Reprezentacja Polski po raz trzeci w Siatkarskiej Lidze Narodów rozstrzygnęła tie-break na swoją korzyść. Po Ukrainie i Belgii przyszedł czas na wygraną z Turcją. – Turcja wysoko postawiła poprzeczkę i grało się z nimi trudno. Mocno zagrywali, próbowali nas odrzucać od siatki. Myślę, że były momenty, w których ich to wychodziło i wtedy gra się dużo ciężej – powiedział po spotkaniu Marcin Komenda.
Bez Firleja
Czułeś się stres związany z tym, że Janek ci dzisiaj nie mógł pomóc?
Marcin Komenda: – Nie, nie czułem stresu, oczywiście bardzo mi przykro, że Janek nie mógł pomóc w tym meczu. Natomiast starałem się dawać z siebie wszystko, starałem się doprowadzić do tego, żebyśmy to spotkanie wygrali. Koniec końców jesteśmy zwycięzcami i to jest najważniejsze.
Myśląc o pytaniach pomeczowych na początku czwartego seta, chciałam zadać pytanie, czy ten pierwszy set był wypadekiem przy pracy, ale chyba jednak to Turcja bardzo dobrze rozegrała też tę końcówkę?
– Oczywiście, że Turcja wysoko postawiła poprzeczkę i grało się z nimi trudno. Mocno zagrywali, próbowali nas odrzucać od siatki. Myślę, że były momenty, w których ich to wychodziło i wtedy gra się dużo ciężej. Tak że cieszymy się z tego, że po prostu wygraliśmy. Oczywiście zawsze chcielibyśmy tę końcówkę na styku przechylać na naszą stronę, ale też trzeba oddać tutaj, że przeciwnik grał dobrze.
Czujesz zmęczenie już po tych pięciosesetowych meczach?
– Jest delikatne zmęczenie, ale w piątek mamy dzień odpoczynku. Dobrze, że go mamy, bo jakbyśmy mieli znów grać mecz, to nie byłoby łatwo. Dzięki temu, że ten dzień będzie wolny, troszeczkę się zregenerujemy i wydaje mi się, że będziemy gotowi na sobotę.
„Nie mają nic do stracenia”
Podobnie jak Belgia, Turcja bardzo stawiła wam duży opór. Spodziewałeś się takiego rozwoju po tej drużynie?
– Spodziewałem się tego, że przeciwnicy z nami przede wszystkim bardzo mocno ryzykują i to kolejny raz się potwierdza. Nie mają za dużo do stracenia, bo co taki zespół ma do stracenia, gdy grają przeciwko Polsce? Mogą tylko zyskać. Jak przegrają, to nikt ich nie będzie krytykował. Jak wygrają, to wszyscy będą mówić, że są świetni. Myślę, że troszeczkę łatwiej się gra z takim drużyną niż nam przeciwko takim drużynom, ale to my wygrywamy, więc to jest najważniejsze.
– Tak, jeżeli mamy wygrywać. Ja wiem, że oczywiście chcielibyśmy wygrywać 3:0 lub 3:1, ale jak się nie da 3:0 czy 3:1, to trzeba po prostu tego tie-breakaprzechylić na swoją stronę.
Tylko taktyczne założenia
Co trener wam mówił na czasach, bo jednak dużo emocji mu towarzyszyło?
– Trener poruszał taktyczne kwestie w trakcie przerw. Mówił, co możemy zrobić, żeby zatrzymać przeciwnika, co możemy zrobić, żeby przeciwnik miał trudniej. Myślę, że w wielu momentach realizowaliśmy to, co trener przekazywał.
Kolejny mecz gracie z Niemcami. Co sądzisz o tym rywalu?
– Kolejny trudny przeciwnik. Teoretycznie wydaje się, że nie jest to zespół z czołówki światowej w rozumieniu pierwszej czwórki i szóstki. Natomiast jest to zespół prosperujący, który z roku na rok się rozwija. Spodziewam się, że to będzie kolejny bardzo trudny mecz.
Spotkanie starych znajomych
Trener Niemców, trener Botti jest Ci bardzo dobrze znany. Jak myślisz, jaką taktykę na nas przygotuje?
– Będzie się starał jakoś nas przechytrzyć. My też go znamy. Kilku zawodników tutaj z nim pracowało, więc wiemy mniej więcej, czego się spodziewać po jego zespołach. Zrobimy wszystko, żebyśmy to my byli w tym spotkaniu górą.









