W Hong Kongu trwa jeden z turniejów Ligi Narodów. W piątek rozegrano tam dwa kolejne mecze, które bardzo się od siebie różniły. Wśród outsiderek lepsze były Dominikanki, które wyszarpały zwycięstwo nad Ukrainkami – 3:2. Spacerek mają za sobą natomiast Włoszki, które rozbiły pozbawione swojej gwiazdy Belgijki – 3:0.
Będzie 3:0?
O kolejne punkty musiały dziś powalczyć zagrożone spadkiem Dominikanki, które mecz z Ukrainkami zapamiętają na długo. Podobnie zresztą jak trener Jakub Głuszak, którego to spotkanie dużo kosztowało… Rewelacyjnie w mecz weszły Dominikanki, od razu inicjatywę przejęła B. Martinez, z której chętnie korzystała Marte. Po stronie Ukrainek stawiała się Valeria Nudha zapewniając swojej drużynie cenne oczka – 4:4. Dobrze spisywała się też Diana Meliushyna, a jednak Europejki z czasem wyhamowały. Asa dołożyła Gonzalez – 8:7. Potem w ataku tempo podkręciła Pena Isabel, a przy zagrywkach J. Martinez zrobiło się 15:10. Do końca Ukrainkom nie udało się już odrobić strat, zaś seta domknęła kapitan Dominikanek – 25:17.
Był to mecz o potencjalne utrzymanie w Lidze Narodów, z czym mają problem oba zespoły, a jednak druga partia też należała do siatkarek zza oceanu. Znów nie do zatrzymania była Pena Isabel, a po asie B. Martinez Dominikana prowadziła 9:5. Bezradna w bloku była Svitlana Dorsman, zaś pojedyncze oczka Oleksandry Milenko nie rozwiązywały problemu. Na dystansie wynik całkiem się rozjechał – 18:12, a za moment Dominikanki prowadziły już 2:0 – 25:16.
Mecz dwóch prędkości…
Dwa dość szybko wygrane sety nieco uśpiły nominalne gospodynie. Postawione pod ścianą Ukrainki natomiast wiedziały, że to nie pora aby kalkulować. Po bloku J. Martinez było 3:1. Różnica wzrosła do 7:3. Wówczas przebudziła się Valeria Nudha, której wtórowała Anna Artyshuk. Ofensywnie Europejki prezentowały się coraz lepiej, a na tyłach robiła co mogła Alika Lutsenko. Odrabianie strat przyszło Ukrainkom z trudem, ale w końcu udało im się doprowadzić do remisu po 14. Po wizycie Uliany Kotar w polu serwisowym było 20:16. Jej zespół dociągnął seta do końca, a bezcenne przełamanie dał im błąd Alonzo – 25:22.
Po takiej partii Ukrainki wiedziały, że oponentki są w ich zasięgu. Wystarczy tylko podchodzić do nich z dużą cierpliwością, gdyż te całkiem dobrze bronią. Na rzęsach stawała B. Martinez, która z impetem kończyła jak najwięcej piłek. Wynik jednak stale wskazywał na tegoroczne debiutantki w VNL – 9:5. Gorąco zrobiło się po bloku De la Rosy – 10:12, ale na posterunku była Diana Meliushyna – 18:13. Parę minut później remis w meczu stał się faktem – 25:19. O losach spotkania zadecydował zacięty tie-break, gdzie wszystko mogło się zdarzyć. Rzutem na taśmę zwyciężyły jednak Dominikanki, a decydujące oczko dołożyła od siebie Pena Isabel – 15:13.
Mecz dwóch prędkości…
Ukraina – Dominikana 2:3
(17:25, 16:25, 25:22, 25:19, 13:15)
Składy zespołów
Ukraina: Milenko (12), Meliushkyna (18), Dorsman (2), Nudha (18), Sharhorodska (4), Artyshuk (19), Lutsenko (libero) oraz Parfonova, Danchak, Fedyk, Kotar (2)
Dominikana: Marte, Gonzalez (8), Pene Isabel (18), B. Martinez (29), J. Martinez (10), Gaila (11), Rodriguez (libero) oraz Heredia, Matos, De la Rosa (1), Alonzo (6)
Mistrzowska miazga Włoszek!
Mistrzynie świata mają w swoich szeregach coraz więcej gwiazd. Nie może powiedzieć tego Belgia. Bez Britt Herboots to już nie ten sam zespół, który na dodatek traci nie tylko ducha, ale także jakość w każdym calu. Spotkanie otworzyła Pauline Martin, lecz w mig odpowiedziała jej Ekatarina Antropova. Włoszki miały problem, aby złapać rytm, ale wszystko zaczęło się zmieniać wraz z blokiem Anny Danesi – 6:6. Jedyną opcją, którą dysponowała Elise Van Sas było granie na Martin. Ta wszystkiego skończyć nie mogła, zaś dwoma asami popisała się Antropova – 11:9. Wspomóc koleżanki próbowała Janne Deleu, ale wówczas w polu serwisowym zameldowała się Miriam Sylla i zrobiło się 18:13. W samej końcówce na boisku pojawiła się jeszcze Paola Egonu, a po asie i błędzie Tea Radović było już 1:0 dla Włoszek – 25:20.
Kolejna partia także była koncertem Włoszek. Po kolejnym asie Ekatariny Antropovej zrobiło się 6:1 dla czempionek. Na odważną kiwkę zdecydowała się też Alessia Orro, a blok dołożyła Sarah Fahr – 9:3. Przy stanie 12:6 grę przerwał Gert Van de Broek. Nic to jednak nie dało, a mistrzynie świata mknęły przed siebie – 14:7. Później psuć zaczęła Stella Nervini, ale znów sama Janne Deleu nic nie mogła zrobić. Dalej swoje robiła Pauline Martin, a wszelkie próby gonienia Włoszek kończyły się fiaskiem. Za moment czempionki prowadziły już 2:0 – 25:16. Podopieczne De Giorgi’ego zdołały odskoczyć również w trzeciej odsłonie, chcąc jak najszybciej zamknąć mecz. Różnica na dystansie była pokaźna, a decydujący cios Belgijkom wymierzyła blokiem Antropova – 25:19.
Belgia – Włochy 0:3
(20:25, 16:25, 19:25)
Składy zespołów
Belgia: Van Sas (1), Radović (9), Koulberg (1), Demeyer, Martin (13), Fransen (1), Debouck (libero) oraz Rampelberg (libero), Bertels, Lemmens (5), Nagels, Deleu (12), Luyten
Włochy: Orro (1), Danesi (7), Nervini (8), Sylla (1), Fahr (12), Antropova (23), Fersino (libero) oraz Cambi, Spirito, Egonu (6), Omoruyi (4), Giovannini (2)
Zobacz również:
Wyniki i terminarz Ligi Narodów siatkarek 2026









