Strefa Siatkówki – Mocny Serwis
Strona Główna > Aktualności > PlusLiga > Grzegorz Słaby: Jesteśmy zespołem wyjątkowo trudnym do złamania

Grzegorz Słaby: Jesteśmy zespołem wyjątkowo trudnym do złamania

fot. GKS Katowice

– Dobrze, że mamy okazję rozgrywać tak trudne mecze, bo one będą procentować dla nas w przyszłości. Po raz kolejny pokazaliśmy charakter i chłopakom należą się brawa, że nie poddają się w żadnym momencie meczu, nawet jeżeli nie układa się on po naszej myśli. Poza tym cieszy nas to, że ludzie wchodzący na boisko z ławki rezerwowych wnoszą sporo jakości do naszej gry, zwłaszcza jeśli chodzi o energię. Dzięki temu udało nam się wygrać ten trudny mecz – powiedział o meczu ze Stalą Grzegorz Słaby. 

To nie był pierwszy wymagający mecz, jaki mieliście okazję zagrać w ciągu ostatnich miesięcy. Można powiedzieć, że doświadczenie grania wielu tie-breaków zahartowało was w rywalizowaniu o punkty i procentuje?



Grzegorz Słaby:Mam wrażenie, że jesteśmy zespołem wyjątkowo trudnym do „złamania” dla każdego ligowego rywala. Mam na myśli przede wszystkim nastawienie do grania i rywalizacji, a to bardzo dobra cecha. Widać w nas pewność, że jesteśmy w stanie odwrócić losy spotkania niezależnie od sytuacji. Natomiast każdy mecz jest inny i prawda jest taka, że będziemy notowali w tym sezonie lepsze, jak i gorsze występy. Ale jednego tej grupie nie można zarzucić: że zdarzają się jej momenty, gdy odpuszcza walkę. To u nas absolutnie nie ma miejsca.

Przed sezonem GKS Katowice był typowany do zajęcia jednego z dwóch ostatnich miejsc w tabeli, natomiast aktualnie po 10 meczach jesteście na szóstej pozycji i macie na koncie kilka ważnych wygranych. Można to uznać za pozytywną niespodziankę w waszym kontekście?

– Tabela jest ważna na sam koniec sezonu, a przypominam, że nie rozegraliśmy na tę chwilę nawet połowy rundy zasadniczej. Skłamałbym, gdybym powiedział, że na nią nie patrzę, ale siłą rzeczy aktualna tabela nie może powiedzieć zbyt dużo o formie i sile wszystkich ligowych drużyn. Co nie zmienia faktu, że nasza pozycja w lidze jest wysoka i buduje nas na przyszłość, a do tego odzwierciedla dobrą pracę i postawę wszystkich chłopaków w drużynie, za co należą się im wielkie wyrazy uznania i szacunku. Nasza liczba punktów jest spora, to cieszy, z tym że nie przywiązuje do niej na tym etapie sezonu wielkiej wagi. Przed nami jeszcze sporo spotkań i może się nam przydarzyć seria zwycięstw, która nas wywinduje, ale i kilka porażek z rzędu, które pogorszą naszą sytuację.

Zdobycze punktowe cieszą tym bardziej, że macie za sobą październik niemal pozbawiony grania i treningów z racji dwóch przerw na kwarantannę zdrowotną.

– Przerwa w trakcie sezonu to dla każdego wyjątkowa, niespotykana dotąd sytuacja i każdy zespół w PlusLidze pracuje nad swoim pomysłem na jak najszybszy powrót do treningu i odpowiedniej formy po przebytej chorobie. Widzimy, że po tym, jak dość szybko musieliśmy wrócić do pełnej objętości treningu i rytmu meczowego po kwarantannie, w zespole zaczynają się pojawiać mikrourazy i to na pewno zwiększa stres u zawodników wciąż wracających po normalnego toku pracy po miesiącu przerwy. Na pewno wolelibyśmy mieć więcej czasu na wdrożenie się do zajęć i przygotowanie do pierwszego meczu po powrocie. Po pierwszej przerwie spowodowanej zachorowaniami szybko przyszła druga, w której zarażenia koronawirusem doznała spora część drużyny. To wciąż jest dla nas problem, bo ta choroba nie przechodzi po zawodnikach bez śladu i musimy mieć to na uwadze.

Doskonale wiadomo, że Rzeszów to trudny teren dla każdego PlusLigowego zespołu, natomiast GKS był w stanie wygrać 3 z 5 rozegranych tam meczów. Można w tym upatrywać dobrego prognostyku na niedzielę 6 grudnia?

– Nie przywiązuję szczególnej wagi do historii, podobnie jak budżetów czy innych czynników. To nie będzie miało wielkiego wpływu na to, co wydarzy się w niedzielę w Rzeszowie. Będzie liczyła się siatkówka i postawa zarówno nasza, jak i przeciwnika. Jak zawsze zrobimy wszystko, by powalczyć o punkty i dać z siebie sto procent. A jak będzie w ostatecznych rozrachunku – zobaczymy.

Mecz z Resovią, który zapadł trenerowi szczególnie w pamięć?

– Pamiętam pierwszą wygraną na Podpromiu, bodajże 3:2 w naszym pierwszym sezonie w PlusLidze. Nikt nie spodziewał się, że zrobimy tak dobry wynik w Rzeszowie i to zwycięstwo zrobiło duże wrażenie na wszystkich, także na tamtym zespole GKS-u. Poza tym sporo emocji towarzyszyły dwumeczowi z Resovią w fazie play-off w sezonie 2018/2019, który kończył cały sezon dla obu klubów.

Jakie wnioski wysuwacie na temat najbliższego rywala po pierwszej konfrontacji z nim, zakończonej porażką 2:3?

– Widać, że Resovia wraca do dobrej dyspozycji i było to widać w niedawnym meczu z klubem z Zawiercia. Grali dobrze, zwłaszcza w zagrywce, na której wywierali ogromną presję. Myślę, że tak w jak każdym meczu ligi o wyniku będzie decydować pierwszy kontakt z piłką, czyli zagrywka i jej przyjęcie. Wnioski są takie, że z każdym rywalem w PlusLidze można walczyć przy daniu z siebie absolutnego maksimum. Nie mamy co kalkulować, bo wiemy, że to nie my jesteśmy faworytem tego meczu, co ma swoją dobrą stronę w tym, że będziemy mogli pozwolić sobie na większe ryzyko w niektórych elementach.

źródło: siatkowka.gkskatowice.eu

nadesłał:

Więcej artykułów z kategorii :
Aktualności, PlusLiga

Tagi przypisane do artykułu:
, ,

Więcej artykułów z dnia :
2020-12-04

Jeśli zauważyłeś błąd w tekście zgłoś go naszej redakcji:

Copyrights 2015-2021 Strefa Siatkówki All rights reserved