Strona główna » PlusLiga uczy siatkarskiego rzemiosła. Czołówka Ligi Europejskiej wyraźnie w gazie

PlusLiga uczy siatkarskiego rzemiosła. Czołówka Ligi Europejskiej wyraźnie w gazie

inf. własna

fot. CEV

Już w niedzielę drugi tydzień zmagań w Lidze Europejskiej siatkarzy dobiegnie końca. Niezmiennie nagrodą jest uzyskanie przepustki na mistrzostwa Europy w 2028 roku. Wiele z pojedynków zakończyło się przedwcześnie, w trzech skromnych setach. Na dystansie czterech części powalczyły Łotwa, Czarnogóra, Szwecja i Norwegia.

Do dwóch razy sztuka?

Dwa dni i dwie porażki na koncie ma Albania. Drużynie nie udało się podnieść po piątkowej porażce, a dzień później o wiele lepiej zaprezentowała się kadra Chorwatów. Nominalni goście w ani jednym secie nie zdołali przekroczyć barierę 20 punktów, przez co grupa triumfatorów po godzinie z hakiem mogła udać się pod prysznic – 3:0 (25:17, 25:16, 25:19). Najwięcej oczek – 15, zdobył w meczu Leo Andrić. Miał on też do pomocy swoich kolegów, czego brakowało Antonowi Qafarenie.

Podobnie wygląda sytuacja Bośniaków, którzy na koncie w drugim tygodniu też mają dwie porażki. Różnica na dystansie była wyraźna, a wypracowywana każdorazowo dawała Duńczykom w końcówkach wiele spokoju. Przełożyło się to na przekonującą wygraną – 3:0 (25:20, 25:21, 25:19). Nie do zatrzymania był Bo Dahl, który zdobył 18 punktów. Widząc różnicę trener Knudsen dał pograć zmienników. Na wyżyny wspiął się natomiast Andrej Ristić, ale nic to nie dało.

Dwa mecze w plecy są również Gruzini. Kadra nie przełamała impasu, a po porażce z Holendrami bezlitosna była dla nich grupa Słowaków. Było to jedno z najbardziej jednostronnych spotkań drugiego dnia, które padło łupem gospodarzy 3:0 (25:11, 25:12, 25:16). Cały mecz reguły dyktowała trójka Daniel Sellong – Jakub Ihnat – Erik Gulak. Takie zwycięstwo z pewnością cieszy trenera Michala Masnego.

Nie maja czego szukać z taką grą…

Podobnie zakończył się mecz Hiszpanów z Azerami. Tutaj od początku do końca tempo nadawała ekipa w czerwonych trykotach, która imponowała konsekwencją. Outsiderzy z Azerbejdżanu ani na moment nie byli w stanie złapać kontaktu, co zakończyło się dla nich kolejną wysoką porażką – 0:3 (17:25, 16:25, 20:25). Najwięcej do powiedzenia miała dwójka Alejandro Ribas Brockert oraz Carlos Nieves Suarez. Odpowiadać starał się Zamig Mayilov, lecz nie mógł on wszystkiego sam kończyć.

Na styku było w jednym secie pomiędzy Macedończykami a Islandczykami. Wyspiarze jednak w gruncie rzeczy nie byli faworytami tego meczu, co przełożyło się na bezpośrednio na wynik. Na tak grającą Macedonię Północną nie było mocnych, a spotkanie zakończyło się wygraną tej kadry 3:0 (25:21, 25:23, 25:19). Rewelacją okazał się Nikola Gjorgiev, który punktował aż 24 razy.

Spacerek urządziła sobie kadra Węgrów, która weszła do gry w sobotę, od razu dziesiątkując Luksemburczyków. Drużyna grała po prostu swoje, nie oglądając się na samodzielnie podkładających się outsiderów. Ostatecznie Węgrzy mogli cieszyć się wygraną 3:0 (25:21, 25:18, 25:21). Z 14 oczkami zawody ukończył Marcell Pesti. Trener Nagy zaczął później stawiać na zmienników, a frontmen tropem swoich kolegów z czasem musiał opuścić parkiet.

Spać spokojnie mogą również Austriacy, dziesiątkując na dystansach Kosowian. Każdy z trzech setów toczył się pod dyktando nominalnych gospodarzy, a mecz zakończył się ich wygraną 3:0 (25:19, 25:18, 25:12). Trener Adam Swaczyna może być ze swoich podopiecznych dumny, zwłaszcza widząc tak prezentujących się Lukasa Glatza oraz Paula Bucheggera.

Nieco dłużej, ale pod kontrolą

Przełamać z kolei udało się Czarnogórzanom. Po piątkowej porażce z Portugalią – 0:3, zespół zdołał się podnieść. W sobotę jego prezencja była już zupełnie inna, na co nie potrafili odpowiedzieć Łotysze. Siatkarze znad Morza Bałtyckiego dobrze rozpoczęli, ale potem osiedli na laurach, co skończyło się dla nich porażką 1:3 (25:21, 22:25, 19:25, 22:25). Takiego obrotu spraw mało kto się spodziewał. Na miano bohatera zaś ciężko zapracował Milutin Pavicević, autor 24 oczek.

Kolejne dłuższe starcie mają za sobą natomiast Norwegowie. Skandynawowie drugi tydzień zmagań w ramach Ligi Europejskiej rozpoczęli od porażki z reprezentacją Izraela 2:3. Sobota okazała się dla Norwegów już bardziej szczęśliwa, a zespół w derbach regionu zmiótł z planszy Szwedów – 3:1 (26:25, 22:25, 15:18, 15:21). Jeśli chodzi o poziom, to był to zdecydowanie jeden z najciekawszych meczów tej rundy. Prym od początku wiódł Holst Kavli, na którego nie bał się stawiać Łukasz Marciniak. Siatkarz łącznie zdobył 20 punktów, mając dużo oparcia w swoich kolegach pokroju m.in. Rune Fastelanda.

Zobacz również:

Bośniaczki i Greczynki górą w dreszczowcach! Liga Europejska coraz ciekawsza?

PlusLiga