Siatkarska Liga Narodów zbliża się do tej najważniejszej części. Reprezentacja Polski siatkarek rozpoczyna swój trzeci turniej w Osace. – Najważniejsze będzie się też nasza gra, bo potrafimy grać naprawdę świetną siatkówkę – przyznała przed turniejem Monika Lampkowska.
Sześć zwycięstw i dwie porażki – to obecna sytuacja polskich siatkarek. Podopieczne trenera Lavariniego przystępują do ostatniego turnieju z czwartego miejsca w tabeli. Muszą być jednak czujne, gdyż różnice punktowe nie są duże, a rywalki tylko czekają na potknięcia. Biało-czerwone wiedzą, na co muszą zwrócić uwagę, nie tylko w grze rywalek, ale i w swojej.
– Najważniejsze będzie się też nasza gra, bo potrafimy grać naprawdę świetną siatkówkę. W poprzednich dwóch turniejach miałyśmy dobry start i za chwilę po pierwszym czy drugim secie nagle gdzieś tam koncentracja nam też spadała, więc myślę, że tutaj musimy też się nad tym skupić, odrzucić przeciwnika od siatki i grać naprawdę dobrze w systemie blok-obrona oraz znajdować dobre rozwiązanie w ataku – nie ukrywa Monika Lampkowska.
Daleka podróż i aklimatyzacja
Polki trzeci turniej zagrają w Japonii. Po przybyciu na miejsce miały trochę czasu na aklimatyzację i zapoznały się też już z halą, w której będą rozgrywać mecze.
– Mieliśmy półtorej godziny takiego treningu, więc to też jest takie, że trzeba trochę przyjęcia zagrywki i gdzieś tam wchodzić już od razu na te szóstki, żeby poczuć hale, gdzieś tam zaadaptować się szybciej. Mam nadzieję, że nam się to udało i jutro gramy dosyć wcześniej, więc tego porannego rozruchu nie będzie. Trzeba było się mocno skupić na tym treningu dzisiejszym – zdradziła Lampkowska.
Polska drużyna miała troszkę czasu wolnego i mogła udać się na zwiedzanie. Jak się okazało, najlepszą przewodniczką była Julia Orzoł.
– Lubię podróżować, lubię włóczyć się swoimi szlakami, więc może do tego wynika, że orientuję się w terenie i na pewno lubię zwiedzać nowe miejsca, więc może nie wiem, mam dość doświadczenia, albo jest we mnie jakaś dusza zwiedzacza – przyznała zadowolona.
Będzie debiut
W Osace okazję do debiutu będzie miała Julia Orzoł. Przyjmująca Chemika Police nie tylko ma szansę debiutu w Siatkarskiej Lidze Narodów, ale także ogólnie – w seniorskiej reprezentacji. Trafiła do składu po urazach Martyny Łukasik i Martyny Czyrniańskiej. Jak się czuje przed takim momentem?
– Myślę, że nie ma na razie tremy, nie ma dużego stresu. Skupiałam się na każdym dniu, ale gdzieś tam te myśli powoli zaczynają się pojawiać, powoli zaczynam odtwarzać w głowie, jak to będzie wyglądać, to pierwsze wejście na boisko – zdradziła Julia Orzoł.
Mocne otwarcie
Polki pierwszy mecz zagrają z groźną Turcją,, która też wzmocniła przed tym turniejem skład. Dobre wejście w zawody będzie niezwykle ważne dla dalszego rozwoju turnieju.
– Jest bardzo solidny zespół i na pewno ofensywnie bardzo dobry, jeżeli chodzi o ich atakujące i jeżeli chodzi o te dziewczyny, które dołączają do nich teraz. Musimy dobrze zagrać w zagrywce, żeby jak najbardziej odrzucać od siatki i myślę, że to będzie bardzo istotną częścią tego meczu – przyznała Orzoł.
Następnie Polki zagrają z USA, Brazylią oraz Japonią na zakończenie swojego występu w Osace.









