Strona główna » PlusLiga buduje kolejne kadry. Finowie otwierają finały Ligi Europejskiej

PlusLiga buduje kolejne kadry. Finowie otwierają finały Ligi Europejskiej

inf. własna

fot. CEV

Liga Europejska siatkarzy 2026 pomału dobiega końca. Po weekendach wyrzeczeń i grupowego grania dwa najmocniejsze zespoły walczą ze sobą o tytułu. W tym roku są to Finowie i Holendrzy, a pierwszy mecz zakończył się, nieco niespodziewanie, pewną wygraną Skandynawów – 3:1. Tym samym Finowie już w sobotę będą mieli szansę przypieczętować sukces.

Zwycięzca może być jeden

Ciężkie trzy tygodnie zmagań grupowych wyłoniły dwie reprezentacje, które powalczą w tym sezonie o złoto Ligi Europejskiej. Rozgrywki przeszły metamorfozę, a w odświeżonym formacie nie mamy już podziału na złotą i srebrną kategorię. Dodatkowym benefitem jest możliwość wywalczenia awansu na mistrzostwa Starego Kontynentu w 2028 roku. Jest więc o co grać, a tytuł w tym wydaniu walczą Finowie i Holendrzy.

Oba zespoły wygrały po drodze wszystkie mecze w fazie grupowej. W półfinałach z kolei Finowie dwukrotnie pokonali Duńczyków (3:1, 3:1), a Holendrzy ucierali nosa Izraelczykom (3:1, 3:1). Skandynawowie z roku na rok zyskują coraz więcej, zaś wielu z kadrowiczów ogrywa się w PlusLidze. Jeśli chodzi o Pomarańczowych, to oni po fiasku sezonu 2025 walczą o powrót do elity. Kadra znów chce grać w Lidze Narodów, lecz droga do tego nie jest usłana różami.

Szybko, jak na finał?

Początek spotkania nie oszczędzał obu zespołów, które miały po swojej stronie wiele własnych argumentów. Naprzemienna wymiana ciosów z kolei stwarzała sytuację, gdzie oba zespoły wymieniały się prowadzeniem. Najpierw prym wiodła Finlandia – 8:5, po to by później pałeczkę mogła przejąć Holandia – 16:15. Żadnej ze stron nie udało się uciec z wynikiem a inauguracja zakończyła się wygraną Finów 27:25.

Porażka na start mocno podrażniła Holendrów, którzy w drugim secie wspięli się na wyżyny. Ekipa Joela Banksa od razu narzuciła swoje zasady, obejmując prowadzenie – 8:2. Taka przewaga bywa jednak złudna, podobnie jak zbyt duża pewność siebie. Tak też było i w tym wypadku. Pomarańczowi znaleźli się na przodzie – 16:11, 21:17… po to by na finiszu roztrwonić niemal całą przewagę. Mimo wszystko drużyna wyszła na remis 1:1 – 25:23.

Jak się okazało Holandia nie miała już takiego szczęścia w kolejnych odsłonach. Najbardziej Skandynawowie mogą pluć sobie w brodę za trzeciego seta, gdzie przez większość czasu udawało im się prowadzić – 8:5, 16:14. Na finiszu różnica zmalała do zera. Tempo podkręcać zaczął Luka Martilla, a Finlandia wyszarpała koleją partię – 25:23 (2:1). Czwarty set okazała się siatkarską egzekucją. Niesieni dopingiem własnych kibiców Finowie nie mieli sobie równych. Zabójczy natomiast dla Holendrów okazał się dystans. Tego samego nie można powiedzieć o Finach, którym udało się postawić kropkę nad „i” – 25:13.

Kolejny mecz finałowy z udziałem Finów i Holendrów rozegrany zostanie w sobotę – 11 lipca. Gra toczy się do dwóch zwycięstw.

Finlandia – Holandia 3:1
(27:25, 23:25, 25:23, 25:13)

Składy zespołów
Finlandia: Tyynismaa (7), Marttila L. (27), Savonsalmi (8), Lindqvist (5), Marttila N. (3), Ivanov (1), Koykka (libero) oraz Suihkonen (7), Valimaa (1), Haapaniemi (5), Nikula (12)
Holandia: Korenblek (9), Meijs (27), Plak (10), Berkhout (1), Koops (11), Bak (8), Klok (libero) oraz De Groot, Van Solkema, Wiltenburg (3), Hage (1)

Zobacz również:

Niebywała Isabelle Haak! Koleżanka Wołosz może sięgnąć po kolejne trofeum

PlusLiga