Reprezentacja Polski awansowała do półfinału Ligi Narodów. W czwartkowym ćwierćfinale Biało-Czerwoni pokonali Ukrainę 3:1, choć spotkanie nie należało do najłatwiejszych. Po meczu Bartłomiej Lemański i Bartłomiej Bołądź zgodnie podkreślali, że rywale postawili trudne warunki, a kluczem do sukcesu było zachowanie spokoju po przegranym secie.
Postraszyli zagrywką
Polacy rozpoczęli spotkanie od zwycięstwa w pierwszej partii do 22, jednak w drugim secie inicjatywę przejęli Ukraińcy. Jak przyznał Bartłomiej Lemański, ogromną rolę odegrała zagrywka przeciwników. – Chłopaki z Ukrainy popisali się zagrywką i ten element na pewno zrobił różnicę w tej odsłonie, którą przegraliśmy. Na szczęście w kolejnych udało nam się „odbić”. Trochę lepiej spisaliśmy się też w bloku i to przyniosło efekty. W czwartym secie mieliśmy już ogromną przewagę i wykonaliśmy tę „egzekucję”, udało się sprawnie zakończyć ten mecz – powiedział środkowy reprezentacji Polski.
Nie dali się ponieść emocjom
Mimo straty drugiego seta w polskim zespole nie było nerwowości. Lemański zwrócił uwagę, że doświadczenie drużyny pozwoliło szybko wrócić do właściwego rytmu i ostatecznie to Biało-Czerwoni triumfowali 3:1. – Po tej przegranej zachowaliśmy spokój. Na pewno w każdym z nas są emocje po utracie seta, każdy jakoś to przeżywa. Ale każda partia zaczyna się zawsze od wyniku 0:0 i tego się trzymaliśmy – podkreślił.
„Liczy się wygrana”
Jednym z bohaterów spotkania był Bartłomiej Bołądź, który poprowadził reprezentację Polski do zwycięstwa, zdobywając aż 24 punkty. Atakujący nie chciał jednak przypisywać sobie szczególnych zasług. – Nie czuję się bohaterem, cała drużyna zasłużyła na zwycięstwo. Trzeba jednak przyznać, że nie zagraliśmy na swoim poziomie, ale liczy się wygrana – ocenił.
Trudny sprawdzian zdany, ale apetyt jest większy
Przyznał również, że Polacy byli przygotowani na wymagające starcie z Ukrainą, która już wcześniej udowodniła, że stać ją na to, by sprawiać problemy najlepszym reprezentacjom świata. – Spodziewaliśmy się, że to będzie ciężki mecz. Drużyna z Ukrainy pokazała już w tym sezonie, że potrafi wygrywać z ekipami z przysłowiowego topu. I to dzisiaj potwierdziła.Najważniejsze, że my nie pękliśmy i wygraliśmy ten mecz. Myślę jednak, że w kolejnym starciu w każdym elemencie możemy zagrać lepiej – stwierdził.
W półfinale tegorocznej Ligi Narodów podopieczni Nikoli Grbicia zmierzą się z reprezentacją Słowenii. Spotkanie odbędzie się w najbliższą sobotę o godzinie 9:00.









