Strona główna » Wrócił do reprezentacji Polski po latach. Bartłomiej Lemański szczerze o swojej drodze z powrotem na szczyt 

Wrócił do reprezentacji Polski po latach. Bartłomiej Lemański szczerze o swojej drodze z powrotem na szczyt 

inf. własna

fot. pzps-justyna-matjas

Bartłomiej Lemański po raz ostatni wystąpił w reprezentacji Polski w 2019 roku, kiedy polska kadra zdobyła srebrny medal Pucharu Świata. Do biało-czerwonych barw środkowy wraca po świetnym sezonie w PGE GiEK Skrze Bełchatów, ale i po sporej pracy mentalnej. W długiej rozmowie na początku sezonu kadrowego opowiedział o swojej zmianie, o Grzegorzu Łomaczu i o tym, jak się czuje na swoim pierwszym zgrupowaniu od lat.

Miłe złego początki

Bartłomiej Lemański od początku swojej kariery był przedstawiany jako nadzieja na środku siatki. Imponujące warunki fizyczne, które stawiały go w gronie najwyższych siatkarzy świata, do tego medale w kategoriach młodzieżowych sprawiały, że trudno nie było widzieć go w gronie reprezentantów Polski.

Lemański po raz pierwszy powołanie do szerokiej kadry dostał w 2017 roku, za kadencji Ferdinando De Giorgiego. Nie był to jednak udany rok dla całej polskiej reprezentacji. Ostatni raz teraz już 30-letni siatkarz znalazł się w składzie biało-czerwonych w 2019 roku, kiedy to pod wodzą Vitala Heynena Polacy wywalczyli srebrny medal Pucharu Świata.

Odżył w Skrze Bełchatów

Od tamtego czasu popularny „Leman” bronił barw czterech klubów: Asseco Resovii, Stali Nysa, Czarnych Radom, a od 2023 roku jest siatkarzem PGE GiEK Skry Bełchatów. Najbardziej przełomowy okazał się kończący się właśnie sezon PlusLigi, w którym Lemański jest wiceliderem rankingu najlepiej blokujących. Prezentował fenomenalną formę również w ofensywie, a w jednym ze spotkań trener Krzysztof Stelmach przestawił go na pozycję atakującego.

Lemański nie ukrywał, że wiele, jeśli chodzi o ofensywę, zawdzięcza Grzegorzowi Łomaczowi. Doświadczony rozgrywający nie bez powodu ma łatkę tego, który uwielbia często grać środkiem. – Dał mi bardzo dużo, szczególnie jako środkowemu. To facet z mnóstwem doświadczenia reprezentacyjnego i klubowego. Wyciąga najlepsze rzeczy z sezonów i od trenerów, z którymi pracował. Bardzo się tym dzieli i jako kapitan świetnie sprawdza się w drużynie. Ma poukładane w głowie, jak powinna wyglądać siatkówka i gra zespołowa. Bardzo dobrze mi się z nim grało w tym sezonie – przyznał wprost środkowy.

W kadrze zabraknie jednak Łomacza, ale Lemański nie zamierza na to narzekać. – Nie chcę być zawodnikiem bazującym tylko na jednym rozgrywającym. Chcę być na tyle elastyczny i dobry, by nie potrzebować konkretnie Grześka, by grać dobrze. Choć oczywiście bardzo dobrze mi się z nim współpracuje – podsumował Bartłomiej Lemański.

Wrócić i wejść na najwyższy poziom

Długa przerwa od gry w reprezentacji Polski odcisnęła swoje piętno. Aktualnie najstarszy siatkarz na zgrupowaniu w Spale przyznał, że nadzieja na powołanie z każdym rokiem gasła. – Na początku była nadzieja, potem jakby z latami troszkę gasła. Ale doszedłem do takiego momentu, że zacząłem pracować nad sobą w różnych sferach — co mówiłem też w wielu wywiadach — głównie nad głową, bo dużo się tam działo. Zamieniłem tę nadzieję po prostu na taką wiarę w to, że jeśli będę pracował sam nad sobą i zrobię wszystko, co w mojej mocy, to nadzieja mi nie jest potrzebna, żeby wrócić do reprezentacji czy do optymalnego poziomu. Mam nadzieję, że to się udało w tym sezonie i chciałbym utrzymać co najmniej ten poziom. Nie spoczywam na laurach i na pewno dużo się nauczę od trenera i od chłopaków – podkreślił siatkarz.

Najstarszy

Na tym etapie zgrupowania polskiej kadry trener Nikola Grbić ma pod swoim okiem głównie młodszych zawodników. Lemański w marcu skończył 30 lat i ma za sobą sporo doświadczeń. – Na pewno moją rolą jest dzielenie się doświadczeniem. Mam nadzieję, że będę mógł się przysłużyć chłopakom. Mogę służyć radą, być dobrym kolegą, rozmawiać z nimi. Chciałbym wykorzystać moje zasoby, w tym doświadczenie, by inni mogli z tego czerpać – zapewnił środkowy.

On sam jednak też nie zamierza na powołaniu poprzestać. Choć w składzie polskiej kadry znalazły się takie nazwiska jak Jakub Kochanowski czy Mateusz Bieniek, a w kolejce stoją i inni środkowi, Lemański zna swoją wartość i nie boi się pracy. – Uważam, że gdybym przyjechał tutaj z myślą, że nie mam szans, to równie dobrze mógłbym nie przyjeżdżać. Wierzę w swoje szanse. To, że byłem już wcześniej w kadrze, jest moim atutem, bo nie debiutuję w tym roku, tylko debiutuję u trenera Grbicia. Chcę przekuć doświadczenie z poprzednich turniejów międzynarodowych na ten rok i na przyszłość – zapowiedział gracz.

Od pracy nad głową do psychologa sportu

Podejście Bartłomieja Lemańskiego nie powinno nikogo dziwić, zwłaszcza jeśli popatrzymy na drogę, którą przeszedł. On sam chętnie wypowiada się w temacie pracy… nad swoją głową, ale nie tylko. – Gdy miałem 20 lat, czułem się niezniszczalny, nie żałowałem sobie gorszego jedzenia czy „gorszego paliwa”. To skutkowało kontuzjami. Z wiekiem wprowadziłem zmiany w odżywianiu i regeneracji, co sprawiło, że od dłuższego czasu nic poważnego mi się nie dzieje. Do pewnych rzeczy trzeba po prostu dojrzeć – wspomniał środkowy bloku.

On sam ostatnie lata poświęcił na uporządkowanie swojej głowy. – Przede wszystkim miałem straszny chaos w głowie. Poradziłbym sobie skupienie się na pracy nad sobą mentalnie. Fizycznie w klubach w Polsce mamy zapewnione wszystko, ale brakuje tej indywidualnej pracy mentalnej, którą każdy musi wdrożyć sam. Najpierw trzeba zrozumieć parę rzeczy, a potem nad nimi pracować.

30-latek otwarcie dzielił się swoją drogą ku poprawieniu sfery mentalnej. Wszystko zaczęło się dwa lata temu. – Pierwszą styczność mieliśmy dwa sezony temu. Praca różnie się układała, bo na początku byłem sceptycznie do tego nastawiony, ale to się zmieniało i zaowocowało w tym, jak ja postrzegam siebie jako zawodnika. Skupiliśmy się na elementach, które mi najbardziej przeszkadzały — to nie był złoty środek na „chłodną głowę” czy grę pod presją, tylko analiza tego, co mi przeszkadza w grze i w treningu. To jest proces jak na siłowni — w tydzień się tego nie wypracuje, trzeba pracować miesiącami – opowiadał zawodnik.

Zmianę w nim widać gołym okiem, co przekłada się na jego postawę na boisku. Okazuje się, że to niejedyny plus pracy nad sferą mentalną. Obecnie Bartłomiej Lemański jest studentem psychologii i wie już, jak będzie wyglądać jego ścieżka po zakończeniu kariery sportowej. – Obecnie studiuję psychologię. Myślę o tym w kontekście tego, co chciałbym robić po karierze sportowej. Najbardziej interesowała mnie psychologia sportu, spróbowałem studiów i udało się je pogodzić z graniem – zdradził siatkarz. Ma on także za sobą już praktyki w klinice. – Jako student uczyłem się pracy w klinice psychiatrycznej pod opieką psychologa. Chciałbym iść stricte w psychologię sportu, ale praktyki kliniczne są wymagane do zaliczenia studiów. To było cenne doświadczenie – podsumował Bartłomiej Lemański.

Walczy o najważniejsze imprezy

Reprezentacja Polski w tym sezonie wystąpi w Lidze Narodów, a imprezą docelową są mistrzostwa Europy. Na razie jednak to dopiero początek przygotowań. – Można się rozwijać tylko trenując z lepszymi od siebie, a to miejsce na to pozwala. Nawet jeśli ktoś nie załapie się do VNL czy na mistrzostwa, to te kilka tygodni tutaj da mu bardzo dużo wiedzy na przyszłość. Chcę czerpać z każdej sekundy tutaj. Gdybym nie był w reprezentacji, pewnie mniej bym trenował siatkówkę w tym czasie. Przyjeżdżając tutaj, utrzymuję rytm i koncentrację jak w klubie, a może nawet trenujemy jeszcze ciężej. To sprawia, że umiejętności się poprawiają z każdym treningiem – zakończył Bartłomiej Lemański.

PlusLiga