Strefa Siatkówki – Mocny Serwis
Strona Główna > Aktualności > II liga mężczyzn > Przemysław Jeton: Będziemy starali się awansować klasę wyżej

Przemysław Jeton: Będziemy starali się awansować klasę wyżej

– Patrzymy przyszłościowo. Chcemy, w przeciągu nie tego, ale może następnego sezonu otwarcie powiedzieć, że będziemy starali się awansować klasę wyżej – mówi Przemysław Jeton, były trener, a obecnie prezes siatkarskiej Astry Nowa Sól.

Przyzwyczaił się już pan do nowej roli?



– Cały czas się ze wszystkim zapoznaję. Zanim zacząłem, to główne zadania były już zamknięte. Sytuacja związana z pandemią ograniczyła ruchy organizacyjno-meczowe. Ludzie straszyli pandemią, a musieliśmy przekonywać sponsorów, że warto inwestować w nowosolską siatkówkę. Część rozmów wyszła pozytywnie, część się odbiła. Niektórzy wykorzystywali fakt, że pandemia występuję i mocno się bronili. Na szczęście została z nami duża grupa partnerów, za co jesteśmy im mocno wdzięczni. Często przychodzę jeszcze do hali sprawdzić, jak zespół wygląda na co dzień. Z lekkim sentymentem to obserwuję. Pogodziłem się i jednocześnie przekonałem, bo jest to też kawał satysfakcjonującej pracy, jeżeli chodzi o drugą stronę prowadzenia zespołu.

Rosnąca marka klubu mocno pomaga w rozmowach ze sponsorami?

– Myślę, że tak. To kolejny sezon od 2013 roku, gdzie powoli pniemy się w górę. Rozmowy prowadzi się troszeczkę łatwiej, bo nawiązując kontakty z potencjalnymi sponsorami, oni już wcześniej słyszeli o klubie i to zazwyczaj dobre słowa. Najważniejsze, aby zaprosić ich na mecz i pokazać, że to ciekawy projekt. Patrzymy przyszłościowo. Chcemy w przeciągu nie tego, ale może następnego sezonu otwarcie powiedzieć, że będziemy starali się awansować klasę wyżej.

Twierdzi pan, że obecny zespół nie byłby gotowy na pierwszą ligę?

– Oczywiście, nie ujmując chłopakom, wydaje mi się, że nie. Nie mówię tylko o umiejętnościach sportowych, ale też o organizacji ich dnia codziennego. Pierwsza liga to pełne zawodowstwo, a u nas wszyscy pracują. Mamy część studiującej młodzieży, a w wyższej lidze trzeba w pełni oddać się siatkówce. Na razie nie mielibyśmy takiej możliwości z obecnym składem.

Mówi pan tak, żeby zdjąć presję z zespołu? Wszyscy uważają Astrę za faworyta tej ligi.

– Jesteśmy przyzwyczajeni, że od jakiegoś czasu mecze przeciwko Astrze wzbudzają u przeciwników dodatkowe emocje i pozytywne naładowanie. To z jednej strony dobre, bo rywal nas szanuje, mocno się motywuje i uważa nas za silny zespół. Z drugiej presja różnie działa na naszych zawodników. Ona została już zdjęta przed tym sezonem, bo od razu określiliśmy sobie pewien cel, do którego musimy dojść. Nie jest to awans klasę wyżej, ani awans do turnieju finałowego.

Rozumiem, że turniej półfinałowy?

– Tak. Byłoby bardzo fajnie. Jeżeli będziemy w pierwszej czwórce po rundzie zasadniczej, to ten wynik nas zadowoli. Za wszelką cenę będziemy dążyć do awansu na „półfinały”. O ile zdrowie nam pozwoli, to mamy na tyle doświadczonych i zgranych zawodników, że powinniśmy bić się o ten cel.

Od kilku lat „polowaliście” na Marcina Brzezińskiego. Czym teraz udało się go skusić?

– Prawdą jest to, że od bodajże trzech lat po każdym sezonie wchodziliśmy z Marcinem w negocjacje. Był mocno związany z Chrobrym Głogów. Sam w pewnym momencie doszedł do wniosku, że czas na zmianę środowiska. Otoczenie nowosolskie bardzo mu sprzyjało. Mieszka w Kłobuczynie, czyli miejscowości oddalonej od Nowej Soli o niespełna 30 kilometrów. Znał sporo chłopaków ze składu. Od dłuższego czasu obserwował naszą drużynę i widział, że klub cały czas się rozwija. To były tylko formalności. Nie musieliśmy go długo namawiać. Myślę, że będzie bardzo mocnym punktem naszego zespołu.

W poprzednich latach stawialiście na mieszankę młodości i doświadczenia na rozegraniu. Teraz macie dwóch już ogranych, ale jeszcze młodych rozgrywających. Nie boi się pan, że w kluczowych momentach czegoś zabraknie na tej pozycji?

– Podziękowaliśmy Maćkowi Januszewskiemu, zawodnikowi doświadczonemu. Artur Sławnikowski jest już u nas trzeci sezon. Sprawdził się przede wszystkim w przedwcześnie zakończonym, poprzednim sezonie. Dlatego dostał propozycję przedłużenia kontraktu. Mateusz Ruciński nie jest „starym wyjadaczem”, ale już ogranym na drugoligowych parkietach. Nie jest to młodość u jednego i drugiego. Nie brakuje im doświadczenia. Są zawodnikami o różnej charakterystyce i trener Zasowski będzie miał pole manewru. Nie boimy się o rozegranie.

Tegoroczna druga liga będzie mocniejsza?

– Od lat przyjęła się taka reguła, że 4-5 zespołów bije się o coś, a reszta nie chce spaść z ligi. Trochę z tonu zszedł Wałbrzych, który stracił sponsora tytularnego. Mają zdolną młodzież, która osiągała dobre wyniki w rozgrywkach juniorskich. Nie można ich bagatelizować. Żagań zachował trzon z poprzedniego sezonu i wzmocnił się Łukaszem Jurkojciem, który jest w stanie poukładać grę nie tylko na boisku, lecz i poza nim. Z historii Sobieskiego wiemy, że w przeszłości różnie to u nich wyglądało. Doszedł do nich bardzo fajny przyjmujący Mikołaj Głowacki i moim zdaniem Żagań zrobił krok do przodu. Głogów w 50 procentach zachował pierwszoligowy skład i według mnie oni są kandydatem numer jeden do awansu. Bielawa zaskoczyła wszystkich. Ma apetyt na powrót do drugoligowej czołówki. Doszedł do nich Marcel Gromadowski, były reprezentant Polski, który będzie prawdziwym liderem tego zespołu. My chcemy zostać w tym gronie i myślę, że ta solidna czwórka będzie na plus w porównaniu z ubiegłym sezonem. Reszta skrupulatnie będzie chciała sprawiać niespodzianki. Nie można nikogo bagatelizować.

Cały wywiad z Przemysławem Jetonem na stronie gazetalubuska.pl

źródło: Gazeta Lubuska

nadesłał:

Więcej artykułów z kategorii :
Aktualności, II liga mężczyzn

Tagi przypisane do artykułu:
, ,

Więcej artykułów z dnia :
2020-09-26

Jeśli zauważyłeś błąd w tekście zgłoś go naszej redakcji:

Copyrights 2015-2020 Strefa Siatkówki All rights reserved