Strona główna » Liga Narodów. Nerwy do końca! Kolejny rollercoaster z happy endem

Liga Narodów. Nerwy do końca! Kolejny rollercoaster z happy endem

inf. własna

fot. Aleksadra Suszek

Biało-czerwoni zapisali na swoim koncie kolejne cenne zwycięstwo w Lidze Narodów. W drugim meczu rozgrywanego w Gliwicach turnieju podopieczni Nikoli Grbicia pokonali reprezentację Turcji. Ponownie nie zabrakło emocji, a o triumfie Polaków zdecydował dopiero tie-break.

Polacy byli blisko

Reprezentacja Polski nie błyszczała w pierwszej fazie premierowej partii starcia z Turcją. Ekipa znad Bosforu dobrze prezentowała się w ofensywie, swoje akcje kończył Tumer. Do tego doszła dobra gra blokiem tureckiej kadry i Polacy musieli gonić wynik (11:15). Biało-czerwoni straty zaczęli odrabiać przy serwisach Szymona Jakubiszaka, blok Bartłomieja Lemańskiego dał kontakt (16:17), a błąd rywali doprowadził do remisu. Od tego momentu gra toczyła się punkt za punkt, nie zawodzili skrzydłowi po obu stronach siatki (23:23). Jako pierwsi piłkę meczową mieli goście, po zagraniu ze środka Bedirhana Bulbula. Po grze na przewagi minimalnie lepsi okazali się przyjezdni, kończąc kontrą Tumera. 

Imponująca seria Bołądzia 

Na początku kolejnej partii na skrzydle nie zawodził Adis Lagumdzija (4:2), podobnie jak Bayram. Do tego asa dołożył Tumer (7:3). Kilka akcji później został zatrzymany przez Lemańskiego, a Polacy rzucili się do odrabiania strat. Przy zagrywkach Bartłomieja Bołądzia biało-czerwoni zaczęli kontrolować sytuację, wykorzystywali kontry i błędy przeciwników. Dwa bloki dołożył jeszcze Marcin Komenda i sytuacja polskiej kadry była zdecydowanie lepsza (19:13). Serię przerwał dopiero Efe Bayram, ale do końca seta wydarzenia na boisku kontrolowali gracze Nikoli Grbicia (25:19). 

Reprezentacja Polski spokojnie 

Pierwsze fragmenty trzeciej części meczu stały pod znakiem wyrównanej gry, pewnie na skrzydle grał Aleksander Śliwka i nie miał litości w obijaniu dłoni tureckiej kadry (12:10). Remis zapewnił mocny serwis Adisa Lagumdziji, ale nie na długo. Polska kadra spokojnie prowadziła swoją grę, Artur Szalpuk był skuteczny nie tylko w ofensywie, ale i w polu zagrywki (21:16). Na siatce brylował Lemański, który pewny był także w kontrach (24:17). Co prawda w końcówce podopieczni Slobodana Kovaca obronili kilka piłek setowych, ale ostatni punkt zdobył Śliwka. 

Falowanie

Początek kolejnej odsłony zaznaczył się sporą ilością błędów po obu stronach. Lepiej swoje szanse wykorzystywali Turcy (8:5). Szybko jednak przestali i dwa z rzędu autowe ataki dały remis po 9. Potem mylili się biało-czerwoni (10:13) i nie mogli złapać swojego rytmu. Do błędów w ataku dołożyli słabsze przyjęcie (14:18) i nie byli w stanie zdziałać zbyt wiele. Do tie-breaka doprowadził Adis Lagumdzija. 

Nerwy do końca 

Decydująca partia zaczęła się od wymian punkt za punkt (3:3). Sporo zamieszania zrobiła jedna z wideoweryfikacji, a walka trwała w najlepsze (7:7). Dopiero Śliwka kontrą zapewnił dwupunktowe prowadzenie swojej ekipie (9:7). Polacy poszli za ciosem i po błędzie zagrywki jednego z braci Lagumdzija mieli piłkę meczową (14:11).  Ostatni punkt w meczu również padł po błędzie rywali. 

Polska – Turcja 3:2
(26:28, 25:19, 25:21, 19:25, 15:11)

Zobacz również:
Wyniki i tabela Siatkarskiej Ligi Narodów M

PlusLiga