Liga Narodów kobiet. Reprezentacja Polski zwyciężyła w drugim meczu turnieju – tym razem rozprawiła się 3:0 z Czeszkami. Martyna Łukasik nie kryła zadowolenia z poprawy gry względem meczu inauguracyjnego. – Mimo, że ten mecz pokazał, że jeszcze nad kilkoma rzeczami musimy popracować, to na pewno cieszy fakt, że wyglądała nasza gra dużo lepiej i spokojniej – zauważyła. Przyjmująca wspomniała również o tym, jak radzi sobie tegoroczny, obfity w debiutantki skład biało-czerwonych.
Dużo lepiej i spokojniej
Polskie siatkarki w drugim dniu turnieju Ligi Narodów doprowadziły do zwycięstwa z Czeszkami. Tym razem podopieczne Stefano Lavariniego zamknęły mecz szybko, bo w trzech setach. Ich gra przynosiła już większy spokój, niż podczas pięciosetowej batalii z Belgijkami na otwarcie turnieju. – Wyciągnęłyśmy wnioski z wczorajszego meczu, poprawiłyśmy to co było do poprawy. Mimo, że ten mecz pokazał, że jeszcze nad kilkoma rzeczami musimy popracować, to na pewno cieszy fakt, że wyglądała nasza gra dużo lepiej i spokojniej, niż w tym wczorajszym meczu. Wygrana 3-0, także nie ma się czego czepiać – zauważyła po meczu Martyna Łukasik.
Powiedzenie „Pierwsze koty za płoty” sprawdziło się więc idealnie. Dało się zauważyć, że Polki grają z Czeszkami na większym luzie. Przyjmująca wyjaśniła, że poziom stresu dziś nie był już tak wysoki. – Wczorajszy mecz był, można powiedzieć, trochę rozgrzewkowy. Próbowałyśmy wszystko wyczuć – halę, siebie i ten pierwszy stres związany z rozpoczęciem turnieju na pewno się pojawił. Dzisiaj już te nerwy, można by powiedzieć, były bardziej opanowane, gra bardziej spokojna i bardziej konsekwentna.
Martyna Łukasik solidnie obdarowana
Martyna Łukasik była najlepiej punktującą tego spotkania. Zdobyła łącznie 15 punktów, skończyła 13 na 28 ataków. Otrzymała najwięcej piłek od rozgrywającej, z którą rozumiała się bez słów. – Nie wydaje mi się, że to kwestia tego, że prawe skrzydło nie funkcjonowało. Dzisiaj akurat się złożyło, że Kasia Wenerska trochę więcej piłek posłała w moją stronę, za co bardzo dziękuję. Przyniosło to chyba efekt, bo koniec końców wygrałyśmy 3-0, ale wydaje mi się, że każda z dziewczyn naprawdę zagrała fajne spotkanie i dołożyła swoją cegiełkę w każdy możliwy sposób. Wydaje mi się, że to, że akurat skończyłam z największą ilością punktów, to jest „wypadek przy pracy”, a cieszę się, że po prostu mogłam pokończyć tę piłę – skomentowała swój występ.
Debiutantki dokładają swoją cegiełkę
Reprezentacja Polski w tym sezonie ma mocno odmieniony skład, biorąc pod uwagę zeszłoroczne rozgrywki. Karierę zakończyła Agnieszka Korneluk, zabraknie również Malwiny Smarzek, Olivii Różański, Klaudii Alagierskiej czy Aleksandry Gryki. Pojawiło się za to wiele nowych nazwisk – na szerokiej liście znalazło się siedem debiutantek.
Doświadczona przyjmująca jest spokojna o młodsze koleżanki. – Jest sporo nowych twarzy, ale jednak też trzeba powiedzieć, że ten trzon zespołu z poprzednich lat został. Dziewczyny, które debiutują, pojawiają na boisku i też dają swoją mocną cegiełkę do każdej wygranej, do każdego meczu, do każdego punktu. Cieszy fakt, że jest ogromne wsparcie i praca ze strony wszystkich zawodniczek. Sztab również wykonuje kawał dobrej roboty – zauważyła Łukasik.
Zobacz również:
Liga Narodów kobiet: Reprezentacja Polski pewniejsza, niż wczoraj. Oliwia Sieradzka wie, co zagrało lepiej









