Podczas drugiego dnia turnieju Ligi Narodów kobiet, reprezentacja Turcji mierzyła się z Holandią. Pozbawiony największych gwiazd zespół prowadzony przez Daniele Santarellego miał swoje problemy, a podopieczne Felixa Koslowskiego potrafiły to wykorzystać i zamknąć mecz w trzech setach. Najlepsza na boisku była Helena Kok.
Blok ustawił grę
Początek meczu między Turcją a Holandią były wyrównany. Do stanu 6:6 trwała wymiana ciosów. Żadna drużyna nie potrafiła wyjść na większe prowadzenie. Turczynki odskoczyły na dwa oczka po udanym ataku po prostej Ilkin Aydin (9:7). Podopieczne trenera Santarelliego świetnie radziły sobie w obronie i wyprowadzały skuteczne kontrataki. Po sprytnym uderzeniu Defne Basyolcu było już 11:8. W połowie seta Holenderki złapały swój rytm, a sporo błędów zaczęły popełniać ich przeciwniczki. To doprowadziło do remisu po 12. Gra ponownie się wyrównała. Wtedy inicjatywę przejęła Holandia. Świetnie popracowała blokiem, co pozwoliło zbudować trzypunktową przewagę (19:16).
Wydawało się, że „Oranje” mają już tego seta pod kontrolą, ale Turczynki się nie poddały i naciskały rywalki. One również uruchomiły grę blokiem. Od stanu 19:23 zdobyły 4 oczka z rzędu. Końcówka pierwszego seta była zacięta. Po skutecznym zbiciu Yaprak Erkek było już tylko 23:22 dla Holandii. Pierwsza piłkę setową podopieczne Felixa Koslowskiego miały dzięki uderzeniu z środka Brite Stuut, a po błędzie Aylin Uysalcan, to „Pomarańczowe” mogły się cieszyć ze zwycięstwa w premierowej partii (25:23).
Pełna kontrola reprezentacji Holandii
Mocny start drugiej partii zaliczyły Turczynki. Kapitalnym atakiem z obiegnięcia popisała się Deniz Uyanik (5:3). Oba zespoły nie popełniały zbyt wiele błędów własnych. Turczynki wkrótce lekko się pogubiły, co wykorzystała zbiciem po bloku Elles Dambrink. To pozwoliło im doprowadzić do remisu po 8. Gra drużyny z Holandii zaczęła wyglądać coraz pewniej. Broniły ataki rywalek i wyprowadzały skuteczne kontry. Z kolei siatkarki z Turcji nie kończyły swoich uderzeń (10:13). Po stronie „Pomarańczowych” zaczęła funkcjonować gra blokiem. Miały już pełną kontrolę nad tym meczem. Aydin nie była w stanie trafić w boisko, czego nie można było odmówić Helenie Kok (17:11). Przewaga Holenderek była już naprawdę wysoka. Jolien Knollema złapała świetny moment, co pozwoliło odskoczyć jej drużynie już na 8 oczek (22:14). Turcja zdobywała tylko pojedyncze punkty (24:16). Ostatnie oczko „Oranje” wywalczyły po bardzo długiej akcji, dzięki udanej czapie na Ezel Balik (25:17).
Doświadczenie zwyciężyło
Trzecia odsłona zaczęła się od gry punkt za punkt (2:2). Od tego stanu Holenderki włączyły piąty bieg. Coraz większe problemy ze skutecznością miała Aydin, a po stronie rywalek sprytne zagrania prezentowała Knollema. Holandia kapitalnie czytała grę Turczynek, to pozwoliło im zbudować aż siedmiopunktowe prowadzenie (9:2). Trener Santarelli dokonał kilku zmian. Dobrze wprowadziła się Karmen Aksoy (6:11). Turcja złapała dobry moment. Skuteczność poprawiła Basyolcu. To pozwoliło im się zbliżyć na 3 oczka (10:13). Oba zespoły zaczęły zdobywać punkty seriami. Od stanu 15:11 dla Holandii, to „Pomarańczowe” zapunktowały trzy razy z rzędu. Indy Baijens w ważnym momencie posłała asa serwisowego, co dało już sześciopunktową przewagę. Turcja zdobywała już tylko pojedyncze oczka (14:21). Rozgrywająca mało grała przez środek, który był skuteczny. W końcówce Turczynki popracowały jeszcze blokiem (18:23), ale to było wszystko na co było je stać w tym spotkaniu. Mecz zakończyła silnym uderzeniem Kok (25:18).
Turcja – Holandia 0:3
(23:25, 17:25, 18:25)
Składy drużyn:
Turcja: Ozdemir (1), Uyanik (3), Ozden (2), Erkek (9), Aydin (7), Basyolcu (12), Yatgin (libero) oraz Yilmaz, Unal, Yesilirmak, Uysalcan (3), Aksoy (5), Balik (1)
Holandia: Knollema (7), Van Aalen (1), Baijens (11), Kok (17), Stuut (7), Dambrink (12), Reesink (libero) oraz Jansen (1), Bongaerts (3), Van De Vosse (3), H. Jasper
Nieudana pogoń reprezentacji Brazylii
Brazylia na własnym parkiecie w drugim starciu mierzyła się z Dominikaną. Jednak to siatkarki z Karaibów lepiej otworzyły to spotkanie, prowadząc na początku 5:3. Od początku świetnie prezentowała się Terrero, która popisała się blokiem i skutecznym zbiciem (7:4). Gospodynie próbowały szybko odrabiać straty, ale konsekwentna gra Dominikanek pozwoliła im utrzymywać trzypunktową przewagę (11:8). Chwilę później mylić zaczęła się Tainara, a skuteczny atak dołożyła Heredia i Dominikana odskoczyła już na 5 oczek (14:9). Wynik próbowała ratować Julia Bergmann, ale podopieczne trenera Kwieka były nie do zatrzymania (18:12). Wydawało się nieprawdopodobne, aby Brazylijki się podniosły, a jednak! Najpierw przytrafiła im się trzypunktowa seria, a chwilę później zdobyły 5 oczek z rzędu dzięki fantastycznej zagrywce Diany i sile ofensywnej Kisy i Any Cristiny. To one wyszły na prowadzenie 22:21. Końcówka była wyrównana, ale po dwóch błędach w ataku Brazylii, to Dominikanki zapisały na swoim koncie pierwszą partię (25:23).
Odrodzenie gospodyń
Drugiego seta lepiej otworzyły Brazylijki, które prowadziły 4:2. Dominikanki nie dawały za wygraną i po ataku Alonso oraz błędzie Julii, wróciły do gry (5:6). Do stanu 8:8 trwała wymiana ciosów, jednak podrażnione gospodynie w końcu odpaliły swoje działa. Nie do zatrzymania była Tainara, która zapewniła drużynie czteropunktową przewagę (12:8). Brazylia zdobywała po 2-3 oczka z rzędu. Dominikanki popełniały sporo błędów własnych. Po asie serwisowym Julii, jej zespół prowadził już 19:12 i dominował na parkiecie. Świetnie pracował blokiem, co jeszcze bardziej wybijało z rytmu ich rywalki (23:15). Ostatni punkt skutecznym atakiem zdobyła Diana (25:18).
Całkowita dominacja Canarinhos
Brazylia w końcu się rozgrzała i trzeciego seta rozpoczęła od prowadzenia 6:0. Świetnie blokiem pracowała Julia, a swoje atomowe uderzenia dokładała Tainara. Dominikanki kompletnie się rozsypały. Większość ich ataków była blokowana przez gospodynie meczu (10:3). Przewaga szybko urosła do 9 punktów po asie serwisowym Tainary (16:7). W kratkę zaczęła grać Alonso, a Tainara i Bergmann robiły, co chciały. To była całkowita dominacja gospodyń (21:9). Popsuty serwis Terrero zamknął trzecią odsłonę (25:11).
Podopieczne Ze Roberto chciały iść za ciosem. Otworzyły czwartego seta od prowadzenia 5:2. Jednak Dominikana nie odpuszczała. Heredia popracowała zagrywką, a dobry atak dołożyła Pena Isabel. To pozwoliło doprowadzić do remisu po 5. Na chwilę gra się wyrównała. Jednak wtedy kapitalną serię punktową miały Brazylijki. Zdobyły 8 oczek z rzędu, dzięki atomowym uderzeniom Bergmann (15:8). To już praktycznie rozbiło ich rywalki, które zdobywały tylko pojedyncze oczka (18:14). W końcówce meczu świetnie funkcjonował blok i zagrywka. Ostatni punkt padł po błędzie w ataku Heredii (25:15).
Brazylia – Dominikana 3:1
(23:25, 25:18, 25:11, 25:15)
Składy drużyn:
Brazylia: Diana (11), Macris (3), Julia (14), Ana Cristina (8), Bergmann (16), Tainara (20), Nyeme (libero) oraz Roberta, Kisy (4), Luzia, Rosemaria, Helena (1)
Dominikana: Marte (1), Heredia (7), Pena Isabel (6), Terrero (8), J. Martinez (4), Alonso (12), Castillo (libero) oraz Y. Rodriguez, Tapia (2), Matos (1), Gonzales (2), De la Rosa
Zobacz również:
Wyniki i terminarz Ligi Narodów kobiet 2026 – faza zasadnicza









