Po niespodziewanym wyeliminowaniu aktualnych mistrzyń z Włoch, drugi półfinał przyniosł również niemałe emocje. Podobnie jak w pierwszej odsłonie dzisiejszych spotkań, tym razem siatkarki również postanowiły przedłużyć rywalizację do pięciu setów. W finale zameldowały się oba zespoły z Turcji.
Mocno już na wstępie!
Po pierwszym półfinale Ligi Mistrzyń wiadomo było jedynie, że wszystko może się wydarzyć. Tak też faktycznie było, a starcie Eczacibasi Dynavit Stambuł z Savino Del Bene Scandicci także przyniosło tie-breaka. Początek spotkania należał do Włoszek, a po dwóch asach serwisowych Antropovej było już 7:3. Wówczas czas wziął trener Bregoli, ale gra jego podopiecznych dalej pozostawiała wiele do życzenia. Coraz skuteczniejsza była też Avery Skinner – 10:5.
Po stronie Eczacibasi natomiast dużo było niedokładności. Sama Magdalena Stysiak niewiele mogła, a pojedynczy blok Ebrar Karakurt nie był w stanie wymazać ani jednego z jej potknięć – 10:15. Asa dołożyła od siebie jeszcze Maja Ognjenović – 21:16. Tak jednostronnie pozostało już do końca seta, który zakończył się wygraną Scandicci – 25:20.
Cios za cios
Porażka mocno ruszyła Turczynki, które pewniej weszły w drugiego seta. Asa upolowała zaś Dana Rettke – 3:0. Z czasem różnica Eczacibasi była coraz większa, aż w końcu grę przerwał poddenerwowany Marco Gaspari – 7:2. Na Włoszki w końcu to podziałało, a zespół nieśmiało zaczynał kąsać. Znów za sznurki pociągała Antropova – 7:6. Coraz więcej do powiedzenia miała też Magdalena Stysiak, którą wspomagała Yerpak Erkek. Pogoń trwała w najlepsze. Drugą linią rządziła Sigme Akoz, a po bloku na Skinner był już remis po 14. Asem na sam koniec namieszać chciała jeszcze Antropova. Lepiej jednak wypadła Kathryn Boden, prowadząc Pomarańczowe wprost do remisu w meczu – 25:20.
Tygrysice są głodne sukcesu
Trzecią część asem otworzyła Camila Weitzel – 2:0. Odpowiedź Turczynek była jednak natychmiastowa, a po ataku Sinead Jack-Kisal gospodynie objęły nawet prowadzenie – 6:5. Pomimo różnych zachwiań Scandicci, to wciąż był to wynik na styku – 9:9. Dopiero po kontrze Karakurt Eczacibasi zyskało nieco przestrzeni – 13:10. Rewelacyjnie spisywała się Magdalena Stysiak, podczas gdy walczyć zaczęły Caterina Bosetti oraz Sarah Franklin – 18:12. Po asie Jack-Kisal na tablicy widniało już 21:13. Tym samym, pomimo słabszego otwarcia spotkania, Eczacibasi dało z siebie wszytko się udało się to siatkarkom ze Stambułu – 25:17 (2:1).
2:2 i gramy dalej
Postawione pod ścianą zawodniczki Scandicci musiały przestać kalkulować. W czwartym secie, to właśnie one, już na początku, przejęły inicjatywę. Asa upolowała Bosetti, a piekielnie skuteczna znów była Ekatarina Antropova – 8:4. Włoszki doskonale prezentowały się w bloku, co szybko przeniosło się na jeszcze większą różnicę – 12:6. Poczarować rozegraniem próbowała Elif Sahin, lecz nic to nie dało. Obie drużyny z kolei notorycznie z rytmu wybijały przedłużające się wideoweryfikacje. Dla Tygrysic różnicą nie było też wejście Anny Smrek – 10:15, 15:18. Choć różnie mogło się to skończyć, to na wysokości zadania stanęły Ognjenović i Antropova dając Scandicci oczekiwanego tie-breaka – 25:21.
A więc jednak! DERBY
W piątego seta z przytupem weszły gospodynie. Nie do zatrzymania była Magdalena Stysiak, której kroku dotrzymywała Ebrar Karakurt – 6:3, 10:5. Wszelkie starania Włoszek kończyły się fiaskiem, a do ewentualnego kontaktu było bardzo daleko. Całość blokiem domknęła Sinead Jack-Kisal – 15:8. Po pierwszym sobotnim meczu wiadomo było już, że tytułu nie obronią siatkarki z Conegliano. Gospodarze jednak nie mają powodów aby narzekać, bowiem w finale znalazły się dwa zespoły ze Stambułu.
Eczacibasi Dynavit Stambuł – Savino Del Bene Scandicci 3:2
(20:25, 25:20, 25:17, 21:25, 15:8)
MVP: Magdalena Stysiak
Zobacz również:
Wyniki Finał Four Ligi Mistrzyń









