Strona główna » As Michała Winiarskiego rozwalił linię przyjęcia Jastrzębian

As Michała Winiarskiego rozwalił linię przyjęcia Jastrzębian

inf. własna

fot. Klaudia Piwowarczyk

Aluron CMC Warta Zawiercie pokonał JSW Jastrzębski Węgiel w sobotnim hicie kolejki. Zawiercianie potrzebowali tylko trzech setów, by zamknąć pojedynek i wywieźć do Zawiercia komplet punktów. – Wydaje mi się, że to było kluczowe dla przebiegu całego spotkania. Gdyby był remis 1:1 w setach, mecz nie skończyłby się tak prędko. Zwycięstwo w drugiej odsłonie byłoby jak wiatr w żagle dla gospodarzy – mówił po zwycięstwie w Jastrzębiu-Zdroju Patryk Łaba. Siatkarz ocenił spotkanie i zapowiedział rywalizację z Norwidem Częstochowa.

  • Zawiercianie w trzech setach rozgromili Jastrzębian w sobotnim meczu w Jastrzębiu-Zdroju.
  • Wejście Patryka Łaby w drugiej partii odwróciło losy spotkania. Trener Winiarski wprowadził na boisko przyjmującego przy stanie 22:19. Łaba zaserwował sześć celnych zagrywek, dzięki którym przyjezdni zdołali wyciągnąć seta i wygrać 25:22.
  • W środę Jurajska Armia będzie walczyć o kolejne punkty z ostatnią w tabeli Steam Hemarpol Politechniką Częstochowa.

Bohater Jurajskiej Armii

Karolina Wólczyńska (Strefa Siatkówki): Wejście asa trenera Winiarskiego, a więc twoje wejście w drugiej partii i sześć fenomenalnych zagrywek rozstroiło linię przyjęcia Jastrzębian. W konsekwencji doprowadziło to do odrobienia strat i wygranej. Jak to wyglądało z twojej perspektywy.

Patryk Łaba: – Przede wszystkim cieszę się, że wchodząc na zagrywkę, udało mi się pomóc drużynie w wyciągnięciu tego seta. Wydaje mi się, że to było kluczowe dla przebiegu całego spotkania. Gdyby był remis 1:1 w setach, mecz nie skończyłby się tak prędko. Zwycięstwo w drugiej odsłonie byłoby jak wiatr w żagle dla gospodarzy. W takich sytuacjach myśli się tylko o kolejnej zagrywce i o tym, żeby wykonać ją jak najlepiej. Fajnie też zagraliśmy w elementach bloku i obrony. Podbiliśmy parę piłek, dzięki czemu mieliśmy kontrataki, które wykorzystywaliśmy. Na pewno jest to budujące dla nas, że potrafimy wychodzić z ciężkich momentów. Myślę, że takie małe rzeczy to są cegiełki, które budują fundament na przyszłość i na tą najważniejszą część sezonu, czyli play-off.

Dominacja i pełna kontrola. Czy tak można w skrócie opisać to spotkanie?

– Myślę, że możemy tak powiedzieć o pierwszym i trzecim secie. Druga odsłona była na pewno arcyważna. Dzięki wygraniu jej ta trzecia partia również była pod naszą kontrolą.

Czas na trening

Lekcja została przez was odrobiona. U siebie ulegliście Jastrzębianom w czterech setach, a do Jastrzębia-Zdroju przyjechaliście z nową energią. Spotkanie miało zupełnie inny przebieg. Co dokładnie było kluczem do wygrania?

– Myślę, że mamy teraz troszkę więcej oddechu niż w tamtym momencie. Mieliśmy okazję potrenować w tygodniu, gdy odbywał się finał Pucharu Polski. Dużo ćwiczyliśmy w hali, wykonywaliśmy wiele powtórzeń różnych zagrań i teraz zbieramy tego plony.

Nóż na gardle Częstochowian

Następne spotkanie zagracie z Norwidem w Częstochowie. Gra Częstochowian nie układa się tak zachwycająco w tym sezonie jak w poprzednim. Aktualnie zajmują ostatnie miejsce w tabeli PlusLigi. Jak będzie wyglądało to spotkanie?

– Częstochowianie muszą wyjść na ten mecz z takim zastawieniem, że walczą o wszystko. Na pewno spodziewamy się trudnego spotkania. Norwid to zespół składający się z zawodników, którzy mają ogrom doświadczenia i wiele trofeów na swoich półkach. Wydaje mi się, że to jest drużyna, która na razie gra poniżej swoich możliwości. Niemniej, jak już wspomniałem, są troszkę taką zwierzyną zapędzoną do rogu i na pewno będą walczyć do samego końca. Będą mieli przewagę własnego obiektu, tak że wychodzimy na to spotkanie w pełni skoncentrowani.

Hala sojusznikiem rywali

Chyba atut własnej hali nie ma dużego znaczenia, bo wasi kibice zawsze są z wami. Nawet tutaj w pewnym momencie głośniej słychać było waszych kibiców. Też odniosłeś takie wrażenie?

– Nie zwróciłem na to uwagi (śmiech). Mówiąc o przewadze hali, miałem na myśli to, że mimo wszystko nasza hala jest gabarytowo jedną z mniejszych w lidze. Czasami to premiuje mocniejszą zagrywkę, która ląduje w suficie. Ponadto w naszej hali nie ma dużej przestrzeni do obron. W Częstochowie wygląda to inaczej. Chłopaki, trenując tam na co dzień, są przyzwyczajeni do takich obiektów. Chociaż my gramy w halach w całej Polsce i Europie i potrafimy się szybko adaptować do różnych warunków. Myślę, że tak samo będzie w Częstochowie.

Wspomniałeś wcześniej luz, ale mimo wszystko terminarz jest bardzo napięty. Czy masz czas, możliwość śledzenia innych zespołów, oglądania ich meczów? Czy patrzysz w tabelę, jak się układa?

– Szczerze mówiąc, w tym roku nawet gdybym miał czas, to chyba musiałbym odpuścić, żeby głowa trochę odpoczęła od siatkówki. Spotkań jest bardzo dużo. Uważam, że czasami zdrowo jest zająć myśli czymś innym. Oczywiście śledzę wyniki, ale co do zasady nie siedzę przed telewizorem i nie oglądam meczów.

Zobacz również:
Emocje dały o sobie znać. Jakub Popwiczak wrócił do Jastrzębia-Zdroju

PlusLiga