Choć reprezentantkom Polski w turnieju w Genui udało się wygrać tylko jeden mecz, rywalizacja pokazała, że w zespole drzemie potencjał. Ostatniego dnia Polki grały nawet o zwycięstwo w całym turnieju. – Jest nad czym pracować, ale myślę, że wyciągniemy wnioski i jedziemy na VNL – powiedziała po całym wydarzeniu Martyna Czyrniańska.
Genua na przetarcie
Polskie siatkarki po pierwszych przygotowaniach miały okazję wreszcie się sprawdzić. Mocno zmieniony skład Biało-czerwonych zagrał we włoskiej Genui. Gdzie zmierzył się z Turcją, Serbią i Włochami. Cała rywalizacja była ciekawa, a Polki do końca walczyły o wygraną. Z Turcją przegrały w tie-breaku, by kolejnego dnia wygrać w trzech setach z Serbią. Włoszki stanęły im na drodze do końcowego sukcesu.
– Była fajna walka, na pewno dużo długich wymian. Myślę, że fajnie popracowałyśmy w tym systemie blok -obrona. Starałyśmy się też dużo tym potrójnym blokiem chodzić do Aantropowej, także myślę, że na plus. W przyjęciu troszkę słabiej i myślę, że tutaj była ta kropka nad „i”, której nam zabrakło, więc. Jest nad czym pracować, ale myślę, że wyciągniemy wnioski i jedziemy na VNL – przyznała Czyrniańska.
Stefano Lavarini sprawdzał
Do Włoch pojechała drużyna zmieniona w bardzo dużej mierze. Kilka z siatkarek zaliczyło swój reprezentacyjny debiut. W takich wydarzeniach wygrana nie jest tym najważniejszym celem. Trener Stefano Lavarini miał okazję sprawdzić wszystkie swoje podopieczne w warunkach meczowych, rywalizacji na wysokim, międzynarodowym poziomie. Drużyna musi się zgrać i szlifować formę na te najważniejsze rozgrywki – Siatkarską Ligę Narodów, a po niej niezwykle ważne mistrzostwa Europy.
– Myślę, że nie wszystkie, jednak fajnie, że wszystkie miały szansę pograć, że wszystkie miały chwilę na boisku i każda miała szansę się pokazać. Myślę, że to było takie jedno założenie trenera. Drugie – żeby się z rozgrywającymi jak najlepiej zgrywać i wydaje mi się też, że z meczu na mecz wyglądało to coraz lepiej. Trzecie – niestety nie wygrałyśmy wszystkich meczów, które na pewno byśmy chciały. Jednak dobrze, że tutaj przyjechałyśmy, sprawdziłyśmy swoją formę – zaznaczyła Martyna Czyrniańska.
Idzie nowe?
Przed sezonem w kadrze siatkarek zaszło sporo zmian. Na ostatniej prostej wypadła też z niej Malwina Smarzek. Dlatego też Stefano Lavarini musi budować siłę zespołu od nowa.
– Myślę, że troszkę budujemy ten zespół od początku. Na zasadzie mamy teraz praktycznie wszystkie zawodniczki nowe. Także tutaj też chodzi o zgranie, o jego zbudowanie. Myślę, że koło Agnieszki jednak to był zespół, który potrafił zdobywać po 20 punktów w meczach. Także tej cegiełki nam aktualnie brakuje, ale myślę, że zbudujemy coś fajnego i będziemy do tego dążyć – zapewniła przyjmująca.









