Udane występy pod koniec sezonu klubowego zostały docenione przez trenera Nikolę Grbicia i zaowocowały dodatkowym powołaniem do reprezentacji Polski przyjmującego PGE Projektu Warszawa – Bartosza Firszta. Praktycznie tuż po zakończeniu turnieju finałowego siatkarz stawił się w Katowicach, by wystąpić w turnieju towarzyskim rozpoczynającym sezon reprezentacyjny. – Na pewno czułem duże emocje w ostatnim czasie, wśród nich wymieniłbym właśnie dużą ekscytację. Dalej jest mi żal bardzo Ligi Mistrzów, ale to już za nami – powiedział w rozmowie ze Strefą Siatkówki Bartosz Firszt.
Reprezentacyjny debiut
Karolina Wólczyńska (Strefa Siatkówki): To było twoje pierwsze tak ważne spotkanie w karierze. Jak się czujesz?
Bartosz Firszt: – To był mój debiut w seniorskiej reprezentacji Polski, tak że był bardzo ważny dzień w moim życiu. Bardzo się cieszę, że dostałem szansę od pierwszej piłki i z samego meczu, który według mnie mógł się podobać widzom. Raduje też przede wszystkim wygrana.
Czyli jesteś usatysfakcjonowany również swoim indywidualnym występem?
– Myślę, że tak. Dałem z siebie w tej chwili tyle, ile mogłem. Czuję, że dałem radę, więc jestem z tego powodu bardzo szczęśliwy. Prawdopodobnie trener będzie chciał się podzielić ze mną swoimi przemyśleniami dotyczącymi mojej gry po meczu. Może to będą jakieś zastrzeżenia, a może dobre rzeczy
Szybka przeprowadzka i przyjazd do Katowic
Jak wyglądały twoje ostatnie dni po powrocie z Turynu?
– Mieliśmy tak naprawdę dwa dni wolnego. Tyle co zdążyliśmy się przeprowadzić z Warszawy do domu rodzinnego mojej żony. Powiedziałbym, że przez ten wolny czas byliśmy w rozjeździe. W sumie więc może jeden dzień wolny spędziłem w domu, a wieczorem byliśmy już w Katowicach.
Chciałeś jak najwcześniej przybyć do Katowic, by poczuć klimat kadrowy. To się udało?
– Ogólnie chciałem być jeszcze wcześniej, ale przez to, że mieliśmy mniej czasu niż myślałem, to spędziliśmy go na przeprowadzce. Chwilę odpocząłem wspólnie z rodziną i pakowaliśmy się do Katowic. Tak że byliśmy trochę wcześniej niż miałem być. Cieszę się, że dzięki temu mogłem cały dzień przetrenować z drużyną. A za chwilę widzimy się w Spale.
Duże emocje
Lekki żal i niedosyt został zastąpiony ekscytacją związaną z reprezentacją Polski?
– Na pewno czułem duże emocje w ostatnim czasie, wśród nich wymieniłbym właśnie dużą ekscytację. Dalej jest mi żal bardzo Ligi Mistrzów, ale to już za nami. Teraz skupiam się na tym, co jest i są to jak najbardziej duże i bardzo fajne emocje.
Najlepszy czas w karierze
Dużo pozytywów ostatnio wokół twojej osoby, bo i dobra dyspozycja w play-off, w Lidze Mistrzów i teraz powołanie do reprezentacji Polski. Myślałeś, że ten sezon tak się dla ciebie ułoży?
– Nie, jest zaskakujące. Dla mnie osobiście powołanie do kadry narodowej jest ogromnym wyróżnieniem. Ostatni miesiąc w mojej karierze jest na pewno moim najlepszym. Dużo się wokół mnie dzieje, ale staram się jakoś sobie z tym radzić, żeby głowa była na miejscu i mogłem mimo wszystko skupić się na siatkówce, a nie na wszystkim innym dookoła.
Jakie masz oczekiwania i cele wobec siebie i tego sezonu reprezentacyjnego?
– Chciałbym być jak najdłużej z chłopakami, grać jak najwięcej, pokazywać się z jak najlepszej strony, pomagać, ile mogę i trenować pod okiem najlepszych trenerów. To są moje cele.
Zobacz więcej: Spodek znów przyniósł szczęście Polakom!









