Liga Europejska siatkarzy pomału dobiega końca. Za nami emocjonujące półfinały, które wyłoniły dwie drużyny mające szansę na zgarnięcie złota. Są to Finowie i Holendrzy, a wszystkie z czterech meczów zakończyły się wygranymi finalistów 3:1.
Derby regionu?
Po trzech ciężkich weekendach regularnego grania cztery najmocniejsze drużyny męskie rozstrzygnęły, które z nich zagrają w finale o złoto i cenne punkty w rankingu FIVB. Pierwszą z tych par półfinałowych utworzyli Duńczycy i Finowie. Pierwszy z pojedynków zakończył się wygraną Finów 3:1 (16:25, 25:20, 25:22, 25:20). Na dobrym otwarciu gospodarzy się skończyło. Kolejne sety pozostawiały już wiele do życzenia w ich wykonaniu, a myśl o rewanżu wcale nie napawała optymizmem. Rewelacyjnie zagrał duet Luka Martilla i Nooa Martilla. To ta dwójka zdobyła po 16 punktów, detronizując Oskara Madsena oraz Madsa Jensena.
U siebie Finowie również nie mieli najmniejszych skrupułów przed punktowaniem oponentów. Mecz był nieco bardziej wyrównany, ale również zakończył się wygraną Finów w czterech partiach – 3:1 (22:25, 25:22, 25:19, 25:22). Liderem w środowym meczu pozostawał Veikka Lindqvist, który zdobył 20 punktów. Wtórował mu Nooa Martilla, który dołożył 19 oczek. Doskonale drugą linię zabezpieczał Voitto Koykka. Po drugiej stronie na wyżyny wspiął się Mads Jansen, lecz jego 21 punktów zdało się na nic.
Chcą szybkiego powrotu
Wśród drużyn walczących w tym sezonie w Lidze Europejskiej znalazła się również Holandia. Pomarańczowi jeszcze przed rokiem grali w Lidze Narodów, będąc w szerokiej czołówce globu. Noga im się pechowo powinęła, a tymczasowo od kadry odpoczywa Nimir Abdel-Aziz. Holendrzy jednak na gruncie Starego Kontynentu pokazali kawał dobrego grania, a na etapie 1/2 przyszło im się zmierzyć z Izraelczykami. Pierwszy mecz zakończył się ich wygraną 3:1 (25:23, 28:30, 25:20, 25:19). Niesamowicie grający Mark Rura zdobył 21 punktów, lecz naprzeciwko siebie miał Lukasa De Grotta, autora 22 oczek, który do pomocy miał grupę kolegów, na czele z Tomem Koopsem.
Ze względu na ciężką sytuację polityczną rewanż rozegrano już dzień później. Niewiele to zmieniło, a Holandia po prostu dopięła swego. Ekipa gospodarzy ponownie odniosła zdecydowane zwycięstwo, zamykając mecz w czterech setach – 3:1 (25;14, 18:25, 25:22, 25:19). Trener Joel Banks mógł liczyć na Silvestera Meijsa, który zdobył aż 24 punktów. Po drugiej stronie do końca walczyło trio Ilay Haver – Shay Liberman – Mark Rura. Każdy z nich punktował po 13 razy, ale to i tak było za mało.
Finał także zostanie rozegrany w formule dwumeczu, a zwycięzców poznamy za 11 dni (12/07).
Zobacz również:
Mistrzostwa Europy U22. Graban i spółka mają to! Takiego grania nikt się nie spodziewał









