Strona główna » Kinder Joy of Moving. Łukasz Kaczmarek: Zamieniłbym się z nimi

Kinder Joy of Moving. Łukasz Kaczmarek: Zamieniłbym się z nimi

inf. własna

fot. Klaudia Piwowarczyk

W weekend 3-5 lipca rozgrywany był 32. Wielki Finał KINDER Joy of Moving w PreZero Arenie. Do Gliwic zostali zaproszeni różni goście, w tym Łukasz Kaczmarek. – Dla mnie to jest naprawdę świetna inicjatywa, wspaniały turniej. Ja sam grałem w minisiatkówkę. Co prawda wtedy jeszcze nie było to pod szyldem Kindera. Tylko były to normalne mistrzostwa Polski w minisiatkówce. Przez lata turniej zmieniał się i efekt, jaki możemy obserwować dzisiaj jest fenomenalny – powiedział Strefie Siatkówki Kaczmarek.

Pierwszy raz jako gość

Karolina Wólczyńska (Strefa Siatkówki): Czy to jest twój pierwszy raz na turnieju Kinder Joy of Moving?

Łukasz Kaczmarek:Dokładnie tak, po raz pierwszy mogę tu być w roli gościa. Rok temu również otrzymałem zaproszenie. Niestety z powodu wyjazdu nie mogłem przyjechać. Dla mnie to jest naprawdę świetna inicjatywa, wspaniały turniej. Ja sam grałem w minisiatkówkę. Co prawda wtedy jeszcze nie było to pod szyldem Kindera. Tylko były to normalne mistrzostwa Polski w minisiatkówce. Przez lata turniej zmieniał się i efekt, jaki możemy obserwować dzisiaj jest fenomenalny. Wiele zmieniło się na naprawdę na wielki, wielki plus.

Progres

Zamieniłbyś się miejscem z tymi młodymi zawodnikami, patrząc na to jak teraz to wygląda?

– Wydaje mi się, że tak. Na pewno turniej rozwinął się i zmiany oceniam na plus. Zwłaszcza jeśli chodzi o dzieciaki. Najważniejsze, żeby one miały jak najlepsze warunki. Widać po organizacji, że stoi na najwyższym poziomie. Dzieciaczki dostają sprzęt i wszystko wygląda profesjonalnie. Sama frajda dla nich, że mogą brać udział w takim wspaniałym turnieju, do tego grać na hali, gdzie gra reprezentacja Polski. Wydaje mi się, że dla nich to jest jedna wielka frajda.

Jak oceniałbyś poziom sportowy mistrzostw Polski?

– Nawet powiem szczerze, nie miałem nawet za bardzo czasu się przyglądać, jeśli chodzi o poziom sportowy. Jednakże wiem, że z roku na rok coraz bardziej się podnosi. W porównaniu do tego, jaki poziom był, gdy ja grałem tutaj dwadzieścia parę lat temu, a jak teraz ten poziom wygląda, wydaje mi się, że obecnie jest wyższy. Poziom trenerski również poszedł do przodu. Z automatu idzie poziom też dzieciaczków do góry.

Nietypowe trendy

Widziałam, że dzieci proszą o autografy i zdjęcia, ale czy też pytały cię o jakieś rady?

– O rady raczej nie pytają. Właśnie zdecydowanie przeważają prośby o zdjęcia i autografy. Naprawdę teraz już coraz dziwniejsze rzeczy się podpisuje. Kiedyś podpisywało się tylko i wyłącznie kartki czy koszulki, a teraz dzieci biorą autografy na rękach, na butach. Jeden młody adept poprosił o autograf nawet na skarpetce! (śmiech) Nastał teraz trend autografów na butach czy na case od telefonu. Jest dużo różnych pomysłów, ale wiadomo, że dla dzieci to jest radość i to jest najważniejsze.

Rady siatkarza

Czego byś doradził im, jakby jednak ktoś zapytał o radę? Co zrobić, żeby osiągnąć taki poziom jak ty?

– Wydaje mi się, że przede wszystkim najważniejsze jest to, żeby słuchać trenerów, rodziców i najbliższych. Nie wolno czytać, co się dzieje w internecie i w sieci. Uważam, że tam są najgorsze rzeczy dla młodych adeptów siatkówki. No i przede wszystkim, żeby ciężko pracować i nie poddawać się po porażkach. One powinny wręcz motywować do jeszcze cięższej pracy. Z każdej przegranej należy wyciągać wnioski. Porażki nie mogą podcinać skrzydeł i zniechęcać do pracy. Z mojego doświadczenia mogę potwierdzić, że z każdej porażki można wyciągnąć dużo dobrego. Nie są one hamulcem do osiągania dużych sukcesów. Gdy rozmawiałem z dzieciakami, podkreślałem wiele razy, że ja też w tym turnieju brałem udział, a później spełniałem swoje marzenia, zdobywając medale mistrzostw świata czy igrzysk olimpijskich. Od tego najmłodszego poziomu można zajść na sam szczyt.

Czy przerwa od siatkówki, bo nie grasz w tym sezonie reprezentacyjnym, służy ci, czy może czujesz już głód gry?

– Na razie mi służy. Lato, słoneczko, czas dla najbliższych, czas dla rodziny. Tak że zdecydowanie służy. Na ten moment czerpię radość z tego wolnego. Już i tak niedługo zacznie się okres przygotowawczy i będę walczył o jak najlepsze osiągnięcia w następnym sezonie ligowym.

Zobacz również:
Mistrzostwa Europy U22. Polacy ze srebrem! Sąsiedzi byli zbyt mocni

PlusLiga