Liga Narodów siatkarzy. Reprezentacja Stanów Zjednoczonych obroniła pozycję lidera, wygrywając w czwartek z Iranem za pełną pulę punktów. W drugim meczu w Orleanie gospodarze pokonali Kubańczyków, ale nie przyszło im to łatwo.
Amerykanie bronią lidera
Mecze w Orleanie, mimo fali upałów i problemów organizacyjnych, odbyły się planowo również drugiego dnia. Tym razem jako pierwsi zmierzyli się ze sobą reprezentanci Iranu i Stanów Zjednoczonych. Faworytami byli oczywiście ci drudzy i wywiązali się z tej roli bardzo dobrze. Niewiele jednak brakowało, by mecz przedłużył się chociaż do czterech setów. Po dwóch wygranych partiach do 23 i 20, Amerykanie musieli się sporo namęczyć. Co więcej, rywale mieli nawet piłkę setową. Doszło jednak do rywalizacji na przewagi, którą definiowały kontrataki. W tym lepiej poradzili sobie podopieczni Karcha Kiraly’ego.
Sztafeta pokoleń

Irańczycy mieli w swoich szeregach bardzo dobrze dysponowanego Ali Haghparasta. Zdobywca 16 „oczek” zagrał niemal bezbłędnie w ataku, utrzymując aż 70% skuteczności i 65% efektywności. Miał on też duże wsparcie od Mortezy Sharifi, który dołożył od siebie 15 udanych ataków (56% skuteczności, 51% efektywności). Prezentowali się w tym elemencie pozytywnie, ale problem polegał na tym, że rywale wcale nie wypadali gorzej. Dodatkowo Amerykanie mieli lepszy serwis, czym często rozbijali przyjęcie Irańczyków.
Matthew Anderson po raz kolejny udowodnił, że wciąż ma w sobie „to coś”. Przyjmujący zdobył 18 punktów, z czego 15 atakiem (54% skuteczności, 42% efektywności), dwa blokiem i jeden zagrywką. Utrzymał także 59% pozytywnego i 19% perfekcyjnego przyjęcia. W defensywie pomagał mu Ethan Champlin, za to na prawym skrzydle bardzo dobrze pracował Cole Hartke. 20-latek zdobył tyle samo punktów, co legenda kadry USA. Utrzymał przy tym 59% skuteczności i 48% efektywności w ataku.
Iran – Stany Zjednoczone 0:3
(23:25, 20:25, 29:31)
Składy zespołów:
Iran: Eisa (5), Arshia, Haghparast (16), Yousef (4), Haji (15), Morteza (15), Hazrat (libero) oraz Nasri, Poriya (1), Mohsen, Shayan, Hossein (libero), Ramezani
Stany Zjednoczone: Christenson (1), Anderson (18), Jendryk (10), Hartke (18), Champlin (11), Averill (4), Dagostino (libero) oraz Garcia, Ma’a
Francuzi znów z problemami
Niezbyt udane wejście w sezon reprezentacyjny mają Francuzi. Choć obecnie grają przed własną publicznością, to bardzo trudno przychodzą im zwycięstwa. W środę dopiero po tie-breaku wygrali z Iranem. Czwartkowe starcie z Kubą zakończyło się takim samym wynikiem.
Trójkolorowi mogą się jednak cieszyć z faktu, że udało im się wrócić na dobre tory w tym meczu. Przegrywali już bowiem 1:2 w setach po wyrównanej końcówce na przewagi. Kolejne dwie partie zdołali jednak przechylić na swoją korzyść. Reprezentacja Kuby pozostaje więc bez zwycięstwa w turnieju.
Ta zmiana była kluczowa

Ogromnym wsparciem dla drużyny gospodarzy był Trevor Clevenot. Mistrz olimpijski zagrał na pełnym dystansie, utrzymując 51% skuteczności i 37% efektywności w ataku. Dawał również duży spokój w przyjęciu, choć tam jeszcze lepiej spisywał się Mathis Henno (85% pozytywnego, 50% perfekcyjnego). Najbardziej kluczowa była jednak zmiana, którą od czwartego seta dał Henri Leon. 23-latek zanotował łącznie 14 punktów, grając na 77% skuteczności i 69% efektywności w ataku. Do tego dołożył trzy asy serwisowe.
Po drugiej stronie siatki bardzo dobrze radził sobie Miguel Angel Lopez, który do wyniku dopisał 19 punktów. Choć oddał kilka darmowych „oczek” rywalom przez błędy serwisowe i ma jeszcze pole do poprawy w przyjęciu, to świetnie spisywał się w ataku. Skończył mecz na poziomie 63% skuteczności i 53% efektywności.
Francja – Kuba 3:2
(25:22, 21:25, 25:27, 25:20, 15:13)
Składy zespołów:
Francja: Brizard (3), Henno M. (15), Gueye (10), Boyer (7), Clevenot (20), Iyekbekedo (1), Diez (libero) oraz Duflos Rossi, Magnin (3), Tizi-Oualou, Leon (14), Pujol
Kuba: Thondike (4), Yant (16), Concepcion (10), Masso (13), Lopez (19), Simon (11), Garcia (libero) oraz Gomez, Gonzalez, Cardenas
Zobacz również:
Wyniki i tabela Ligi Narodów siatkarzy 2026









