Japończycy dopięli swego! W pierwszym meczu trzeciego turnieju interkontynentalnego Ligi Narodów zagwarantowali sobie awans do turnieju finałowego. Drużyna Laurenta Tillie przed własną publicznością pokonała Włochów 3:2. Rewelacyjne zawody rozegrała trójka Takahashi – Nishida – Ishikawa. Włochom natomiast niewiele dał powrót Simone Giannelli’ego.
Chcą już teraz przyklepać finały
Japończycy kontra mistrzowie świata, to to spotkanie zakończyło środowe zmagania w Osace, i jak na hit przystało – emocje sięgały zenitu. Obie drużyny miały swoje momenty. Włosi to drużyna, która jest w przebudowie, a na domiar złego do gry nie wrócił Alessandro Michieletto. Japończycy z kolei notują fantastyczny sezon, będąc po dwóch tygodniach wciąż niepokonaną ekipą.
Spotkanie otworzył niesamowity dziś Ran Takahashi, który straszył tak blokiem, jak i atakiem – 4:0, zmuszając Fedrinando De Giorgi’ego do wzięcia czasu. Przełamanie Włochom dał Giovanni Sangunetti, ale Simone Giannelli nie mógł wszystkiego grać przez środek. Bardzo dobrze zaczął się sprawować Alesandro Bovolenta, przy którego zagrywkach mistrzom globu udało się nawet wyjść na prowadzenie – 10:9. Po asie Mattia Bottolo było 15:13. To jednak nie zniechęciło Japończyków, a ciężar gry wziął na siebie Yuji Nishida – 19:19. O losach seta zadecydowała gra na przewagi, gdzie kluczem okazały się zagrywki Daniele Lavii – 26:24.

Drugi set przyniósł całkiem nowe rozdanie. Niesieni dopingiem własnej publiczności Azjaci nie mieli sobie równych. Prym cały czas wiódł Yuji Nishida i Ran Takahashi. Osłabić morale Japończyków kiwkami próbował z kolei Giannelli – 5:5. Oba zespoły szły łeb w łeb, aż w końcu w polu serwisowym zameldował się Akihiro Fukatsu – 12:9. Niemal bezbłędni gospodarze mknęli przed siebie – 16:12. Gonić chciał jeszcze Alessandro Bovolenta, ale w pojedynkę niewiele mógł. Za moment był już remis 1:1 – 25:19. Równie sprawnie Japończykom poszło w secie nr 3, w którym ani jednego błędu nie popełniła ekipa Laurenta Tillie. Doskonałą zmianę dał po włoskiej stronie siatki Luca Porro, lecz to dalej było za mało. Na rozpędzonych Azjatów nie było mocnych, a prowadzenie Japończykom w meczu dał Ebade-Dan Larry Ik – 25:20 (2:1).
Mistrzowie tie-breaków w formie?
Postawieni pod ścianą Włosi wiedzieli, że nie pora teraz na błędy. De Giorgi za to coraz chętniej spoglądał w kierunku rezerwowych, wprowadzając na parkiet na zagrywkę m.in. Ricardo Sbertoliego. Na placu boju pozostał Porro, zaś cenne oczka stale dokładał Daniele Lavia – 3:1. Asa dołożył od siebie Giovanni Sanguinetti – 7:7, a gra zaczęła się na nowo. Przez kolejne minuty grano punkt za punkt – 10:10. Potem prym zaczęła wieść drużyna mistrzów – 16:13, to z kolei zmusiło trenera Tillie do wzięcia czasu. Nie zmienia to jednak faktu, że Azjaci byli wszędzie w obronie,. Rewelacyjnie zagrał Yuki Ishikawa. Włochom natomiast łatwo do parkietu nie było się dobić. Końcowo jednak to do nich należała partia, zaś decydujące oczko zdobył w ataku Luca Porro.
Widomo było, że przed drużynami tie-break, w których Azjaci czują się jak ryby w wodzie. Tak też było i tym razem. Choć długo był remis – 6:6. Doskonałą zmianę w końców dał Kento Miyaura, a całość atakiem ze skrzydła zamknął Ran Takahashi! – 15:12. Tym samym Japończycy są już pewni gry w turnieju finałowym, a jedyną niewiadomą pozostaje rozstawienie.
Japonia – Włochy 3:2
(24:26, 25:19, 25:20, 23:25, 15:12)
Składy zespołów
Japonia: Nishida (20), Fukatsu, Yamauchi (2), Takahashi (26), Ishikawa (17), Larry (7), Yamamoto (libero) oraz Miyaura (4), Otsuka, Tomita, Kai, Nishimoto (5), Eiro
Włochy: Giannelli (7), Bottolo (12), Galassi (6), Lavia (13), Sanguinetti (11), Bovolenta (14), Balaso (libero) oraz Laurenzano (libero), Sbertoli, Sani, Romano, Porro (11), Mati (4)
Zobacz również:
Wyniki i terminarz Ligi Narodów siatkarzy 2026









