Aluron CMC Warta Zawiercie w finale PlusLigi przegrywa 1-2 z Bogdanką LUK Lublin. W trzecim spotkaniu o mistrzostwo Polski lepsi okazali się goście, którzy pewnie triumfowali 3:0 i są o krok od powtórzenia sukcesu sprzed roku. – Przede wszystkim kluczem w tych meczach jest głowa. My nie mieliśmy tej głowy w drugim spotkaniu, gdzie nie wykorzystaliśmy swoich sytuacji i po naszej stronie było sporo nerwowości – ocenił walkę swojej drużyny trener Zawiercian, Michał Winiarski.
Mental
Aluron CMC Warta Zawiercie jeszcze tydzień temu rozegrała świetny mecz i w finałowej rywalizacji prowadziła 1-0. Od drugiego spotkania to jednak Bogdanka LUK Lublin nadaje ton walce o złoto PlujsLigi. W Sosnowcu pewnie wygrała 3:0 i teraz to ona jest bliżej mistrzostwa Polski. – Myślę, że przede wszystkim kluczem w tych meczach jest głowa. My nie mieliśmy tej głowy w drugim spotkaniu, gdzie nie wykorzystaliśmy swoich sytuacji i po naszej stronie było sporo nerwowości – mówił trener Zawiercian, Michał Winiarski.
Sporą różnicą w trzecim spotkaniu była zagrywka. Gospodarze popsuli aż 20 swoich serwisów, na co zwrócił uwagę szkoleniowiec. – Zepsuliśmy bardzo dużo zagrywek ryzykując i często te błędy były niewielkie. Natomiast rywal, nawet jak trafiliśmy, grał bardzo dobrze na piłce wysokiej. Mieliśmy kilka zrywów, mieliśmy też swoją szansę w drugim secie, natomiast dzisiaj to zdecydowanie za mało – zaznaczył Winiarski.
Gwiazda na cel
Bogdanka LUK Lublin jako cel swoich zagrywek obrała Bartosza Kwolka, który jednak nie brylował w elemencie przyjęcia, jak to ma w zwyczaju. – To nasz najlepiej przyjmujący i na pewno dużo razy przyjmował. My też mieliśmy dzisiaj swój cel, natomiast niestety zepsuliśmy 20 zagrywek, to ciężko przy tym jest mówić o jakiejś taktyce – wprost podsumował Winiarski i dodał: – Jeżeli w drugim secie, mimo tych błędów, mieliśmy swoją szansę, to znaczy, że musimy zagrać zdecydowanie lepiej w tym elemencie – zapowiedział.

Będzie piąty mecz?
Teraz rywalizacja o mistrzostwo Polski przenosi się do Lublina, a wygrana gospodarzy w środowym meczu może dać im złoto. – Nic nie jest stracone. Przypominam, że my wygraliśmy tutaj, grając kapitalny mecz zaledwie tydzień temu. Trzeba do samego końca wierzyć, że wszystko jest możliwe. Na pewno będziemy robić wszystko, żeby przyjechać tutaj na piąte spotkanie – zapewnił Michał Winiarski. Czwarty mecz finałowej rywalizacji zaplanowano na środę, a ewentualny piąty, na sobotę 9 maja.









