Strefa Siatkówki – Mocny Serwis
Strona Główna > Aktualności > PlusLiga > Taylor Sander: Pracowałem ekstremalnie ciężko

Taylor Sander: Pracowałem ekstremalnie ciężko

fot. skra.pl

– Dla Skry tylko niebo jest limitem. Chcę pomóc w podróży i próbie zdobycia mistrzostwa, a także wygrania każdego meczu, który gramy. Jestem w formie życia – mówi w TVP Sport Taylor Sander, przyjmujący PGE Skry Bełchatów, brązowy medalista igrzysk olimpijskich, który ponad rok spędził na leczeniu urazu. – Nauczyłem się wiele na temat barku – teraz czuję się jak lekarz – dodaje siatkarz.

Długo oczekiwany powrót do gry Taylora Sandera nastąpił w czasie zmagań Ligi Mistrzów w Kędzierzynie-Koźlu. Skra gra w grupie A z ZAKSĄ, Fenerbahce Stambuł i Lindemans Aalst. To właśnie w starciu z tym ostatnim zespołem, po wcześniejszej porażce z kędzierzynianami, swój debiut zaliczył amerykański przyjmujący. Zdobył jedenaście punktów, przyjmował z dokładnością 50 procent i atakował z 62-procentową dokładnością. Dwa razy zablokował rywali i zdobył as serwisowy. – Byłem bardzo zdenerwowany, co normalnie mi się nie zdarza. Kamery mnie śledziły, każdy wiedział, że to będzie mój pierwszy mecz. Myślałem o tym cały dzień. Po trzech punktach wszystko było dobrze. Traktowałem to jak trening. Wyszedłem, by dobrze się bawić, ufać sobie i zrobić wszystko, by pomóc drużynie odnieść zwycięstwo – mówił Taylor Sander w TVPSPORT.PL po spotkaniu.



Zawodnik przyznał, że droga do powrotu do zdrowia była długa i wymagająca. Oczekiwania wobec Skry były bardzo duże. – Kontuzja była trudna także dla drużyny. Czułem, że jest presja, by wygrywała beze mnie i by przetrwała. Jestem tu by wrócić i pomóc nie tylko wygrywać mecze, ale także, by pracować ciężko każdego dnia i cieszyć się tym procesem. Sezon jest długi. Wydaje mi się, że pod sam jego koniec będziemy zupełnie inną drużyną. Co więcej, od ostatniego miesiąca, kiedy dołączyłem do zespołu, trenowanie i codzienne sprawy, jak i sama drużyna zmieniły się bardzo. Zaczynamy rozwijać kulturę, której chcą trener i prezes. To ważne dla nas, by stać się zespołem, ufać sobie i wiedzieć, że osoba obok będzie pracować tak samo ciężko, jak ty. Dla Skry tylko niebo jest limitem. Chcę pomóc w podróży i próbie zdobycia mistrzostwa, a także wygrania każdego meczu, który gramy – dodał przyjmujący.

Przerwa Sandera  od gry to prawie półtora roku. Po drodze nie brakowało zwątpienia i głosów, że tak inwazyjny uraz barku może się równać przekreśleniu marzeń o dalszej grze. – Po operacji niektórzy lekarze mówili mi, że nigdy nie zagram w siatkówkę. Inni byli pewni, że jeśli będę wystarczająco ciężko pracować, wrócę na parkiet. Pracowałem ekstremalnie ciężko. Po drodze zdarzyło się kilka mniejszych urazów, które spowolniły proces. Spotkałem jednak właściwych lekarzy we Włoszech. Nauczyłem się wiele na temat barku – teraz czuję się, jak lekarz. Zbudowałem go na nowo. Jest zupełnie inny niż wcześniej. To był trudny proces, ale zmienianie tego, co dzieje się z moim ciałem, sprawiło mi radość – przyznał Sander.

Przyjmujący dodał, że kontuzja nauczyła go jednego — nie wybiegać myślami za daleko w przyszłość i koncertować się na tym, co tu i teraz. Przed siatkarzami igrzyska w Tokio. Nieśmiało o nich wspomina, ale tylko w kontekście codziennej pracy, która może mu je zagwarantować. – Zastanawiam się, co z jutrem, jak dojść do siebie w czasie wolnego dnia, być gotowym na kolejny trening. Jeśli będę myślał w ten sposób, mam nadzieję, że będę grał i trafię do drużyny narodowej na igrzyska w tym roku – powiedział przyjmujący PGE Skry.

Więcej w serwisie sport.tvp.pl

źródło: sport.tvp.pl

nadesłał:

Więcej artykułów z kategorii :
Aktualności, PlusLiga

Tagi przypisane do artykułu:
, , ,

Więcej artykułów z dnia :
2020-12-13

Jeśli zauważyłeś błąd w tekście zgłoś go naszej redakcji:

Copyrights 2015-2021 Strefa Siatkówki All rights reserved