Kolejny tydzień zmagań plażowiczów dobiegł końca. Najlepiej tym razem zaprezentowały się Zuzanna Michalska i Maja Kruczek, które ostatnio mają dobry czas. Biało-czerwone awansowały do ćwierćfinały zawodów Beach Pro Tour Futures w Sybinie. W Leuven eliminacje odebrały nadzieję jednej z polskich par, a w turnieju głównym powalczyły jeszcze Julia Kielak i Zuzanna Kudlik.
Ćwierćfinał maksimum na ten tydzień
Przed kolejnymi polskimi zawodami pod egidą CEV. Turniej rangi Beach Pro Tour Futures w Sybinie nie tak miał się zakończyć dla pary Zuzanny Michalskiej i Mai Kruczek. Biało-czerwone dzięki lokacie w światowym rankingu mogły cieszyć się z rozstawienia. W związku z tym zmagania rozpoczęły od drabinki głównej, a biało-czerwone swoje mecze rozgrywały w ramach grupy C. Tam szczęście się do nich uśmiechnęło, zaś konsekwencja doprowadziła polskie siatkarki „na sam szczyt”.
Para znakomicie prezentowała się od pierwszego meczu, gdzie przyszło im powalczyć z Izraelkami – Maor/Rosner. To spotkanie od początku, do samego końca było pod kontrolą Polek, które nie zwalniały ręki w ataku. Świetna postawa w obronie wiele im ułatwiła, a mecz zakończył się dla Michalskiej i Kruczek wygraną 2:0 (21:13, 21:16).

W spotkaniu biało-czerwone zwalczyły więc o awans z 1. miejsca, a stawką tego pojedynku było pominięcie rundy przegranych i bezpośrednie zgarnięcie przepustki do ćwierćfinału. Naprzeciwko Polek zameldowały się pełne zapału Hiszpanki – Ferro/de Acuna. Tutaj było już ciekawiej, a oba duety walczyły ze sobą na żyletki na dystansie całego spotkania. O losach pierwszego seta zadecydowała dopiero gra na przewagi. Blisko tego rozwiązania było też w drugiej części, ale nie zmienia to faktu, że duet Michalska i Kruczek znów sięgnęła po zwycięstwo 2:0 (24:22, 21:19).
Sufitem dla Polek okazał się ćwierćfinał. Bez przetarcia musiały one się zmierzyć z Rumunkami – Burtea/Vaida, które może i nie były bezbłędne w fazie grupowej, to później mknęły już przed siebie. Do szalonych należał pierwszy set, gdzie cudem spod topora uciekły Rumunki, a biało-czerwone same mogły pluć sobie w brodę. Reprezentantki Polski starały się potraktować drugą partię, jako nowe otwarcie, lecz górą i tak były Rumunki – 2:0 (27:25, 21:17) – tym samym wyrzucając Polki z turnieju.
Dwie pary, jedna szansa
Kolejny turniej rangi Futures rozegrano w Leuven, gdzie znów biało-czerwone pary zakończyły zmagania z pewną dozą niedosytu. W eliminacjach do zawodów głównych wystartowała dwójka Tomasz Wołoszuk i Karol Szczepanik, lecz w 1. rundzie ekipa otrzymała wolny los, od razu trafiając do 2. rundy. Chcąc zagrać w turnieju Polacy potrzebowali zatem jednej wygranej. Jak się okazało, nie było to łatwe, a pogromcami Wołoszuka i Szczepanika na tym etapie okazała się para Francuzów – Tomietto/Samier. Biało-czerwoni powalczyli w drugim secie. Pierwsza część była jednostronna, a całość zakończyła się wygraną Trójkolorowych 2:0 (21:12, 21:19).
W turniej głównym miejsce od razu zaklepane miały Julia Kielak i Zuzanna Kudlik, które niedawno startowały w Rzeszowie. Teraz pora przyszła na nowe wyzwania, a na start zmagań w grupie C biało-czerwone czekało starcie z dwójką – Van Deun/Ruysschaert. Kielak i Kudlik pewnie weszły w turniej, rozpoczynając od wygranej. W drugim secie miały one pewne problemy, ale przyznać trzeba, że to przede wszystkim Belgijki ruszyły z miejsca. Nic to jednak rywalkom nie dało, a z wygranej cieszyły się biało-czerwone – 2:0 (21:14, 22:20). Tak kolorowo nie było w drugim meczu. Finki – Parkkinen/Prihti grały swoje, chcąc zgarnąć przepustkę do ćwierćfinału. Był to pojedynek dwóch prędkości, gdzie każda ze stron miała momenty, lecz po zwycięstwo i tak sięgnęły Skandynawki – 2:1 (21:15, 16:21, 15:12).
Kielak i Kudlik został więc mecz ostatniej szansy w rundzie 12. Tam znów nie obyło się bez pełnego dystansu, niemniej pierwsze na finiszu okazały się Austriaczki – Berger/Hohenauer, wyrzucając biało-czerwone z turnieju – 2:1 (18:21, 21:18, 15:6).
Zobacz również:
Mistrzostwa świata z niedosytem. Najwięcej straciła para Robak/Gliszczyński









