Strefa Siatkówki – Mocny Serwis
Strona Główna > Aktualności > PlusLiga > Sam Deroo: Brakuje nam stabilizacji w grze

Sam Deroo: Brakuje nam stabilizacji w grze

fot. Piotr Gibowicz Asseco Resovia Rzeszów

– Na razie wygląda to tak, że w ważnych momentach meczów zderzamy się ze ścianą i nie potrafimy zrobić decydującego kroku do przodu, ale musimy jak najszybciej wyjść z tej niekorzystnej sytuacji. Musimy spojrzeć sobie w lustro i postarać się dać z siebie jeszcze więcej zarówno indywidualnie, jak i jako drużyna. Wszyscy chcemy prezentować się lepiej. Oczekiwania wobec nas są bardzo duże. Kibice chcieliby żebyśmy grali lepiej i wygrywali, ale my też tego chcemy – powiedział w rozmowie z serwisem plusliga.pl Sam Deroo, belgijski przyjmujący Asseco Resovii Rzeszów.

 



Po nieoczekiwanej porażce w Katowicach na początku sezonu teraz przegrywacie u siebie z beniaminkiem z Lublina. Jak wytłumaczyć tą negatywną niespodziankę z waszej strony?

Na pewno popełniliśmy zbyt dużo błędów w zagrywce i serwis nie był naszym atutem. Poza tym było wiele takich sytuacji w tym meczu, kiedy wydawało się, że już odrabiamy straty i przejmujemy nawet inicjatywę, ale przegrywaliśmy ważne akcje i nie kończyliśmy piłek, które mieliśmy po swojej stronie. Rywale spisywali się dobrze, ale to nie jest dla nas żadne wytłumaczenie. Mamy taki zespół, że nie powinniśmy sobie pozwolić na porażkę z drużynami takimi jak Lublin, czy Katowice, przy całym szacunku do tych drużyn. Możemy żałować przede wszystkim tych sytuacji, w których udawało nam się doprowadzić do kontr, ale ich potem nie wykorzystywaliśmy. Może coś nie do końca działa jeśli chodzi o naszą pewność siebie w takich ważnych akcjach, ale musimy jak najszybciej wyeliminować ten problem i radzić siebie w tego typu sytuacjach. Mamy świadomość, że sytuacja w tabeli jest dla nas bardzo niekorzystna. Moim zdaniem trenujemy dobrze i na treningach wyglądamy nieźle, ale nie przekłada się to później na naszą dyspozycję w meczach. Naszym największym problemem jest to, że jak rywale odskakują nam na kilka punktów różnicy i są na fali, nam jest bardzo trudno pozbierać się, odpowiedzieć podobną serią i wrócić do skutecznej gry. Oczywiście staramy się to robić. To nie jest tak, że rywale nas rozbijają, a my tylko stoimy i poddajemy się bez walki. Cały czas walczymy, tylko właśnie w takich momentach mamy największe problemy, żeby skończyć akcje po swojej stronie i odzyskać skuteczność. Wtedy nie możemy sobie poradzić z dobrą grą rywali w obronie, jak było w meczu z Lublinem, a przeciwnicy tylko dodatkowo się nakręcają wygrywając kolejne punkty po udanych kontrach.  W tym była największa różnica, która zadecydowała o naszej porażce.

Od początku spotkania widać było, że LUK Lublin gra z dużym entuzjazmem, energią i pewnością siebie. Nie byliście w stanie zatrzymać ich świetnie dysponowanych skrzydłowych, którzy kończyli niesamowite akcje.

– Na pewno nasz blok źle funkcjonował, a nasze błędy w tym elemencie sporo nas kosztowały. Najgorsze było jednak to, że nawet jak już udało nam się wyblokować czy podbić piłkę w obronie po ataku rywali, to w ważnych momentach setów nie potrafiliśmy tego zamienić na punkt po swojej skutecznej kontrze. To jest coś nad czym musimy najwięcej pracować. Rywale grali na pewno na dużym luzie i podobnie jak w Bełchatowie bardzo dużo im wychodziło. Zagrywka była ich mocnym punktem; dużo ryzykowali i mieli tzw. dobry dzień. To nas jednak w żaden sposób nie tłumaczy. Powinniśmy znaleźć jakieś antidotum nawet na bardzo dobrą grę rywali, przedłużyć ten mecz i wygrać go chociaż po tie-breaku, ale tak się nie stało. Musimy spojrzeć sobie w lustro i wyciągnąć wnioski na przyszłość.

Po meczu z Projektem Warszawą wydawało się, że wreszcie zaczynacie łapać swój rytm gry i prezentować się coraz stabilniej. Porażki ze Skrą i beniaminkiem z Lublina pokazały jednak, że dalej gracie nierówno.

– Zdecydowanie brakuje nam kontynuacji i stabilizacji w grze. Takie są fakty i nie ma tutaj żadnych wątpliwości, że to jest dla nas problem. Jest ciężko, ale musimy się jak najszybciej pozbierać i zmienić to. Mamy świadomość, że w PlusLidze nie ma łatwych spotkań i w każdym meczu możemy trafić na dobrze dysponowanego rywala, ale wtedy musimy mu odpowiedzieć jeszcze lepszą grą z naszej strony. Liga jest na pewno silna, poziom rozgrywek jest wyrównany i jeśli samemu nie prezentuje się wysokiej dyspozycji, to się przegrywa. To jest dokładnie to co przytrafiło nam się chociażby w Katowicach czy teraz z Lublinem. W meczu w Bełchatowie mierzyliśmy się z bardzo silnym rywalem, ale też mieliśmy swoje szanse chociażby w czwartym secie, żeby rozstrzygnąć ten mecz na swoją korzyść. Na razie wygląda to tak, że w ważnych momentach meczów zderzamy się ze ścianą i nie potrafimy zrobić decydującego kroku do przodu, ale musimy jak najszybciej wyjść z tej niekorzystnej sytuacji. Musimy spojrzeć sobie w lustro i postarać się dać z siebie jeszcze więcej zarówno indywidualnie, jak i jako drużyna. Wszyscy chcemy prezentować się lepiej. Oczekiwania wobec nas są bardzo duże. Kibice chcieliby, żebyśmy grali lepiej i wygrywali, ale my też tego chcemy.

Dla pana indywidualnie akurat mecz z LUK Lublin był dobry, może nawet najlepszy w tym sezonie. Grał pan od początku do końca nie dostając zmiany i był regularny zarówno w przyjęciu, jak i w ataku.

– Czułem się dobrze, jako ważne ogniwo zespołu i to było miłe. Żałuję przede wszystkim kluczowego momentu w czwartym secie, kiedy mieliśmy przewagę i byłem przekonany, że doprowadzimy do tie-breaka, ale rywale podbijali nasze ataki w obronie i to odmieniło losy seta. Musimy jeszcze więcej pracować, żeby w tego typu sytuacjach i zaciętych końcówkach setów wygrywać te najważniejsze akcje, które decydują o wyniku. Oczywiście nie jestem zadowolony ze swojej dyspozycji od początku sezonu. Cały czas jednak ciężko pracuję na treningach i mam poczucie, że moja forma idzie w górę. Nie brakuje mi pewności siebie i nie straciłem swoich atutów. Tak jak już jednak wspomniałem – wszyscy musimy spojrzeć sobie w lustro i zacząć grać lepiej przede wszystkim jako drużyna. Sami w pojedynkę nic nie zdziałamy; możemy to zrobić tylko wspólnie.

W niedzielę na Podpromie przyjedzie Trefl Gdańsk, który również ma nieudany początek sezonu i na pewno zrobi wszystko, żeby wygrać to spotkanie.

– Prawdopodobnie rywale przeżywają podobne problemy jak my. Na papierze mają przecież bardzo dobry zespół, w tym kilka indywidualności, które do tej pory nie spisują się na miarę oczekiwań. To jest podobna historia jak w naszym przypadku. Na pewno rywale przyjadą do Rzeszowa z wolą walki o zwycięstwo. Dla nas z kolei to będzie mecz, który musimy wygrać. Mamy naprawdę dobrych graczy w zespole i musimy to udowodnić na boisku. Mamy wiele atutów po swojej stronie i w końcu przyjdzie dla nas takie przełamanie, jestem o tym przekonany, ale podstawą jest nasza skuteczna gra.

źródło: plusliga.pl

nadesłał:

Więcej artykułów z kategorii :
Aktualności, PlusLiga

Tagi przypisane do artykułu:
, ,

Więcej artykułów z dnia :
2021-11-30

Jeśli zauważyłeś błąd w tekście zgłoś go naszej redakcji:

Copyrights 2015-2022 Strefa Siatkówki All rights reserved
Piksel Facebooka jest używany do celów remarketingowych, co oznacza, że umożliwia STS wyświetlanie reklam opartych na zainteresowaniach użytkownikom naszej witryny, gdy odwiedzają oni Facebooka lub inne strony internetowe, które również mają zintegrowany piksel Facebooka. Ma to na celu wyświetlanie odpowiednich reklam, które Cię interesują, dlatego dane osobowe są przetwarzane w celach reklamowych, analitycznych, marketingowych, profilowania i śledzenia. Podstawą prawną przetwarzania wymienionych danych jest Twoja zgoda, zgodnie z art. 6 ust. 1 s. 1 lit. RODO - akceptując wyrażasz zgodę na zainstalowanie na twoim urządzeniu piksela Facebooka.
Wyrażam zgodę