Aluron CMC Warta Zawiercie po niemrawym początku sezonu szuka rytmu. Zespół Michała Winiarskiego w środę zmierzył się na Torwarze z PGE Projektem Warszawa. Wiele wskazuje na to, że to ta wygrana 3:1 może być dla mistrzów Polski punktem zwrotnym. – Może to jeszcze nie było nasze sto procent, ale są już tego zalążki. Cieszymy się, bo początek sezonu jest dla nas wymagający – powiedział w rozmowie z mediami klubowymi Miłosz Zniszczoł.
Torwar potrafi przynieść szczęście!
Po ciężkim początku sezonu mistrzowie Polski zdają się wychodzić na prostą. Drużyna Michała Winiarskiego, choć pełna gwiazd, to musiała zgrać się i okrzepnąć. Wiele wskazuje na to, że takim 'meczem założycielskim’ siatkarzy Aluron CMC Warty Zawiercie może być środowy pojedynek na wyjeździe z PGE Projektem Warszawa. To wtedy na Torwarze rozegrano mecz 11. kolejki awansem, w którym Jurajska Armia sięgnęła po komplet punktów – 3:1.
To ważne, bo Dream Team południa Polski ma za sobą dwa poważne potknięcia. Najpierw drużyna przegrała na inaugurację TAURON Ligi (dawniej PlusLiga) GKS-em Katowice 0:3, który po rocznej przerwie wraca do ekstraklasy. Potem zespół przegrał z meczu o Superpuchar Polski z BOGDANKĄ LUK-iem Lublin 0:3, a sama wiktoria nad ekipą z Kędzierzyna-Koźla dawała więcej pytań niż odpowiedzi.
– Na pewno tak. Po pierwszym secie nasza gra ruszyła do przodu. Tak naprawdę po jednej, drugiej piłce przełamaliśmy się. Zaczęliśmy grać zgodnie z tym, jak chcemy, żeby wyglądał obraz naszej gry. Może to jeszcze nie było nasze sto procent, ale są już tego zalążki. Cieszymy się, bo początek sezonu jest dla nas wymagający – powiedział wychodzący w Warszawie w podstawowej szóstce Miłosz Zniszczoł.
Słabszy początek niczego nie zaprzepaszczał, a zdaniem doświadczonego Zniszczoła punktem zwrotnym była konsekwencja i zryw jurajskiego kapitana. – To nie tylko ta zagrywka, ale również kawał dobrej roboty wykonanej na siatce. Myślę, że właśnie od tych dwóch bloków, kiedy Bieniu zablokował Bartka Lemańskiego (…)
Każdy wie, jaka jego rola
Zawierciański klub przed sezonem 2026/2027 nie szczędził na transferach. Choć pierwsze trofeum odjechało… to apetyty na sukces są ogromne, a drużyna ma grać o wszystko pozostałe. Do wygrania są jeszcze Puchar Polski, mistrzostwo Polski, Klubowe Mistrzostwa Świata oraz Liga Mistrzów. Granie będzie zatem sporo, a kluczem było zbudowanie mocnej, szerokiej kadry. Każdy wie jakie są cele i każdy zna też swoje miejsce w szeregu.
– Mam bardzo duży głód gry. Gdybym go nie miał, to nie było mnie w drużynie. Dostałem szansę na to spotkanie, zapewne nie będzie ich dużo w tym sezonie. Niemniej jednak staram się robić swoje i wykorzystywać każdy moment, który dostałem – dodał 40-latek, który na swojej pozycji ma również Mateusza Bieńka, Jakuba Kochanowskiego oraz Adriana Markiewicza.
Stołeczny niedosyt…
Pluć sobie w brodę mogą natomiast siatkarze PGE Projektu Warszawa, którzy gdzieś tam tracą pojedyncze oczka. Po stronie stołecznych również nie brakuje gwiazd. Włodarze wierzą, że zatrudnienie Roberto Piazzy odczaruję serię trzech brązowych krążków mistrzów Polski z rzędu. Gra w Warszawie również toczy się o coś więcej, ale konkurencja nie śpi, a pretendentów do podium nie brakuje… zwłaszcza patrząc personalnie na Zawiercian i Lublinian.
– Z taką drużyną jak Zawiercie musimy odrzucać rywala od siatki i utrzymywać własny, wysoki poziom w polu serwisowym. Cieszy fakt, że momentami nasza gra wyglądała naprawdę dobrze, ale musimy wyciągnąć wnioski i zachować pełną koncentrację na kolejne starcia. Przed nami daleki wyjazd do Gorzowa, gdzie od pierwszej piłki musimy walczyć o pełną pulę – skomentował porażkę kapitan warszawskiego Projektu, Damian Wojtaszek.
Aluron CMC Warta Zawiercie kolejny mecz rozegra już w sobotę – 31 października, mierząc się na wyjeździe z PGE GiEK Skrą Bełchartów. Tego samego dnia, ale nieco wcześniej PGE Projekt Warszawa zmierzy się ze wspomnianym już Stilonem Gorzów.
Zobacz również:
Wyniki i terminarz TAURON Ligi (dawniej PlusLiga) sezon 2026/2027









