Strefa Siatkówki – Mocny Serwis
Strona Główna > Aktualności > I liga mężczyzn > I liga M: Kolejne zespoły wracają do gry

I liga M: Kolejne zespoły wracają do gry

fot. tauron1liga.pl

W poprzednim tygodniu w ramach rozgrywek I ligi mężczyzn rozegrano sześć spotkań, z czego tylko dwa były w ramach zaplanowanej na miniony weekend 6. kolejki. Dodatkowo trzy mecze były grane awansem (z 11. 14. i 28. serii) a jeden to zaległy pojedynek 3. kolejki.

Kolejny tydzień grania na zapleczu PlusLigi rozpoczął się od starcia ZAKSY Strzelce Opolskie z AZS-em AGH Kraków. Był to zaległy mecz 3. kolejki. Spotkanie było bardzo ciekawe, jednak niepozbawione błędów. Dla krakowian był to pierwszy mecz po przerwie spowodowanej zakażeniami koronawirusem. AGH dobrze weszło w mecz i jedynie w drugim secie na dłużej dało dojść do głosu ZAKSIE.



Dla krakowian było to pierwsze zwycięstwo w sezonie, a MVP został Mateusz Jóźwik. Przyjmujący zdobył 20 punktów. – Na pewno cieszy nas wygrana na wyjeździe i to za trzy punkty. Niestety, przytrafił nam się przestój, przez co zrobiło się gorąco. Jednak potrafiliśmy wrócić do lepszej gry i utrzymać dobry poziom do końca spotkania. To pokazuje, że jeszcze sporo pracy przed nami, ale najważniejsze, że ze Strzelec Opolskich wyjechaliśmy ze zwycięstwem – podsumował Piotr Fenoszyn.

W czwartek Mickiewicz Kluczbork podejmował Exact Systems Norwida Częstochowa. Gospodarze dobrze zaczęli, wygrywając inauguracyjną odsłonę do 22. W kolejnych to goście przejęli inicjatywę. Kluczborczanie nie potrafili wykorzystać nieco słabszych fragmentów gry rywali, przez co mecz zakończył się ich porażką 1:3. Bardzo dobre spotkanie rozegrali przyjmujący Norwida – Mikołaj Szewczyk zdobył 17 punktów i został MVP meczu, zaś Damian Kogut zapisał na swoim koncie 16 oczek (obaj siatkarze atakowali ze skutecznością 45%). – Popełniliśmy w pierwszym secie sporo „głupich” błędów, nie wykorzystaliśmy pięciu kontrataków na samym początku spotkania i to w głównej mierze zadecydowało o wyniku. Potem zaczęliśmy grać dużo agresywniej, coraz bardziej odważnie i przynosiło nam to korzyść – powiedział na łamach strony klubowej Mikołaj Szewczyk.

W sobotę rozegrano trzy spotkania. W pierwszym z nich ZAKSA Strzelce Opolskie podejmowała MCKiS Jaworzno. Jaworznianie w końcu przełamali swoją niemoc i wygrali pierwsze sety w tym sezonie. Prowadzili nawet 2:1, jednak ostatecznie gospodarze doprowadzili do tie-breaka. W piątym secie emocji nie zabrakło, jednak podczas walki na przewagi więcej zimnej krwi zachowali podopieczni trenera Dembończyka. Tym samym MCKiS wciąż musi poczekać na pierwsze zwycięstwo w sezonie. Drużyna prowadzona przez Mariusza Sygułę jest obecnie przedostatnia, jednak wyprzedza tylko KPS, który dotychczas rozegrał zaledwie jeden mecz. ZAKSĘ do zwycięstwa poprowadził Filip Grygiel. Atakujący zdobył aż 26 punktów (53% skuteczności w ataku). Po drugiej stronie siatki najczęściej punktowali Jan Siemiątkowski – 21 oczek przy 54% skuteczności w ataku oraz Maciej Polański. Środkowy zdobył 20 punktów z czego 12 w ataku (52% skuteczności), 2 zagrywką oraz aż 6 blokiem.

Olimpii Sulęcin nie udało się sprawić niespodzianki w Świdniku. Wracający po kwarantannie sulęcinianie postawili się przeciwnikom, ale tylko w pierwszym secie. Gospodarze dopiero po walce na przewagi przechylili w nim szalę zwycięstwa na swoją korzyść. W pozostałych odsłonach świdniczanie wywiązali się z roli faworyta i wygrywali do 16 i 19. – Na pewno nasza gra od drugiego seta wyglądała już tak, jak powinna. W pierwszy set wkradło się trochę nerwowości, ale na szczęście odwróciliśmy to w końcówce i udało się wygrać. Później już poszło tak, jak powinno – skomentował dla Avia TV po meczu MVP Artur Sługocki. – Po analizie ich dwóch meczów, bo dopiero dwa spotkania grali i oba wygrali, spodziewaliśmy się dużo cięższego meczu. Widać, że ta przerwa, którą mieli spowodowana COVID odbiła się na nich i brakuje rytmu meczowego. Myślę, że to przeciwnik, który wróci do swojego lepszego grania, aczkolwiek pierwszy set był ciężki – przyznał trener Witold Chwastyniak.

Również w trzech setach zakończyło się starcie LUK Politechniki Lublin z BAS-em Białystok. Chociaż lublinianie byli po trzytygodniowej przerwie od grania, bez problemu wywiązali się z roli faworyta. Kolejne sety gospodarze wygrali do 16, 18 i 12. Dodatkowo trener Kołodziejczyk skorzystał z okazji i dał pograć wszystkim zawodnikom w tym wracającemu po kontuzji Pawłowi Rusinowi oraz nowemu nabytkowi lublinian – Davidowi Mehiciowi. Najczęściej w szeregach gospodarzy punktował Jakub Wachnik (14 punktów z czego 12 atakiem przy 75% skuteczności) i został MVP meczu. – Wyszliśmy na parkiet i zrobiliśmy to, co do nas należy. Cieszę się, że drużyna pokazała dużą dojrzałość, że nie zlekceważyliśmy przeciwnika, tylko utrzymaliśmy dobry poziom grania. Oczywiście gdzieś tam wkradły się małe błędy, które szybko przeanalizujemy i będziemy dążyć do ich eliminacji, ale zagraliśmy poprawną siatkówkę i to, co przeciwko zespołowi z Białegostoku trzeba było zagrać, my to zagraliśmy i to jest fajne, że drużyna wywiązała się w 100% ze swojego zadania – podsumował Maciej Kołodziejczyk.

Na zakończenie tygodnia w I lidze BBTS Bielsko-Biała w niedzielę podejmował AZS AGH Kraków. Początkowo krakowianie nie mieli argumentów, by przeciwstawić się gospodarzom. Z czasem jednak bielszczanie zaczęli popełniać proste błędy, co skrzętnie wykorzystali rywale. Gospodarze wypuścili z rąk drugiego seta, w którym AGH triumfowało 29:27. W kolejnych odsłonach również gra była zacięta, jednak tym razem to BBTS rozegrał końcówki po swojej myśli i odniósł kolejne zwycięstwo za trzy punkty. W tym spotkaniu niedostępni dla trenera byli Tomasz Piotrowski i Paweł Gryc. W roli atakującego miał okazję pokazać się środkowy Bartosz Cedzyński. Zarówno Michał Makowski jak i Wiaczesław Tarasow w tym meczu punktowali po 18 razy. MVP powędrowało w ręce Rosjanina. W AGH najwięcej punktów (po 14) na swoim koncie zapisali Daniel Grzymała i Mateusz Jóźwik. – To był ciężki mecz. Wiedzieliśmy, że jak tylko pozwolimy chłopakom z Krakowa grać ich siatkówkę, taką szaloną, ryzykowną i pełną zabawy, to będzie ciężko i tak było. W pierwszym secie dominowaliśmy, w drugim prowadziliśmy, ale niestety wypuściliśmy prowadzenie z rąk, straciliśmy seta. Mam nadzieję, że to się nie odbije na końcowej tabeli – powiedział w rozmowie z BBTS TV Michał Makowski.

Zobacz również:
Wyniki i tabela I ligi mężczyzn

źródło: inf. własna

nadesłał:

Jeśli zauważyłeś błąd w tekście zgłoś go naszej redakcji:

Copyrights 2015-2020 Strefa Siatkówki All rights reserved