Reprezentacja Ukrainy bardzo dobrze radzi sobie podczas turnieju Siatkarskiej Ligi Narodów w Słowenii. Ukraińcy odnieśli trzecie zwycięstwo z rzędu, zapisując na swoim koncie komplet punktów. W piątek w pokonanym polu zostawili Kanadyjczyków. W drugim meczu dnia w Ljubljanie Brazylijczycy zagrali z Włochami. Po dwóch porażkach z rzędu włoska ekipa tym razem sięgnęła po komplet oczek.
Rewelacja wciąż rewelacją!
Reprezentacja Ukrainy jest nie do zatrzymania i w tym sezonie jest czarnym koniem rozgrywek. Po pokonaniu Canarinhos i Włochów ekipa Raula Lozano utarła nosa Kanadyjczykom. Sam Brodie Hofer niewiele na początku mógł, podczas gdy Synytsia testował wszystkich swoich kolegów. Później ciężar gry wziął na siebie Oleg Płotnicki – 8:5. Po autowym ataku Kowalowa zrobiło się 9:9. Przejąć inicjatywę starał się Xander Kentrzynski – 13:13, ale po bloku Wasyla Tupczija było już 17:14. Asem popisał się Dymytro Janczuk – 21:16. To z kolei przełożyło się na ucieczkę Ukraińców i prowadzenie 1:0 – 25:19.
Drugi set rozpoczął się od remisu, a naprzemiennie ciosami wymieniali się Płotnicki i Kentrzynski – 5:5. Wówczas pałeczkę przejął Jackson Young. Kombinować starał się Herr, ale zespół Kraju Liścia Klonowego stale musiał gonić. Po bloku Jurija Semeniuka było 12:9. Asem postraszył Jurij Synystia – 16:13, choć duet Ketrzynski-Young szukał kontaktu. Nic to jednak nie dawało – 17:21. Szansa pojawiła się jednak w końcówce, z czego drużyna nie zdołała skorzystać, przegrywając już 0:2 – 23:25.
Postawieni pod ścianą Kanadyjczycy wzięli się w garść. Cenne oczka starał się dokładać Jackson Howe, chcąc odciążyć Xandera Kentrzynskiego. Większą swobodę z automatu miał Max Elgert, zaś tyły zabezpieczał Zachary Hollands. Dobra współpraca bloku z obroną pozwoliła zespołowi nominalnych gości odskoczyć – 12:12, 14:18. Uśpieni natomiast wcześniej wygranymi partiami Ukraińcy nie mieli siły przebicia, a po zagrywce w siatkę Olega Płotnickiego było 2:1 – 25:18. Strata seta zadziała na Europejczyków jak płachta na byka. Mimo, że w samej końcówce zrobiło się gorąco, to mecz padł łupem Ukraińców 3:1 – 25:23, a decydujący cios rywalom zadał właśnie Płotnicki.
Ukraina – Kanada 3:1
(25:19, 25:23, 18:25, 25:23)
Składy zespołów:
Ukraina: Drozd (2), Płotnicki (17), Synytsia (4), Semeniuk (10), Tupczij (20), Kowalow (4), Pampuszko (libero) oraz Janczuk (7), Boiko (3), Jewstratow, Szczurow (2) i Kisiliuk
Kanada: Eshenko (8), Herr, Siksna (3), Hofer (10), Ketrzynski (17), Howe (14), Hollands (libero) oraz Varga, Young (11), Sho, Elgert (1) i Greenidge (libero)
Otwarcie nie oddało atmosfery
Włosi po porażce z Ukrainą 0:3 wracają na właściwe tory. W hitowym starciu mistrzowie świata pokonali Canarinhos w czterech setach, choć drużyna dalej występuje w drugim garniturze. Spotkanie otworzył Darlan Souza, który ma za sobą slaby występ. Szybko zablokował go Luca Porro, a po jednym z ataków Alessandro Bottolo było już 9:5, co zmusiło trenera Bernardo Rezende do wzięcia czasu. Później Włoch dołożył asa – 12:6. Kolegów na duchu starał się podnieść Flavio Gualberto, ale różnica była porażająca. Parę minut później było po secie, którego asem zamknął Francesco Sani – 25:19.
Chcąc zamknąć mecz w trzech setach Włosi poszli na całość, ale podrażnione Kanarki nie odpuszczały. Rewelacyjnie zaczął Ricardo Lucarelli – 4:1. Cenne oczka dokładał Adriano Xavier, ale dalej ręki w ataku nie zwalniał Alessandro Bovolenta. Dobrze spisywał się Judson, dając swojej drużynie prowadzenie – 12:9. Czempionom udało się jednak odwrócić losy seta. Pogoń trwała długo, Włosi złapali kontakt – 16:15, a na placu boju zameldował się na moment Kamil Rychlicki. Po asie Alessandro Bottolo było już 21:21, a kolejnym asem serwisowym seta nr 2 zamknął Sani – 25:23 (2:0).
Odroczona egzekucja!
Siatkarze z Ameryki Południowej w drugiej części mieli wygraną na wyciągniecie ręki. Sport bywa jednak nieobliczalny, a zespół znalazł się po ścianą. Od asa rozpoczął Fernando Kreling, któremu dalej brakowało prawej flanki – 2:0. Po ataku z przechodzącej Bryaa Lucasa Alvesa de Silvy było 4:1. As Giovanni’ego Sangudetti’ego dał Włochom remis po 6. Tym razem jednak Canarinhos nie dali się zwieść. Do gry rezerwowych zaczął posyłać trener Ferdinano De Giorgi. Nic to jednak nie dało. Do końca było już na styku, ale gospodarzom udało się w końcu urwać seta – 25:22. Włosi nie byliby jednak sobą, gdyby nie spróbowali sięgnąć po komplet punktów. Tak też się stało, choć czwarty set bywał przewrotny. Cały mecz zamknął Daniele Lavia, dając mistrzom globu wygraną 3:1 – 25:23.
Brazylia – Włochy 1:3
(19:25, 23:25, 25:22, 23:25)
Składy zespołów:
Brazylia: Darlan (5), Adriano (10), Judson (12), Cachopa, Lucarelli (13), Flavio (9), Maique (libero) oraz Bryan (12), Arthur, Matheus, Honorato i Douglas
Włochy: Sbertoli (1), Bottolo (20), Cortesia (6), Porro L. (10), Sanguinetti (9), Bovolenta (19), Laurenzano (libero) oraz Sani (4), Rychlicki (1), Lavia (2), Porro P. (1) i Galassi
Zobacz również:
Wyniki i tabela Siatkarskiej Ligi Narodów mężczyzn









