Strona główna » Liga Narodów. Anderson kontra Porro. Zderzenie legendy z młodzieńczą fantazją

Liga Narodów. Anderson kontra Porro. Zderzenie legendy z młodzieńczą fantazją

inf. własna

fot. volleyballworld.com

Pierwszy tydzień Ligi Narodów siatkarzy za nami. Całość klamrą domknęło emocjonujące spotkanie Amerykanów z Włochami, gdzie nie mogło być ani nudno, ani szybko. Po szalonym boju górą okazała się ekipa mistrzów świata – 3:2, a na miano bohaterów zapracowała dwójka braci Porro.

Każdy chciał zabłysnąć

Takie mecze, jak starcia Amerykanów z Włochami, to zawsze klasyki o dużym prestiżu. Tak też było i tym razem, gdzie żadna ze stron nie miała zamiaru odpuszczać. Już w drugiej akcji reprezentantów USA blokiem pokarał Giovanni Sanguinetti. Oba zespoły szły łeb w łeb, aż do asa Kamila Rychlickiego, po którym grę przerwał Karch Kiraly – 8:5. Micah Ma’a średnio miał pomysł na grę, a sam Matthew Anderson nie mógł wszystkiego skończyć. Z minuty na minutę rezultat coraz bardziej się rozjeżdżał. Ostatecznie set zakończył się wygraną Włochów – 25:18.

Porażka na start mocno podrażniła Amerykanów… jednocześnie usypiając czujność mistrzów świata. Nie uszło to uwadze Ferdinando De Giorgi’ego, który starał się wpłynąć na swoich graczy, ale bezskutecznie. Po asie Jacka Hanesa było już 6:3. Blokiem odpowiedział Pardo Mati, ale zaraz o asa pokusił się Taylor Averill – 10:6. Środkowy długo stał w polu serwisowym – 14:6, podczas gdy coraz lepiej prezentował się Jeffrey Jendryk. Parę oczek Bottolo czy Poro, to zdecydowanie za mało, a za moment był już remis 1:1 – 25:15.

Dystans wciąż miesza

Przepychanki trwały dalej, a oba zespoły dalej dążyły do utrzymania statusu quo. Trzeciego seta dobrze rozpoczął Luca Porro. Po stronie Amerykanów sporo do powiedzenia miał Jordan Ewert. Po bloku Ma’a na Sanguinettim był już remis po 5, ale wtedy w polu serwisowym zameldował się Pablo Porro, po którego asie było 9:5 dla Włochów. Ręki w ataku dalej nie zwalniał Kamil Rychlicki – 14:9, a utrzymanie przewagi na tym etapie okazało się dla czempionów kluczem do sukcesu. Rękawice regularnie podejmował Anderson, ale zaraz było już po secie. Decydujące oczko dołożył zaś Sanguinetti – 25:19 (2:1).

Postawieni pod ścianą Amerykanie nie mieli zamiaru odpuszczać i tym razem to im udało się uciec na dystansie. Początkowo Włochów ‘przy życiu’ utrzymywał duet braci Porro, lecz i ten format za moment się wyczerpał. Dwa asy upolował Jack Hanse, który także był skuteczny w ataku. Dalej swoje robił Matthew Anderson – 10:9. Choć wskórać starał się coś jeszcze Mattia  Bottolo, to po bloku Ewerta zrobiło się 16:12. Ekipa gospodarzy do końca trzymała dystans, znów doprowadzając do remisu – 25:18 (2:2).

O losach spotkania, z korzyścią dla Włochów, zadecydował tie-break. Tam znów kluczowe okazało się wypracowanie sobie przewagi na dystansie. Cenne oczka dołożył Alessandro Bovolenta, a za moment całość zamknął Bottolo – 15:10.

USA – Włochy 2:3
(18:25, 25:15, 19:25, 25:18, 10:15)

Składy zespołów
USA: Anderson (17), Jendryk (5), Averill (5), Ma’a (4), Hanes (25), Ewert (14), Shoji (libero) oraz Briggs, Rowan, Champlin, Hartke
Włochy: P. Porro (6), Sani (1), Rychlicki (10), L. Porro (23), Sanguinetti (7), Mati (10), Laurenzano (libero) oraz Bottolo (10), Bovolenta (3), Boninfante, Pace

Zobacz również:

Wyniki i terminarz Ligi Nardów siatkarzy 2026


PlusLiga