Napędzani przez Lukę Marttilę Finowie to rewelacja sezonu 2026, zwieńczonego historycznym brązem mistrzostw Europy. Sukces ten wywołał w kraju fetę na miarę zeszłorocznego świętowania Bułgarów. Choć teraz gracze muszą teraz skupić się na sezonie klubowym, to w głowach już żyją nadchodzącym debiutem w Lidze Narodów.
Z Ligi Europejskiej na światowe salony
Finowie wciąż są na ustach wszystkich kibiców siatkówki w Europie. Drużyna Olli Kuunariego wspięła się na wyżyny, spełniając swoje marzenia.

Ta młoda, perspektywiczna i wciąż rozwijająca się ekipa w pierwszej kolejności triumfowała w Lidze Europejskiej. To po oszacowaniu sukcesów i rankingu światowego dało jej awans do Ligi Narodów. Na debiut na światowych salonach Finowie muszą jeszcze poczekać, niemniej już teraz wysyłają sygnał rywalom, że łatwo skóry nie sprzedadzą. Historyczny sezon 2026 reprezentacja zwieńczyła brązem mistrzostw Europy, pokonując w finale B bardziej doświadczonych i utytułowanych Słoweńców – 3:0.
Bracia Marttila i szalone powitanie w Tampere
Północną Europę zalała tego lata prawdziwa siatkówkomania. Najpierw objęła ona Szwecję, gdzie mecze z udziałem sióstr Haak i spółki cieszyły się rekrodowym zainteresowaniem. Potem ten frekwencyjny sukces powtórzono na fińskiej ziemi, i to znów za sprawą rodzeństwa, bowiem prym w zespole brązowych medalistów mistrzostw Starego Kontynentu wiodła dwójka braci – Luka i Nooa Marttila. Zwłaszcza ten drugi dawał się we znaki oponentom, będąc zwyczajowo najskuteczniejszym graczem po tej stronie siatki.
Finowie są już w domu, a tam witano ich gromkimi brawami. Takiego powitania zapewne nie spodziewał się żaden z siatkarzy… ale nie od dziś wiadomo, że w obliczu sukcesów kibice jednoczą się i nie raz zaskakują swoich ulubieńców. W poniedziałek tłumy sympatyków zebrały się w Tampere, wspominając te piękne obrazki sobotniego sukces.
Ambitnym ludziom Północy to jednak nie wystarczy. Teraz celem będzie debiut w Lidze Narodów. Zanim jednak, to przed graczami sezon klubowy. Po historycznym sukcesie o motywację nie trzeba się martwić. Pozostaje więc z ciekawością obserwować, jak rozwój poszczególnych frontmenów przełoży się na dyspozycję całej drużyny narodowej.
Zobacz również:
Kierunek: Los Angeles. Sześć zespołów już pewnych występu w IO 2028









