Po pierwszych dwóch setach meczu decydującym o awansie byliśmy już o krok od otwierania szampanów. Tego kroku jednak nie udało się zrobić i finalnie przegraliśmy z Japonią 2:3. To oznacza, że japoński siatkarki jadą na finały Ligi Narodów, a my chwilowo mamy wakacje przed mistrzostwami Europy.
Start jak marzenie!
W meczu o wszystko lepiej odnalazły się reprezentantki Polski, które korzystając z potknięć rywalek objęły prowadzenie. Błąd za błędem popełniała Mayu Ishikawa. Bezbłędne były z kolei Monika Lampkowska i Julita Piasecka, a przy stanie 9:4 grę przerywał już trener Akbas. Blokiem postraszyła jeszcze Wenerska, zaś po ataku z przechodzącej Mai Koput zrobiło się już 14:9. Tutaj dalej trzeba było zachować czujność, lecz przyznać należało, że obrona Polek funkcjonowała znakomicie. Potem asa upolowała Ishikawa, a czas wziął Stefano Lavarini – 15:11. Gospodynie mimo świetnie grającej Yukiko Wady zostały w tyle – 16:21, 20:23. Całość atakiem do prostej zamknęła Magdalena Stysiak, dając biało-czerwonym cenne prowadzenie – 25:20.
Jeszcze mały kroczek…
Nie inaczej było w drugim secie, gdzie znów reprezentantki Polski na dystansie prezentowały się znakomicie. Oprócz Ishikawy sporo psuła na lewym Yoshino Sato, a po stronie gospodyń brakowało środka. Biało-czerwone natomiast świetnie grały blokiem. Początek należał do względnie wyrównanych – 3:3, 7:7, aż znów błysnęła na środku siatki Maja Koput – 8:7. Po bloku na Wadzie różnica wzrosła, zaś oczko dołożyła w ataku Magdalena Jurczyk. Azjatkom pomóc miało wejście Kitamado, ale wynik całkiem się rozjechał – 10:15. Po bloku Katarzyny Wenerskiej było 19:11. Ręki w ataku nie zwalniała Stysiak, a drugą część blokiem zwieńczyły Japonki – 14:25 (0:2).
One zawsze grają do końca
Zupełnie inaczej ułożył się trzeci set, gdzie postawione pod ścianą gospodynie turnieju w Osace nie miały już czasu na kalkulowanie. Coraz częściej szansę w ataku otrzymywała Haruyo Shimamura, a całej drużynie dobrze zdobiło wejście Nanami Seki – 6:3. Biało-czerwone za sprawą Magdaleny Stysiak zdołały wyrównać – 7:7. Azjatki natomiast coraz częściej dochodziły do głosu, poprawiając się tak w ataku, jak i obronie. Sama Aleksandra Szczygłowska nie była w stanie wszystkiego podbić. Nie do zatrzymania była Yukiko Wada, podczas gdy takiej siły przebicia nie miała już Monika Lampkowska – 12:15, 15:17. To nie był dobry set Polek. Za dużo było niedokładności, a nie spodziewał się też trener Lavarini stawiając w końcówce na Paulinę Damaske – 19:25.
Kto nie wygrywa 3:0, to…
Japonki po raz kolejny udowadniały, że niemożliwe nie istnieje. Własna publiczność im sprzyjała, a na dobre rozkręciła się Yoshino Sato, po której dwóch asach było 7:4. Na pewien pułap wskoczyła też Mayu Ishikawa, podczas gdy piłki na aut wyrzucała Julita Piasecka. Dwoma asami postraszyła jeszcze Katarzyna Wenerska, niemniej Japonki skutecznie odjeżdżały – 9:13, 13:17. Absolutnie jak z nut grała Yukiko Wada. Pojedynczy blok Koput nic nie dał, podobnie Julia Szczurowska i jej upolowany przez nią as – 20:23. Zaraz był już remis 2:2, a o losach spotkania miał decydować tie-break.
Piąty set od początku należał do Japonek, choć biało-czerwone ofiarną grą wyrównywały – 2:0, 5:3, 5:5. Znów przebłyski miała Magdalena Jurczyk, a do parkietu potrafiła się dobijać jedynie Magdalena Stysiak. Na styku było do czasu. Przy stanie 13:11 dla rywalek fatalny błąd popełniła Alicja Grabkka, a całość zwieńczyła asem Yoshino Sato – 15:13.
Polska – Japonia 2:3
(25:20, 25:14, 19:25, 21:25, 13:15)
Składy zespołów:
Polska: Stysiak (27), Lampkowska (2), Piasecka (7), Wenerska (3), Koput (12), Jurczyk (8), Szczygłowska (libero) oraz Szczurowska (2), Łysiak, Orzoł, Grabka, Obiała, i Damaske (1)
Japonia: Wada (27), Shimamura (12), Ishikawa (18), Sato (16), Sakae, Yamasa (1), Kojima (libero), Fukudome (libero) oraz Seki, Iwasawa, Yamaguchi, Shigihara , Kitamadao (1) i Akimodo
Zobacz również:
Wyniki i tabela Ligi Narodów kobiet 2026









