Za Fabianem Drzyzgą ciężki sezon w Fenerbahce Medicana Stambuł. Teraz dwukrotny mistrz świata może odpocząć, chłodząc ekscytacje części kibiców związaną ze swoim powrotem do PlusLigi. W najnowszej rozmowie z Sarą Kalisz (TVP Sport) rozgrywający odniósł się do tureckich realiów oraz zabrał głos w sprawie tegorocznych powołań do kadry Nikoli Grbicia.
Polska czy nie Polska?
Fabian Drzyzga ma za sobą ciężki sezon w tureckiej ekstraklasie. Jego Fenerbahce Medicana Stambuł, którego był zresztą kapitanem, zakończyło rozgrywki na 5. miejscu. Nic więcej nie udało się zdobyć, a i z Ligą Mistrzów zespół szybko się pożegnał. Zmiany personalne na wysokich stanowiskach w klubie, zmiana trenera… duży niefart, było tego naprawdę sporo.

Drzyzga jest jednak oszczędny w słowach, dodając, że absolutny plan minimum udało się wykonać. W rozmowie z Sarą Kalisz (TVP Sport) rozgrywający podsumował ostatnie miesiące, odnosząc się też do prognozowanego transferu do Cuprum Stilon Gorzów. – Do końca maja mam kontrakt w Fenerbahce. Do kolejnego sezonu klubowego będzie więc kilka miesięcy; zobaczymy, co się w tym czasie wydarzy – przyznał dwukrotny mistrz świata, dodając.
– Za Polską i PlusLigą można zatęsknić, bo w Polsce sporo się zmieniło. Siatkarze są obecnie inaczej traktowani (…) Na te parę miesięcy na pewno schowam paszport, bo na wakacje w Europie można pojechać z dowodem osobistym. Poza tym wszystko jeszcze może się wydarzyć. Wolę na razie nic nie mówić, by później się głupio nie tłumaczyć.
Mała rewolucja
Sezon reprezentacyjny już tuż-tuż, a odkąd kadrę seniorów przejął Nikola Grbić, to na powołania nie może już liczyć Fabian Drzyzga. W rozmowie z dziennikarką TVP 36-latek z charakterystycznym dla siebie poczuciem humoru przyznał, że Serb znów do niego nie zadzwonił. Reprezentacyjny wyjadacz jednak skomentował powołania, odnosząc się m.in. do absencji Bartosza Kurka.
– Bartek zasługuje na to, żeby decydować o takich rzeczach, kiedy nie czuje się na siłach i tego potrzebuje. Z tego, co wiem, to była jego decyzja, a nie trenera, więc to jak najbardziej właściwe. W końcu taka legenda powinna odchodzić czy robić sobie przerwy na własnych zasadach. On sam będzie dobrze wiedział, kiedy należy zejść ze sceny. Kto go jednak zastąpi – to inna kwestia – skomentował Drzyzga.

Wrota przed biało-czerwoną kadrą stanęły otworem również dla wielu młodych zawodników. Wśród nich znalazł się również 16-letni Jakub Przybyłkowicz. Duży talent polskiego rozegrania, który do tego wszystkiego dysponuje też wzrostem.
– Mamy powołanego 16-latka. To super. Gratuluję i zazdroszczę. Nie zmienia to faktu, że te młode nazwiska muszą jeszcze pograć, by się ograć. W Polsce znamy się trochę na siatkówce. Nawet jeśli taki młody siatkarz zagra w Lidze Narodów, to nie da się tu i teraz na tym chłopaku zbudować podstawy zwycięstwa w turnieju docelowym. On potrzebuje czasu. Powołanie młodych to jednak ukłon w stronę przyszłości i piękny ruch – dodał od siebie 36-latek.
Złota nie będzie?
W sezonie 2026 przed polskimi siatkarzami nie lada wyzwanie. W obliczu wymiany pokoleniowej i różnych zawirowań czeka ich obrona dwóch tytułów. Po pierwsze złota ubiegłorocznej Ligi Narodów, a po drugie mistrzostwa Starego Kontynentu. Zdaniem byłego reprezentanta Polski nie będzie to łatwe zadanie, zwłaszcza przy tak mocnych w ostatnim czasie Włochach czy Bułgarach.
– Jeśli będziemy mieć atakującego w formie, to tak. Jeśli chłopaki nie złapią zdrowia, to myślę, że będzie trudno, jeżeli rywale będą grać normalnymi składami. Wiem, że Francja ma dużą przebudowę, ale myślę, że jednocześnie ma chyba troszkę więcej młodego talentu. On może nie wypalić od razu, ale kiedyś to się wydarzy. Włosi przeważnie grają całym składem. Nawet z drobnymi rotacjami mogą być faworytami. Polska jednak będzie bić się o medale, bo kto inny miałby to robić? – rzucił na zakończenie Drzyzga.
Zobacz również:
Nikola Grbić i spółka ruszyli do pracy! Reprezentacja Polski wchodzi na obroty przed sezonem









