Strefa Siatkówki – Mocny Serwis
Strona Główna > Aktualności > PlusLiga > Andrea Gardini: Zaczęliśmy myśleć jak prawdziwy zespół

Andrea Gardini: Zaczęliśmy myśleć jak prawdziwy zespół

fot. Klaudia Piwowarczyk

– Uważam, że pokonanie tak wspaniałej drużyny, jaką jest ZAKSA Kędzierzyn-Koźle, a jest to naprawdę wielka ekipa, było możliwe dzięki temu, że zaczęliśmy myśleć jak prawdziwy zespół. I dla każdego z członków naszej ekipy ważniejsze było dobro wspólne, a nie indywidualne popisy i jednostkowe wyniki – ocenił mistrzostwo Polski w rozmowie z klubowym serwisem trener Jastrzębskiego Węgla Andrea Gardini. 

Na początek gratulacje z tytułu mistrzostwa Polski wywalczonego z Jastrzębskim Węglem. Jak smakuje akurat ten złoty medal, kolejny w twojej bogatej karierze?

– Smak tego złota jest niezwykły. Jak już wielokrotnie wspominałem, pojawiłem się tutaj w specyficznym dla mnie momencie. Było to po tym, jak rozstałem się z moim poprzednim klubem już na początku sezonu. Nie czułem się z tym dobrze. Kiedy prezes Jastrzębskiego Węgla postawił na mnie, byłem zaskoczony, ale i uradowałem się. Wiedziałem, że mam szansę na pracę z wielkim zespołem, który jest w stanie wykonać niesamowitą pracę. Na początku nie przypuszczałem, że sięgniemy po tytuł, ale z każdym dniem, kiedy zawodnicy poprawiali swoje wyniki, zacząłem nabierać przekonania, że możemy dokonać czegoś wspaniałego. Dlatego ten złoty medal smakuje tak wybornie, bo pojawił się tak niespodziewanie.

Czy rzeczywiście tutaj poczułeś większy entuzjazm z powodu tego sukcesu, aniżeli w innych miejscach, w których dotąd pracowałeś?

– Tu naprawdę było pod tym względem szczególnie. Wygrałem w swoimi życiu wiele, będąc w różnych krajach i w różnych miejscach. Zauważyłem, że w niektórych klubach do wygranej podchodzi się na zasadzie: „Osiągnęliśmy to, co musieliśmy”. Za każdym razem towarzyszą temu miłe uczucia, ale przeżywanie sukcesu może być inne, może się różnić. Tutaj poczułem ogromny entuzjazm, zarówno wśród zawodników, jak i ludzi w klubie oraz wokół niego. Naprawdę dało się odczuć tę różnicę. A to oznacza, że dokonaliśmy czegoś wyjątkowego. I to, co tutaj zauważyłem, to fakt, że zwycięstwo nie jest rzeczą normalną. Tutaj to było coś niewiarygodnego. Byłem więc po pierwsze zaskoczony, ale i szczęśliwy z faktu, że mogę doświadczać tego wraz z moim zespołem i ludźmi w tym mieście.

Spytam żartobliwie: trzy miesiące to długi okres pracy w klubie?

– Niezbyt długi. Zwykle pracuje się z drużyną około dziewięciu miesięcy lub więcej. Ale taki los trenera, że czasem trzeba wejść w dany projekt, kiedy nadarza się ku temu okazja i pokazać się z jak najlepszej strony. Zatem, nie był to okres długi, ale na pewno intensywny. Raz, że przyszło nam działać w warunkach pandemii koronawirusa, co wiązało się z wieloma kłopotami, kwarantannami, wyłączeniem z gry zawodników, jak również trenerów. Do tego dochodziły kontuzje zawodników, po których wracali. Ostatecznie, na końcu sezonu każdy element tych „puzzli” ułożył się jak należy i wydarzyło się coś specjalnego.

Wszyscy eksperci mówią o szerokim składzie i wyrównanej „ławce” jako czynnikach, które przesądziły o zdobyciu mistrzostwa przez Jastrzębski Węgiel. A co twoim zdaniem złożyło się na ten sukces?

– Uważam, że pokonanie tak wspaniałej drużyny, jaką jest ZAKSA Kędzierzyn-Koźle, a jest to naprawdę wielka ekipa, było możliwe dzięki temu, że zaczęliśmy myśleć jak prawdziwy zespół. I dla każdego z członków naszej ekipy ważniejsze było dobro wspólne, a nie indywidualne popisy i jednostkowe wyniki. Ponadto, w kluczowych momentach, kiedy goniliśmy rywala, mając dwa-trzy-cztery punkty straty, czułem że żaden z moich zawodników nie pęknie. Każdy z nich wciąż był bojowo nastawiony i gotowy na to, by „wrócić” do gry. Taka postawa z mojego punktu widzenia jako trenera to wspaniały sukces. Od początku starałem się przekazać zawodnikom, w którą stroną patrzymy, jaka jest moja filozofia pracy i jak musimy funkcjonować jako zespół. A kiedy to się ziszcza, to znaczy kiedy reakcja drużyny jest taka jakiej oczekiwał trener, to jest to coś niesamowitego.

Po wywalczeniu tytułu mistrzowskiego zawodnicy podkreślali, że wierzyli w to, że ZAKSĘ można pokonać. Jak ich do tego przekonałeś?

– Szczerze mówiąc nigdy nie stawialiśmy sprawy na zasadzie że „ZAKSA jest do ogrania”, ponieważ w mojej opinii każdego można pokonać. Życie nauczyło mnie tego, że możesz grać wybitnie, a mimo to przegrasz. I to jest ta…piękniejsza strona sportu w moim przekonaniu. Nie zawsze najlepsza drużyna czy najlepsi zawodnicy są górą. Dlatego z mojej strony nie było mowy o tym, że możemy pokonać ZAKSĘ. Skupialiśmy się raczej na tym, by być gotowi na walkę, i pomimo problemów oraz błędów które popełnialiśmy (czasem szalonych), wytrzymać to i wspólnie starać się to przezwyciężyć. I to, w moim przekonaniu, okazało się kluczowe. Nie poświęciłem ani minuty na to, by tłumaczyć zawodnikom, że mogą ograć ZAKSĘ. Robimy wszystko, by stale podnosić swój poziom i być gotowym na walkę we właściwym czasie. Ze wszystkimi problemami jakie dotykają zespół, bo żadna drużyna nie jest od nich wolna. Byliśmy skoncentrowani na „chwytaniu” okazji, które pojawiają się w każdym spotkaniu. Jeśli potrafisz je wykorzystać, zostajesz w meczu i masz szansę na wygraną. I to właśnie się wydarzyło.

Przedłużyłeś kontrakt z Jastrzębskim Węglem na kolejny sezon. Jaki był najważniejszy powód, dla którego tak się stało?

– Kiedy przychodziłem do klubu w trakcie sezonu, zdecydowaliśmy, że kontrakt będzie obowiązywał do zakończenia rozgrywek. Byłem ciekaw, jak odnajdę się w nowych realiach, ale i jak Klub będzie się czuł ze mną. W takich przypadkach korzyść zawsze musi być obopólna. Z każdym dniem czułem się coraz lepiej, bardziej komfortowo funkcjonowałem w tym systemie wokół mnie, więc wyszedłem z założenia, że nadal możemy wspólnie wykonywać tutaj dobrą robotę. Jastrzębski Węgiel to topowy klub w Europie, więc czemu miałbym nie przedłużyć umowy? Tutaj mam okazję pracować na najwyższym poziomie. To dla mnie kolejne wyzwanie, a każdy trener poszukuje dla siebie wyzwań. Przed nami więc kolejny wspólny sezon. Naprawdę trudny, ale też bardzo interesujący.   

Podczas dzisiejszej konferencji podkreśliłeś, że wspaniale będzie móc pokazać się w Lidze Mistrzów, gdzie można sprawdzić się na tle najlepszych drużyn w Europie.

– Absolutnie. Grając przeciwko najlepszym na świecie, można wyciągnąć cenne lekcje. To jest kluczowe. A Liga Mistrzów to topowe rozgrywki na Starym Kontynencie. To wielka szansa pod względem sportowym, ale i możliwość podróżowania, poznania innych stylów gry. Dlatego trzeba uczestniczyć w tych rozgrywkach, „być” wśród najlepszych, uczyć się nowego i poprawiać każdego dnia, aż do końca sezonu.

Na koniec, czy jest coś, co chciałbyś powiedzieć fanom Jastrzębskiego Węgla, którzy z powodu pandemii nie mogli być z nami w hali w tym sezonie?

– To była najgorsza strona tego sezonu. Nie wyobrażam sobie, żeby kolejny sezon znów mógł odbyć się bez udziału publiczności w halach. A zwłaszcza w Polsce, gdzie kibice są wspaniali, a trybuny często wypełniają się po brzegi. My wykonujemy swój zawód również dla fanów, ponieważ oni nas wspierają i mam nadzieję, że nigdy już nie powtórzy się sytuacja, że będziemy rozgrywali swoje mecze bez kibiców na trybunach w tej pięknej hali. Sport bez kibiców może nie nie ma sensu, ale jest zupełnie inny. Obyśmy w przyszłym sezonie mogli zagrać już przy pełnych trybunach, bo również na to pracujemy każdego dnia na treningach.

Teraz czas na odpoczynek. Jak zamierzasz spędzić najbliższe dni i tygodnie?

– Wracam do domu, bo przez ostatnie trzy miesiące nie widziałem się z moimi najbliższymi. Znów więc będę mógł zobaczyć się z moją rodziną. Także z moim synem, który przebywa w Stanach Zjednoczonych i którego po raz ostatni widziałem okresie Świąt Bożego Narodzenia. Od tamtej pory rozmawialiśmy tylko telefonicznie. Więc tęsknię już bardzo za moją rodziną. Każdy z nas potrzebuje odpoczynku, odświeżenia umysłu, czasu na przemyślenia. Ponieważ kiedy człowiek się uspokoi i wyciszy, to później może lepiej zaplanować i zorganizować na nowo swoją pracę na przyszłość. Jeśli jesteś zestresowany przez cały sezon i myślisz tylko o tych samych problemach i siatkówce, to trudno by twój umysł złapał nowe pomysły, jak ulepszyć swój system pracy. Wówczas tkwisz ciągle w tym samym, starym systemie. A to nie jest dobre. Trzeba się rozwijać i próbować szukać stale nowych impulsów, by wciąż się polepszać i pomagać drużynie by była jeszcze mocniejszą. Tu w mojej opinii leży klucz do sukcesu.

źródło: jastrzebskiwegiel.pl

nadesłał:

Więcej artykułów z kategorii :
Aktualności, PlusLiga

Tagi przypisane do artykułu:
, ,

Więcej artykułów z dnia :
2021-05-27

Jeśli zauważyłeś błąd w tekście zgłoś go naszej redakcji:

Copyrights 2015-2024 Strefa Siatkówki All rights reserved