Strona główna » Polskie siatkarki nie wrócą do kraju? Plan od początku był inny

Polskie siatkarki nie wrócą do kraju? Plan od początku był inny

inf. własna

fot. volleyball.world

Reprezentacja Polski siatkarek ma za sobą pierwszy tydzień zmagań w Lidze Narodów. Podopieczne Stefano Lavarini’ego wygrały trzy z czterech meczów. W trakcie tygodniowej przerwy biało-czerwone nie wrócą jednak do kraju. Zostaną na miejscu, a następnie udadzą się do Bangkoku, gdzie czekać je będą kolejne spotkania. Logistycznie jest to zaplanowane, o czym przekonywał w rozmowie ze Strefą Siatkówki kierownik kadry, Szymon Szlendak.

Zostają na miejscu

Polskie siatkarki mają już za sobą pierwsze mecze w tegorocznej Lidze Narodów. Na start biało-czerwone zagrały w chińskim Nankinie, gdzie wygrały trzy z czterech spotkań. W pierwszej kolejności podopieczne Stefano Lavarini’ego uporały się z Belgijkami – 3:2. Potem szybko pokonały Czeszki – 3:0. Do tego dołożyły jeszcze zwycięstwo nad Serbkami – 3:2, lecz czystego konta nie udało im się zachować. W niedzielę zespół rozegrał najgorszy mecz minionego tygodnia, przegrywając z Chinkami 2:3. Takiego zakończenia niewielu się spodziewało, ale kadrowiczki utrzymują się na 3. miejscu w rankingu FIVB.

Aby marzyć o awansie do najlepszej ósemki i grać o kolejny medal VNL biało-czerwone muszą doskonale zaprezentować się w drugim tygodniu zmagań. W tym celu – nie tracąc kontaktu z Azją, reprezentacja pozostaje na miejscu. Do drużyny dołączą zawodniczki ze Szczyrku. Obie grupy czeka lot do Kantonu, a następnie podróż do wybranego centrum szkoleniowego.

– Logistyka wygląda w ten sposób, że zawodniczki, które dotychczas trenowały w Szczyrku dołączają do nas praktycznie w tym samym czasie. Różnica między naszym lądowaniem w Kantonie, bo tam lecimy, tam lądujemy, a ich lotem z Polski wynosi zaledwie 25 minut. Więc spotykamy na lotnisku praktycznie w tym samym czasie. Z Kantonu jedziemy do miejscowości Jiangmen, to bardzo dobre centrum treningowe, dobry hotel, wiele hal. To jest miejsce, w którym w zeszłym roku rywalizowali siatkarze U21 w mistrzostwach świata, także to jest naprawdę dobry obiekt do siatkówki – powiedział po ostatnim meczu drużyny w Chinach kierownik reprezentacji Polski siatkarek, Szymon Szlendak.

Docelowo już w niedzielę

Drugi turniej reprezentantki Polski rozegrają w Bangkoku. Tajlandia kocha siatkówkę i dopiero co gościła mistrzostwa świata, stąd można oczekiwać całkiem sporej frekwencji, zwłaszcza na hitowych pojedynkach z udziałem gospodyń. Choć strefa czasowa nie będzie tutaj większą przeszkodą, to problem może być z czym innym…

– Tam trenujemy od wtorku do niedzieli. W niedzielę wieczorem przelatujemy do Bangkoku, i tam będziemy musieli się zaaklimatyzować do otoczenia, ale nie do czasu, bo strefa czasowa pozostaje praktycznie ta sama, więc to też był nasz zamysł. Trzeba się jednak przyzwyczaić do tego klimatu, bo tam jest teraz bardzo deszczowo, duszno i parno. Chcemy być tam już w niedzielę, aby ten poniedziałek i wtorek przed pierwszym meczem przepracować – dodał na koniec Szlendak, uchylając kolejny rąbek tajemnicy.

W kolejnym turnieju interkontynentalnym biało-czerwone zagrają z Bułgarkami, Ukrainkami, Holenderkami oraz Kanadyjkami. Najciężej będzie w trzecim tygodniu. Imprezą docelową pozostają jednak mistrzostwa Europy, które zostaną rozegrane na przełomie sierpnia i września.

Zobacz również:

Wyniki i terminarz Ligi Narodów siatkarek 2026

PlusLiga