– Na pewno bardzo dobrze ich znam, ale oni mnie też znają. Nie będzie więc łatwo. Będą grać u siebie. Będą bardzo zmotywowani. W ostatnich mistrzostwach Europy zajęli drugie miejsce. Ich celem jest więc na pewno zwycięstwo – powiedział w rozmowie ze Strefą Siatkówki Rok Možič. Przyjmujący ocenił udział reprezentacji Słowenii w Memoriale Huberta Jerzego Wagnera oraz opowiedział o celach na mistrzostwa Europy.
Niewykorzystane szanse
Karolina Wólczyńska (Strefa Siatkówki): Czy mógłbyś podsumować Memoriał Wagnera w waszym wykonaniu?
Rok Možič: – To nie był dla nas łatwy turniej. Już przed przyjazdem nie byliśmy w najlepszej formie, a rywale byli naprawdę bardzo silni. To jedne z najlepszych drużyn na świecie. Niestety nie wykorzystaliśmy okazji, które mieliśmy. Mogliśmy zagrać lepiej przeciwko Polsce, zwłaszcza w pierwszym secie, a także przeciwko USA. Myślę, że byliśmy w stanie wygrać. OK, skład nieco się zmienił. Było kilka roszad w pierwszej szóstce, mimo to mieliśmy swoje szanse. Przykro mi, że zakończyliśmy turniej trzema porażkami, ale dostrzegliśmy też kilka pozytywów i musimy na nich budować.
Macie wystarczająco dużo materiału do analizy przed mistrzostwami Europy?
– Tak, jak najbardziej. Jak już wspomniałem, widzieliśmy zarówno dobre, jak i złe rzeczy. Musimy postarać się je poprawić i być lepsi przed pierwszym meczem mistrzostw Europy.

Mocna grupa
Jakie są twoje oczekiwania wobec mistrzostw Europy?
– Musimy zająć jak najwyższe miejsce w grupie. Nie będzie to łatwe, bo zagramy z Czechami, które zajęły czwarte miejsce w ostatnich mistrzostwach świata, a także z Włochami, czyli mistrzami świata. Ponadto gramy we Włoszech, więc przewagę trybun mają rywale. Musimy walczyć o pierwsze, może drugie miejsce, generalnie najwyższe, jak to tylko będzie możliwe miejsce, a potem zobaczymy, co się wydarzy. Wiemy, że fazy pucharowe to coś wyjątkowego. Każdy mecz to nowa historia.
Dobrzy znajomi
Czy to zaleta, że grasz w Serie A, a jednym z waszych rywali grupowych będą Włochy?
– Na pewno bardzo dobrze ich znam, ale oni mnie też znają. Nie będzie więc łatwo. Będą grać u siebie. Będą bardzo zmotywowani. W ostatnich mistrzostwach Europy zajęli drugie miejsce. Ich celem jest więc na pewno zwycięstwo. Zobaczymy. Musimy jednak skupiać się na każdym meczu z osobna. Mecz z Włochami jest ostatni. Jeśli dotrzemy do niego z kompletem zwycięstw, będziemy zadowoleni. Wtedy w starciu z nimi będziemy mogli walczyć do samego końca.
Stawiasz sobie jakieś indywidualne cele?
– W każdym meczu staram się grać jak najlepiej, żeby pomóc mojej drużynie. To jest najważniejsze. Dla mnie najważniejsze jest zwycięstwo drużyny. Oczywiście cieszę się, gdy gram dobrze, ale są też rzeczy ważniejsze od tego.
Celem bilet do LA
Czekasz już na sezon klubowy, czy jeszcze nie?
– Nie, jeszcze nie. Teraz skupiamy się na mistrzostwach Europy. To najważniejsze wydarzenie sezonu. Wiemy, że zwycięzca awansuje bezpośrednio na igrzyska olimpijskie, więc to jest nasz cel. Ale będzie ciężko. W Europie jest wiele naprawdę bardzo dobrych drużyn, zwłaszcza Polska i Włochy. Do tego dochodzą jeszcze Francja, Bułgaria, Ukraina i Turcja. Jest może osiem drużyn, które wszystkie mogą dostać się do czwórki finałowej. Musimy więc walczyć naprawdę zaciekle. Musimy pokazać się z najlepszej strony, aby znaleźć się tam, gdzie chcemy.
Siatkówka zyskuje rozgłos
Od 2019 roku w mistrzostwach Europy rywalizują 24 drużyny. Co sądzisz o tym, że tak wiele drużyn bierze w nich udział?
– Myślę, że to dobrze. Uważam, że wiele drużyn na to zasługuje. Zwłaszcza teraz widzimy, że siatkówka zyskuje na popularności. Dlatego federacja wprowadza zmiany, aby rozgrywki fazy grupowej odbywały się również w czterech krajach. To ważne i cieszę się z tego powodu. Widzimy jednak, że ostatecznie nie ma znaczenia, ile jest drużyn – to najlepsze zespoły zazwyczaj awansują do finałowej czwórki. Tak właśnie powinno być.









