Strona główna » Gong w pierwszym secie, a potem? Bartosz Kwolek w swoim stylu podsumował ostatnie starcie

Gong w pierwszym secie, a potem? Bartosz Kwolek w swoim stylu podsumował ostatnie starcie

inf. własna

fot. Aleksandra Suszek

Aluron CMC Warta Zawiercie została nowym mistzostem Polski. W decydującym spotkaniu 3:1 pokonała Bogdankę LUK Lublin. – Nie mieliśmy łatwego zadania. Taki gong, jaki dostaliśmy w pierwszej partii finałowego starcia był nam potrzebny. Od drugiej części meczu zaczęliśmy lepiej grać. W takich starciach jak z zespołem z Lublina nieraz o zwycięstwie decyduje jedna lub dwie akcje. Ważna jest też koncentracja – powiedział Bartosz Kwolek, przyjmujący Zawiercian.

Zagrać swoje

Na ciężką próbę nerwów wystawili swoich kibiców Jurajscy Rycerze. W pierwszej partii decydującego o mistrzostwie Polski spotkania dostali solidne lanie od swoich rywali z Lublina. Przełamanie Zawiercian nastąpiło od drugiej partii spotkania. Ciężar gry na siebie wziął Mateusz Bieniek oraz Aaron Russell. Siatkarze ci stanowili o obliczu swojej drużyny. – Być może była nam potrzebna taka bolesna porażka w pierwszej partii spotkania, by się obudzić. Nasza gra w tej części gry nie wyglądała najlepiej. Jak się później okazało, miało to swoje dobre strony. Lublinianie zagrali dobry mecz pomimo porażki. Z kolei my potrafiliśmy wrócić do swojego grania, przyjezdni nie mogli nadążyć za nami – podsumował Bartosz Kwolek.

– Zagrałem trochę słabiej w meczach finałowych. Warto dodać, że jeżeli jednak mamy grać słabo i mamy zdobywać mistrzostwo Polski to taki scenariusz biorę w ciemno – w swoim stylu podsumował Kwolek, który w piątym meczu siatkarz zdobył 10 punktów, wszystkie a ataku, atakował z 56% skutecznością, jego przyjęcie było na poziomie 48% pozytywnego i 14% perfekcyjnego.

Pojedyncze akcje decydują o zwycięstwie

Obie drużyny miały swoje dobre i złe momenty w finałowej rywalizacji. Gra obu ekip falowała. Lubelska drużyna nie wykorzystała swoich szans na zamknięcie rywalizacji na swoim boisku w hali Globus. Prowadziła 14:8 w trzeciej odsłonie spotkania i wypuściła zwycięstwo z rąk. –  Z boku zupełnie inaczej ogląda się mecze niż na boisku. W takich starciach decydują momenty, czasami wystarczą jedna lub dwie piłki na korzyść którejś z drużyn i mecz się odwraca. Do końca byłem skoncentrowany, nie można było pozwolić sobie na chwile słabości. W tej serii niejeden raz punktowe przewagi bardzo szybko topniały i koncentracja okazała się być najważniejsza – dodał zawodnik. 

Pierwszy złoty medal

Drużyna z Zawiercia ma w swoim dorobku medale srebrne, brązowy oraz złoty. Przyjmujący z Zawiercia po raz pierwszy w swojej siatkarskiej karierze został drużynowym mistrzem Polski.  – To był sezon obfitujący w niespodzianki, był to specyficzny sezon, było dużo kontuzji. Każda drużyna miała swoje wzloty i upadki, bardzo cieszy nas osiągnięty wynik w PlusLidze- zakończył przyjmujący zawierciańskiej ekipy.

PlusLiga