Antoine Brizard po czterech sezonach spędzonych w Gas Sales Bluenergy Piacenza przeniósł się do Japonii. Zawodnik nie ukrywał, że po olimpijskim złocie w Paryżu potrzebował spróbować czegoś nowego. – Potrzebowałem zmiany i odkrycia nowego życia. Osaka Bluteon mi to zapewniła – przyznał jeden z najlepszych rozgrywających świata, Wspomniał także o różnicach między europejską a japońską siatkówką. W rozmowie dla japońskiego portalu Sportiva, Francuz opowiedział nie tylko o kulisach swojej decyzji, ale też o tym, co najbardziej zaskoczyło go w nowym środowisku.
Nowy rozdział w karierze. Trafiony w „10”
Antoine Brizard, dwukrotny mistrz olimpijski i jeden z czołowych rozgrywających świata, trafił do ligi japońskiej w momencie przełomowym swojej kariery. Po historycznym sukcesie reprezentacji Francji podczas igrzysk olimpijskich w Paryżu przyznał, że zmagał się z brakiem motywacji i potrzebował nowego impulsu. Dlatego przed obecnym sezonem postanowił spróbować swoich sił w lidze japońskiej.
– Po zdobyciu złotego medalu igrzysk olimpijskich w Paryżu, zacząłem mieć spory problem z motywacją. Osiągnąłem życiowy cel i co dalej miałem robić? Nie potrafiłem włożyć tyle samo serca i pasji do siatkówki, co przed turniejem w Paryżu. Nawet wykonując te same rutynowe rzeczy, nie czułem już tego samego zaangażowania – tłumaczył.
Oferta z Osaka Bluteon, która jak sam podkreślił, okazała się dla niego idealnym rozwiązaniem. Rozgrywający związał się z tym klubem po sezonie 2024/2025. Wcześniej przez 4 lata reprezentował barwy włoskiego – Gas Sales Bluenergy Piacenza. – Potrzebowałem zmiany i odkrycia nowego życia. Osaka Bluteon mi to zapewniła. Czuję, że chcę jeszcze – dodał w wywiadzie dla japońskiego portalu Sportiva.
Japonia nie tylko sportowo, ale też życiowo
Decyzja o przenosinach do Japonii nie była przypadkowa. Brizard wcześniej znał ten kraj z występów reprezentacyjnych, ale dopiero codzienne życie pozwoliło mu spojrzeć na niego z innej perspektywy. – Wydawało mi się, że coś wiem o Japonii, ale tak naprawdę nie wiedziałem nic. Dlatego chciałem tu zamieszkać i naprawdę zrozumieć ten kraj. Zarówno ja, jak i moja żona od dawna interesowaliśmy się Japonią – szczerze przyznał w wywiadzie.
Francuz podkreśla także, że adaptacja w nowym miejscu to dla niego coś więcej niż tylko gra w nowej lidze. Dużą wagę przywiązuje do integracji z otoczeniem. – Uczę się języka japońskiego. To szacunek z mojej strony do tego, co od niemal roku dostałem od Japończyków – zaznaczył siatkarz.
Przyznał, co miało największy wpływ na jego decyzję o wyjeździe do Japonii. – Duże znaczenie miał Laurent Tillie. On zakochał się w Japonii i opowiadał mi wiele o tym kraju oraz o klubie. Oboje mamy piękne wspomnienia związane z krajem „kwitnącej wiśni”. (…) Podczas przygotowań do turniejów często trenowaliśmy w Okinawie. Zwycięstwo na igrzyskach w Tokio to oczywiście wyjątkowe wspomnienie. Możliwość powrotu i pokazania żonie wioski olimpijskiej była dla mnie czymś niezwykłym – wyznał francuski rozgrywający.
Japońska liga wzorem dla Europy
Jednym z najciekawszych wątków wywiadu z Brizardem jest jego spojrzenie na poziom organizacyjny i marketingowy rozgrywek w Japonii. Zdaniem Francuza, SV League może być wzorem dla innych lig na świecie, nawet dla Europy. – Pod względem marketingowym i biznesowym Japonia jest najlepiej zorganizowaną ligą na świecie, naprawdę. Atmosfera na meczach, pełne hale, niecodzienne atrakcje, to wielopoziomowe show – to siatkówka, którą chciałbym zobaczyć w Europie – ocenił Francuz.
Co więcej, jego zdaniem liga japońska to również bardzo dobre środowisko sportowe dla zawodników z zagranicy. – Z perspektywy sportowej uważam, że to świetna liga dla obcokrajowców, którzy chcą się rozwijać. Jest jedną z najlepszych na świecie – podkreślił jakość japońskiej SV League, do której przenosi się coraz więcej graczy z Europy.
Francuz nie unikał też porównań między japońskim a europejskim środowiskiem siatkarskim. – W Europie ego zawodników bywa tak rozdmuchane, że jednostki biorą górę nad drużyną. Wiem to dobrze, bo sam to widziałem. Zdarzały się sytuacje, kiedy musiałem uważać na to, jak rozmawiam i jak się komunikuję z liderami lub starszymi zawodnikami – wyznał Brizard.
Przyszłość w Japonii?
Wszystko wskazuje na to, że przygoda Brizarda z Japonią nie zakończy się szybko. Według Jakuba Balcerzak, kontrakt francuskiego rozgrywającego z Osaka Bluteon został niedawno przedłużony aż do 2028 roku, co tylko potwierdza, jak dobrze odnalazł się w nowym środowisku i jak Japończycy są z niego zadowoleni. Dla francuskiego rozgrywającego to szansa na rozwój jego kariery i siatkarskich umiejętności – w zupełnie innym wydaniu niż to, które znał do tej pory z europejskich parkietów.
Zobacz również:
A jednak tylko rok! Bartosz Kurek pożegnał się z klubem









