dnia – i rozwijać się jako zespół.

Duże nadzieje

Masz już na koncie dwa srebra i dwa brązy tej imprezy. To jedno z wydarzeń przygotowujące do igrzysk olimpijskich w Los Angeles w 2028. Czujesz presję w związku z tym?

– Nie, nie sądzę, żeby była jakaś presja. Myślę, że to ekscytujące. Mamy świetną mieszankę wiekową – kilku zawodników, którzy przygotowują się już do swoich czwartych czy piątych igrzysk olimpijskich. Mamy też takich, dla których to będą pierwsze igrzyska. Myślę więc, że mamy dobrą zestawienie zawodników, którzy już to przeżyli, i tych, którzy są nowicjuszami. Myślę, że to nam pomoże i mam nadzieję, że pewnego dnia zdobędziemy wspólnie złoto.

Po drodze do igrzysk olimpijskich są jeszcze mistrzostwa świata, które odbędą się w Polsce… 

– Tak, to też jest ekscytujące. Nasz trener już o tym wspominał, że wrócimy tu latem przyszłego roku na mistrzostwa świata i wystąpimy właśnie tutaj. Jesteśmy więc bardzo podekscytowani. Cieszymy się, że udało nam się tu wcześniej przyjechać i trochę poznać halę, miasto i cały kraj. Mamy więc wielką nadzieję, że będziemy walczyć o medal.

Nowe doświadczenia

Czy cieszysz się również na sezon klubowy? Na jesieni zobaczymy cię w klubie z Piacenzy.

– Tak, jestem bardzo zadowolony. To będzie mój pierwszy sezon we Włoszech. Będę też grał z Cooperem Robinsonem, który jest już od jakiegoś czasu jednym z moich kolegów z drużyny. Bardzo się cieszę, że będę mógł dalej doskonalić się w siatkówce w jednej z najlepszych lig na świecie, a do tego robić to z jednym z moich najlepszych przyjaciół. Jestem bardzo podekscytowany.

W dodatku będziesz grał z Galassim, Bovolentą, Travicą…

– Bardzo mnie również cieszy możliwość poznania nowych ludzi, bycia częścią nowej kultury i doświadczenia wszystkiego, co Włochy mają do zaoferowania. Nie mogę się już doczekać tego sezonu.

PlusLiga