Turniej w Osace zainaugurował trzeci tydzień zmagań w Lidze Narodów siatkarzy. To ostatni dzwonek dla drużyn walczących o finały lub o utrzymanie. Wiedzą o tym Kubańczycy, którzy pokonali Belgów 3:0. Punktami podzieliły się z kolei Belgia i Argentyna, gdzie górą okazał się zespół z Ameryki Południowej – 3:2.
Inauguracja z przytupem
Trzeci tydzień Ligi Narodów otworzyło spotkanie Kanadyjczyków z Argentyńczykami. Blokiem mecz otworzył Jackson Young, powstrzymując Luciano Palonsky’ego, który szybko opuścił parkiet. Po dwóch asach przyjmującego było już 7:3 Dzięki błędom Vargi siatkarze z Ameryki Południowej zdołali nieco podgonić rezultat – 7:9, 11:12. Momentami bardzo dobrze sprawował się Pablo Kukartsev. Niemniej na wszystko był w stanie odpowiedzieć Skyler Varga, a cenne oczka dokładał Pearson Eshenko – 17:14. W końcu pogoń przyniosła Argentyńczykom remis – 20:20. To natomiast i tak nie wystarczyło do objęcia prowadzenia, a seta domknął Varga – 26:24.
Drugi set, to już inna bajka. Od początku prym starał się wieść Luciano Vicentin – 3:2. Wówczas w polu serwisowym zameldował się Skyler Varga, po którego dwóch asach zrobiło się 8:5. W odpowiedzi Mathis Sanchez Pages starał się urozmaicić swoją dystrybucje. Zagrywki Herra pogłębiały kryzys – 8:13. Nie do zatrzymania w ataku był Xander Ketrzynski – 18:12. Świetne wejście odnotował z kolei Manuel Armoa, a gra Argentyńczyków zaczynała się kleić – 21:23. W samej końcówce siatkarzom z Kraju Liścia Klonowego zaczął palić się grunt pod nogami. Mimo wszystko Kanada umocniła się na prowadzeniu, zwyciężając 25:22 (2:0).
Przeciągną tę linę?
Jak się potem okazało, drugi set był początkiem końca Ketrzynskiego i spółki. Po asie Eshenki był 3:0, lecz za moment niemoc nominalnych gości przełamał Bruno Loser. Na parkiecie pozostał też Armoa, niemniej po ataku Jacksona Howe’a było 6:3. Nie zmienia to jednak faktu, że ekipa gospodarzy popełniała dużo błędów, a sam Jackson Young, to za mało. Po dwóch blokach Nicolasa Zerby to Argentyna znalazła się na prowadzeniu 15:13. Asem postraszył jeszcze Howe, ale doskonale drugą linią zarządzał Franco Massimino – 22:18. Na finiszu stać się mogło wiele, lecz postawieni pod ścianą Argentyńczycy dopięli swego, zyskując przełamanie – 25:23.
Miazgą okazała się czwarta odsłona, w której zespół z Ameryki Południowej jedynie coraz bardziej zaczął przechylać szalę zwycięstwa na swoją stronę. Choć początkowo Kanadyjczyków przy ‘życiu’ utrzymywał duet Jackson Howe i Jackson Young, to z wyniku 8:8 zrobiło się 17:10. Doskonale w polu serwisowym spisał się Pablo Kukartsev, zaś seta na 2:2 zamknął Bruno Loser – 25:13. Tie-break, to już loteria. Tym razem dostarczył kibicom ogrom wrażeń. O losach spotkania zadecydowała gra na przewagi, a całość asem zamknął Manuel Armoa – 19:17.
Kanada – Argentyna 2:3
(26:24, 25:22, 23:25, 13:25, 17:19)
Składy zespołów
Kanada: Eshenko (8), Herr (1), Ketrzynski (18), Young (18), Howe (13), Varga (20), Hollands (libero) oraz Hofer (1), Elgert, Szwarc, Picklyk (libero)
Argentyna: Pages (2), Palonsky (5), Bruno (11), Kukartsev (14), Vicentin (20), Zerba (8), Massimino (libero) oraz Franchi (1), Gomez (3), Diaz, Armoa (16), Giraudo
Oni dalej walczą!
Zagrożeni spadkiem z VNL Kubańczycy w ostatnim tygodniu zaczynają się budzić. Wyhamował z kolei debiutant – Belgia, który i tak zostanie w elicie, lecz znając temperament Ferre Reggersa, to nie tak wyobrażał on sobie środowe spotkanie. Blokiem mecz otworzył legendarny Roberlandy Simon Aties, i to on, wraz z Jose Masso Alvarezem wiedli prym. Cenne oczka dokładał Wout D’heer. Po asie Marlona Yanta Herrery zrobiło się 8:4 dla Kubańczyków. Po przerwie za wygraną nie dawał niesamowity Ferre Reggers, a powrócić Belgom do meczu pozwoliła seria zagrywek Seppe Rotty’ego – 13:15. Konsekwencja sprawiła, że beniaminek wyrównał – 21:21, jednak przed toporem uciekła Kuba, a prowadzenie 1:0 dał swojej drużynie Miguel Angel Lopez Castro – 25:23.
Jak się okazało – pierwsza partia była ostatnim podrygiem Belgów. W kolejnych setach ekipa nominalnych gospodarzy zostawała daleko na dystansie. Początek drugiego seta należał do Ferre Regersa i Simona Plaski’ego – 9:5. Później blokiem w odpowiedzi zaczął kąsać Thiago Suarez Mendoza. Dwoma asami popisał się Miguel Angel Lopez Castro, a po dwóch Simona było już 20:15. Jednostronnie pozostało do końca, gdzie na 2:0 wysunęła się Kuba – 25:19. W trzeciej części Europejczycy nic nie mieli do powiedzenia – 2:4, 8:11, 11:14. Pomysłu na grę nie miał Matthias Valkiers. Na nic zdał się as Plaski’ego, a z tak mocnymi w ofensywie Kubańczykami ciężko było wojować. Decydujący cios Belgom zadał blokiem Christian Thondike Mejias – 25:20 (3:0).
Belgia – Kuba 0:3
(23:25, 19:25, 20:25)
Składy zespołów
Belgia: Reggers (17), Plaskie (11), D’heer (5), Rotty (4), Valkiers, Fafchamps (1), Lantsoght (libero) oraz Fransen (1), Hoyweghen, Vandecruys, Beatens (2), Colson
Kanada: Maso (9), Simon (12), Lopez (15), Yant (14), Thondike (4), Wilson (3), Garcia (libero) oraz Gomez, Gonzalez, Thiago (5)
Zobacz również:
Wyniki i terminarz Ligi Narodów siatkarzy 2026









