Za nami mistrzostwa Europy do lat 18 siatkarzy. Na boiskach pojawiały się nazwiska, które wiele lat temu mniej lub bardziej znał siatkarski świat. Teraz wróciły za sprawą nowego pokolenia w siatkarskich rodzinach. – Reprezentacje były naszpikowane synami byłych reprezentantów krajów – mówi w programie Siatkarskich Lig Jacek Nawrocki trener kadry, która niedawno sięgnęła po złoto mistrzostw Europy do lat 18.
Turniej jakiego nie było
Młodzieżowe mistrzostwa Europy dla Polaków zakończyły się ogromnym sukcesem. W tym roku rozgrywane były przy udziale wielu młodych zawodników, których rodzice są świetnie znanymi gwiazdami dawnej siatkówki, a teraz m.in. trenerami. W ekipie z Serbii grał Milos – syn trenera reprezentacji Polski Nikoli Grbicia. Wielu było także w innych reprezentacjach.
– Reprezentacje były naszpikowane synami byłych reprezentantów krajów – Bułgarii, Włoch. Miałem okazję do porozmawiania z Meonim, który jest teraz asystentem De Giorgiego. Jego syn w reprezentacji – wspomina Jacek Nawrocki. Dla szkoleniowca ostatnio zdobyte złoto mistrzostw Europy do lat 18 było drugim takim krążkiem w tych rozgrywkach. Pierwszy zdobył w 2015 roku.
Trudna droga na szczyt
Jacek Nawrocki z młodymi talentami reprezentacji Polski pracuje od lat i to z dobrym skutkiem, bo na koncie ma też srebro mistrzostw Europy juniorów (2014), a także srebro mistrzostw świata kadetów zdobyte w ubiegłym roku. Widział wiele, poznał wiele historii siatkarskich rodzin, pracował i pracuje z synami „wielkich” ojców i ma dobry wgląd w trudną sytuację, w jakiej znajdują się potomkowie gwiazd siatkówki. Wielu porównuje ich do sławnych ojców, tworząc presję.
– Łatwo jest zaistnieć takiemu chłopakowi ze względu na media. Powiem więcej, jeśli któryś z tych chłopaków dostanie się do reprezentacji, a jeszcze wiąże się z tym osobę trenera, to widzi się koneksje i wpływy. Jak już uda się takiemu chłopakowi zaistnieć medialnie, wtedy się dzieje to: jest tylko porównywanie i porównywanie . Jest mu bardzo ciężko. Chcę zwrócić uwagę na to, że oni naprawdę nie mają lekko – przyznał Nawrocki.
Genu „nie wydłubiesz”
W polskiej reprezentacji do lat 18 również zagrał „potomek” mistrza. Arkadiusz – syn Mariusza Wlazłego – niegdyś największej gwiazdy polskiej siatkówki okazał się kluczem i asem w rękawie w ostatnim meczu Polaków w mistrzostwach. Choć wspierany przez ojca – chce iść własną drogą. Legenda jego ojca podąża jednak za nim. Dla Jacka Nawrockiego każdy taki zawodnik ma własną, czystą kartę do zapisania.
– Ja natomiast nie porównywałem. Arek i Mariusz to zupełnie inne pozycje. Marcin z synem Antkiem Kocikiem to ta sama pozycja, ale zupełnie nie zdarzyło mi się ich porównywać – podkreślił trener młodych mistrzów.









