Strefa Siatkówki – Mocny Serwis
Strona Główna > Aktualności > PlusLiga > Jakub Bednaruk: Będziemy walczyć o to, o co mamy walczyć

Jakub Bednaruk: Będziemy walczyć o to, o co mamy walczyć

fot. Klaudia Piwowarczyk

MKS Będzin rozpoczął przygotowania do sezonu PlusLigi, do Polski dotarli również wszyscy zakontraktowani przez klub Brazylijczycy. – Szukaliśmy oszczędności, bo wiadomo, że trochę tych sponsorów nam pouciekało, ale chcemy być wypłacalni. Nie zawsze wszystko jest tak, jakbyśmy chcieli, wiadomo, że ten rok nie był najlepszy, ale wychodzimy na prostą. To wiąże się z tym, że w tym sezonie najwyższy kontrakt w naszym klubie to tak naprawdę wartość czwartego, piątego kontraktu z poprzedniego roku – powiedział Strefie Siatkówki trener będzinian, Jakub Bednaruk.

Jak trudno było skompletować drużynę na ten sezon?



Jakub Bednaruk:Bardzo trudno, bo co chwilę tej odejścia krzyżowały plany. Inaczej wyglądało to w lutym, teraz inaczej. Sama końcówka też była bardzo nerwowa, dokooptowanie tych zawodników, którzy jeszcze byli wolni. To był trudny rok, nie do końca wiedzieliśmy na czym stoimy, a w niektórych sytuacjach trzeba było działać szybko. Czy to było jednak najtrudniejsze okienko transferowe? Przez osiem lat miałem tyle problemów, że teraz już żadnych się nie boję.

O finanse nie musicie się martwić? Czy trzeba było bardzo mocno zaciskać pasa?

– Zespół robiony jest chyba za najmniejsze pieniądze w historii pieniądze MKS-u Będzin w PlusLidze. Tak zdecydowaliśmy z prezesem. Szukaliśmy oszczędności, bo wiadomo, że trochę tych sponsorów nam pouciekało, ale chcemy być wypłacalni. Nie zawsze wszystko jest tak, jakbyśmy chcieli, wiadomo, że ten rok nie był najlepszy, ale wychodzimy na prostą. To wiąże się z tym, że w tym sezonie najwyższy kontrakt w naszym klubie to tak naprawdę wartość czwartego, piątego kontraktu z poprzedniego roku. Trzeba było naprawdę szukać tych oszczędności i udało nam się je znaleźć.

Ile meczów ligi brazylijskiej trener obejrzał?

– Dużo. W ogóle oglądałem dużo tych mniej popularnych lig. Na włoską ligę nie było mnie stać, w Niemczech tak sobie, trochę zainteresowały mnie ligi argentyńskie, choć one są jeszcze słabsze od brazylijskich. Poza tym trzeba było tam szybko działać, bo chłopaki się bali. Z tego co wiem, być może wystartuje tam zaledwie kilka zespołów, więc wszyscy, którzy chcieli uciekać, to uciekali. Były nazwiska, które mnie interesowały, ale które trafiły do innych klubów, do Radomia, Zawiercia czy Nysy. My byliśmy na samym końcu tej kolejki, do której agenci dzwonią, ale ja już się do tego przyzwyczaiłem.

Pomimo pandemii udało się wam sprowadzić wszystkich trzech Brazylijczyków. Poszło chyba łatwiej niż z Fayazim w poprzednim sezonie.

– Z Fayazim też było trochę cyrków, bo był umówiony na konkretną godzinę w konsulacie i nie przyszedł, a do konsulatu nie wchodzi się tak po prostu, kiedy się chce. Dostaliśmy sporo jednak sporo pomocy chociażby z Brazylijczykami, podziękowałem wiceprezesowi PZPS, Ryszardowi Czarneckiemu, bo nam pomógł. Nie tylko z resztą nam, polska liga korzysta na tych kontaktach.

Jak bardzo będą różnić się przygotowania do tego sezonu, po tej długiej przerwie od wcześniejszych okresów przygotowawczych?

– Niespecjalnie. Zacząłem przygotowania z zespołem tydzień później niż w zeszłym roku, ale też dlatego, że nie chciałem tego robić końcem czerwca, bo kontrakty mamy od pierwszego lipca. Moim zdaniem ten okres przygotowawczy może być ciekawszy. W poniedziałek będę miał czternastu zawodników, czego nie miałem od bardzo dawna i to już daje pole do popisu. Wydaje mi się, że uda nam się też dzięki temu lepiej przygotować do sezonu niż w zeszłym roku. Poprzedni był szalony, TJ Sanders złapał kontuzję, później wyjechał. Z resztą, nie wiem czy jakikolwiek sezon zbliży się do tego poprzedniego…

PlusLiga w tym roku będzie jeszcze bardziej wyrównana? Już w poprzednim sezonie tabela była mocno wypłaszczona.

– Może tak być. Ja po tym wirusie spodziewałem się w Polsce o wiele większych problemów, a wydaje mi się, że takie zespoły jak te z Zawiercia, Radomia, Gdańska czy Olsztyna mogą nadal być bardzo mocne. Wszyscy poszli do góry, wszyscy się wzmocnili, tylko nie my. Taka jest prawda. Nam pouciekali zawodnicy, ale trzeba będzie się bić. Trzeba też realnie i chłodno popatrzeć na całą tę sytuację. Ja muszę nauczyć Brazylijczyków, że tutaj presja jest większa niż u nich w lidze. Tutaj nie ma takiej opcji, że kibic będzie zadowolony z porażki, obojętne czy to będzie Skra czy ZAKSA, ja muszę ich przed tym chronić, bo oni tego nie znają, muszą się na to uodpornić. Będziemy walczyć o to, o co mamy walczyć. Ciężko będzie wejść do tej ósemki, bo do niej jest mnóstwo chętnych zespołów. Musimy to ocenić realnie i nie można przeszarżować z oceną potencjału.

Boicie się, że PlusLiga może zostać przerwana z powodu koronawirusa? Dostaliście od władz ligi jakieś konkretne wytyczne?

– Boimy się tego. Sami jednak w klubie zadbaliśmy o te wytyczne, zawodnicy w poniedziałek podpiszą oficjalne pismo odnośnie imprez masowych, kina, mycia rąk i takich podstawowych rzeczy. Jeżeli ja zobaczę, że zawodnik wchodząc na siłownię, nie dezynfekuje rąk, to najpierw dostanie po głowie, a potem dostanie karę. Pilnujemy się. Co prawda nie boję się hali, bo w niej jesteśmy tylko my i koszykarki. Boję się siłowni, na którą chodzimy codziennie, a która jest komercyjna. Nie da się inaczej, teraz to nie jest jeszcze jakieś wielki problem, dwa tygodnie kwarantanny i jakoś się to przejdzie. Gorzej będzie, jeśli przyjdzie zwykła grypa listopadowo-grudniowa i okaże się, że jakieś dwa zespoły będą musiały czekać. Boję się tego czy skończymy sezon, ale tego boi się każdy.

źródło: inf. własna

nadesłał:

Więcej artykułów z kategorii :
Aktualności, PlusLiga

Tagi przypisane do artykułu:
, ,

Więcej artykułów z dnia :
2020-07-28

Jeśli zauważyłeś błąd w tekście zgłoś go naszej redakcji:

Copyrights 2015-2020 Strefa Siatkówki All rights reserved